Żądanie usunięcia ze strony internetowej tekstu naruszającego dobra osobiste

Przy okazji rozważań nad istotą prawa do prywatności artysty rockowego warto poświęcić jeszcze dwa zdania żądaniu usunięcia opublikowanych w serwisie internetowym tekstu, który narusza dobra osobiste. Czyli czy z racji naruszenia dóbr osobistych można domagać się skasowania rozpowszechnionego już artykułu? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 16 października 2015 r., sygn. akt I ACa 142/15).

Przypomnijmy, że w sprawie chodziło o muzyka rockowego, którego tryb życia nie pozwalał na nazwanie go autorytetem moralnym — acz zdaniem sądu nikt od niego tego nie oczekiwał, a zatem prasie nie wolno było wkraczać w jego życie intymne. Muzyk proces wygrał, dziennikarze przeprosili i zapłacili mu nawet zadośćuczynienie — ale sąd II instancji oddalił roszczenie w zakresie nakazania wydawcy usunięcia z portalu internetowego tych artykułów, co do których sąd nie miał wątpliwości, że naruszają dobra osobiste zainteresowanego.

Otóż zdaniem sądu uwzględnienie żądania w zakresie zobowiązania pozwanego do usunięcia ze strony internetowej www.se.pl zamieszczonych trzech artykułów narusza art. 24 par. 1 kc — bo chociaż utrzymywanie w internetowym archiwum gazety może stanowić podstawę do odrębnej odpowiedzialności wydawcy (nawet jeśli już przegrał sprawę za publikację tych tekstów w wydaniu papierowym) — to można też przyjąć koncepcję, iż wystarczającym byłoby żądanie zamieszczenia sprostowania o nieprawdziwości informacji przy internetowym wydaniu artykułu.
Sąd zauważył też, że w wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 16 lipca 2013 r. w sprawie Węgrzynowski i Smolczewski przeciwko Polsce (nr 33846/07) podkreślono, iż „wolność wypowiedzi jest jedną z istotnych podstaw demokratycznego społeczeństwa i w tym kontekście szczególne znaczenie mają gwarancje przyznane prasie”. Stąd też każde ograniczenie dostępu do informacji musi być uzasadnione szczególnego rodzaju przyczyną, albowiem w przeciwnym razie sankcje nałożone na prasę mogłoby zniechęcić media do udziału w debacie o sprawach publicznych. Co więcej internetowe archiwa prasy stanowią swoiste dziedzictwo ludzkości, ważne źródło edukacji i badań historycznych — a przecież:

Rola organów sądowych nie polega na udziale w przerabianiu historii przez nakazywanie usunięcia ze sfery publicznej wszelkich śladów publikacji uznanych w przeszłości w drodze ostatecznych decyzji sądowych za nieusprawiedliwione ataki na dobre imię jednostek.

Zatem orzeczenie o usunięciu archiwalnego artykułu stanowiłby nieproporcjonalne wkroczenie w prawa prasy („cenzura, poprawianie historii”) — zaś

proporcjonalną i adekwatną formą ochrony powoda byłoby opatrzenie publikacji internetowych stosownym przypisem, komentarzem lub linkiem odsyłającym do informacji o wyniku niniejszego postępowania.

Tego jednak powód nie żądał, zatem sąd nie mógł działania takiego pozwanemu nakazać — musiał zatem ograniczyć się do uchylenia tej części orzeczenia, która nakazywała po prostu usunięcie opinii z internetu.

Ważne i dla tych, którzy prowadzą serwisy, więc się bronią — i dla tych, których czyny spotykają się z różnymi (czasem bezprawnymi i nawet naruszającymi dobra osobiste) ocenami — i co do których formułują pewne żądania.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

5 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze