A skoro wczoraj było o tym, że zasada skuteczności ochrony praw konsumentów nie może być interpretowana jako zakaz pozywania konsumentów o zwrot pożyczonego kapitału, dziś czas na kilka słów o tym, że analizując przedawnienie roszczeń banku przeciwko konsumentowi sąd powinien uwzględnić zarówno fakt, iż nieważność umowy kredytowej nie może oznaczać bezpodstawnego wzbogacenia konsumenta — jak też okoliczność, że procesy trwają w Polsce długo, a linia orzecznicza jest zmienna.
wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 16 kwietnia 2026 r. w/s Rzepacz (C‑753/24)
[art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13] nie stoi co do zasady na przeszkodzie przepisowi prawa krajowego, który zezwala sądowi krajowemu, w wyjątkowych okolicznościach i gdy wymagają tego względy słuszności, na uwzględnienie powództwa przedsiębiorcy o zwrot od konsumenta świadczeń wypłaconych mu na podstawie umowy kredytu nieważnej ze względu na zawarte w niej nieuczciwe warunki, nawet jeśli upłynął termin przedawnienia roszczenia tego przedsiębiorcy o zwrot tych świadczeń, pod warunkiem że przy stosowaniu tego przepisu sąd ten podejmie wszelkie niezbędne środki w celu zapewnienia, by wykonywanie praw przyznanych konsumentowi przez tę dyrektywę nie było nadmiernie utrudnione lub praktycznie niemożliwe.
opis stanu faktycznego:
- hasłowo: kredyt denominowany w CHF, w 2023 r. sąd nieprawomocnie uwzględnia powództwo w/s nieważności i zasądza zwrot całości rat — w toku procesu (w grudniu 2021 r.) bank pozywa kredytobiorców o zwrot kapitału wraz z odsetkami za opóźnienie;
- zdaniem klientów powództwo było spóźnione, albowiem przedawnienie roszczeń banku nastąpiło po upływie 3 lat, licząc od wniesienia reklamacji lub doręczenia „pierwszego” pozwu;
- natomiast sąd, pamiętając, że nieważność umowy pociąga za sobą obowiązek wzajemnego rozliczenia się banku i kredytobiorcy, zastanawia się, czy w tej sytuacji dopuszczalne będzie nieuwzględnienie zarzutu przedawnienia — już choćby dlatego, że pozbawienie możliwości odzyskania kapitału stanowiłoby nadmierną i nieproporcjonalną sankcję;
art. 118 kodeksu cywilnego
Jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, termin przedawnienia wynosi sześć lat, a dla roszczeń o świadczenia okresowe oraz roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej – trzy lata. Jednakże koniec terminu przedawnienia przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego, chyba że termin przedawnienia jest krótszy niż dwa lata.
art. 117(1) § 1 kc
W wyjątkowych przypadkach sąd może, po rozważeniu interesów stron, nie uwzględnić upływu terminu przedawnienia roszczenia przysługującego przeciwko konsumentowi, jeżeli wymagają tego względy słuszności.
- sęk w tym, że bank nie musiał negatywnie oceniać szans na wygranie procesu w/s nieważności kredytu, zwłaszcza, że w tzw. międzyczasie zaistniała linia orzecznicza, w myśl której podważenie klauzuli walutowej nie wiązało się z podważeniem całej umowy;
wyrok TSUE:
- sto razy było mówione, że jeśli firma będzie stosowała w umowach klauzule niedozwolone, to nieuczciwy warunek nie będzie obowiązywał — a sytuacja „wraca” do punktu „jak gdyby” takiego postanowienia nigdy nie było;
- uznanie skutku za nieistniejący oznacza przywrócenie sytuacji prawnej i faktycznej z pominięciem zakwestionowanego warunku — dla obu stron, ponieważ tego wymaga poszanowanie zasady proporcjonalności, która jest ogólną zasadą prawa Unii; wymóg ten byłby naruszony, gdyby prawo restytucji było zastrzeżone wyłącznie na rzecz konsumenta, a wykluczone wobec przedsiębiorcy — stąd też „obowiązek zwrotu, wynikający ze stwierdzenia nieważności umowy kredytu zawierającej nieuczciwe warunki, powinien być wzajemny”, przy czym żądanie banku nie może wykraczać poza zwrot kapitału;
- sytuacja, w której konsument mógłby zostawić sobie pieniądze otrzymane od banku, pomimo orzeczenia o nieważności umowy, na podstawie której je otrzymał, prowadziłaby do bezpodstawnego wzbogacenia konsumenta;
- w ocenie TSUE przesłanką odmowy uwzględnienia zarzutu przedawnienia roszczeń z powołaniem się na zasadę słuszności może być długotrwałość procesu o nieważność umowy: gdyby sąd orzekł szybciej, choćby na niekorzyść banku, to wówczas bank miałby możliwość prędszego wytoczenia „prawidłowego” powództwa, a przecież upływ czasu nie może ot tak sobie pozbawiać prawa do sądu;
- owszem, istnieje ryzyko, że tak postrzegana zasada słuszności będzie stała w sprzeczności z wymogiem przewidywalności stanu prawnego (konsument myślał, że już się przedawniło, a tu jednak wcale nie), skoro jednak przepis wyraźnie zastrzega, iż zastosowanie reguły wymaga całościowego rozważania interesów stron, to niech sąd prawo to stosuje całościowo, uwzględniając zasadę proporcjonalności, konieczności, ale też czas przekroczenia terminu, charakter okoliczności, które sprawiły, że bank nie wytoczył powództwa w terminie, etc.,etc.
Zamiast komentarza: sto razy pisałem, że abuzywność klauzul przeliczeniowych to tylko i wyłącznie problem ekonomiczny, który ubrano w szaty sporu prawnego. (Przeprowadźmy test równowagi: gdyby kurs CHF się nie wahnął, czy ktokolwiek zaprzątałby sobie głowę tabelami kursowymi, pojęciem głównego świadczenia i nieważności umowy?) Niektórzy przekonywali, że nieważność umów będzie oznaczała, że bank oddaje, ale pożyczona kasa zostaje tam, gdzie jest — na szczęście TSUE przypomniał, że zasada jest taka, że długi się oddaje.