Czy sprzedaż żywych karpi w reklamówce to znęcanie się nad zwierzętami?

Idą Święta, tradycyja nakazuje zamęczenie paru ryb w wannie. Stąd też pytanie: czy sprzedaż żywych karpi w reklamówce może być traktowane jako przestępstwo znęcania się nad zwierzętami? (wzmiankowany już wyrok Sądu Najwyższego z 13 grudnia 2016 r., II KK 281/16).


Sprzedaż żywych karpi reklamówce

Nie wiem czy na tym zdjęciu widać jakąkolwiek rybę, ale niech będzie taka ilustracja (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Trzech pracowników sklepu spożywczego zostało oskarżonych o znęcanie się nad karpiami — przechowywanie ryb w skrzynkach bez wody, pakowanie żywcem do zwykłych foliówek oraz uśmiercanie ryb przez osoby nieuprawnione do uboju zwierząt (art. 35 ust. 1a uoz).

Postępowanie zostało umorzone przez prokuraturę, zaś sprawa z subsydiarnego aktu oskarżenia wniesionego przez fundację zakończyła się prawomocnym uniewinnieniem — bo nowelizacja dopisująca przetrzymywanie ryb bez wody do przepisu określającego formy znęcania się nad zwierzętami (art. 6 ust. 2 pkt 18 uoz) weszła w życie 1 stycznia 2012 r., zaś sprawcy mieli dopuścić się przestępstw w grudniu 2010 r.
Co więcej powołany przez sąd biegły miał ocenić, że ryby nie są zdolne do odczuwania bólu i strachu — wyciągnięcie ich z wody ma powodować co najwyżej stres.

art. 6 ust. 2 pkt 18 ustawy o ochronie zwierząt
Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności:
18) transport żywych ryb lub ich przetrzymywanie w celu sprzedaży bez dostatecznej ilości wody uniemożliwiającej oddychanie.

Rozpatrując kasację od wyroku Sąd Najwyższy wskazał, iż przestępstwo znęcania się nad zwierzętami nie polega wyłącznie na zachowaniach wyliczonych enumeratywnie w art. 6 ust. 2 uoz, zaś umyślność musi polegać na złej woli i celowym zadaniu cierpienia zwierzętom. Prawo nie może działać wstecz, jednak faktu, iż przepis pojawił się później nie można interpretować jako zezwalającego na takie działania — wszakże znęcanie się zostało zdefiniowane jako każde zachowanie polegające na zadawaniu lub świadomym dopuszczaniu do zadawaniu zwierzęciu cierpienia — zaś wyliczanka ma charakter przykładowy i otwarty („w szczególności”).

Niezależnie zatem od ocen naukowców ryba jako przedstawiciel kręgowców podlega ochronie przewidzianej w ustawie, na równi z innymi zwierzętami (art. 4 ust. 2 uoz). Naturalnym środowiskiem ryb jest woda, przeto powinny być one transportowane, przenoszone i przewożone w warunkach zapewniających im odpowiednie warunki bytowania. Nie ma też znaczenia, że ryby potrafią się adaptować do braku wody i nawet kilka godzin na świeżym powietrzu nie powoduje ich śmierci — przestępstwo znęcania nie wymaga żadnego skutku, a z pewnością nie wymaga skutku w postaci śmierci zwierzęcia.

Zadaniem SN nie zawsze istnieje możliwość sprzedaży ryb już uśmierconych. W takim przypadku należy jednak stosować się do wytycznych Inspekcji Weterynaryjnej, zgodnie z którymi żywe ryby powinny być przenoszone we w miarę sztywny pojemnik, w taki sposób, by nie przylegała bokiem do ścian tego pojemnika — bo przecież foliowy worek oblepiający skrzela utrudnia rybie oddychanie.

Skoro zatem sądy obu instancji nieprawidłowo zinterpretowały pojęcie znęcania się nad zwierzętami, SN uchylił oba wcześniejsze orzeczenia, zaś sprawa wróciła do ponownego rozpoznania w Sądzie Rejonowym.

PS Literalnie rzecz ujmując oskarżeni zachowali się w 100% zgodnie z przepisem — przeczytajcie art. 6 ust. 2 pkt 18 uoz ze zrozumieniem, tak, by zobaczyć co w istocie jest tam napisane. Błąd ten naprawia głośny już projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt.

13 comments for “Czy sprzedaż żywych karpi w reklamówce to znęcanie się nad zwierzętami?

  1. Mariusz H
    9 grudnia 2017 at 16:42

    Jestem zdecydowanie negatywnie nastawiony do całości handlu karpiami, a do tego co się dzieje w sklepach i na straganach już w szczególności. I to nie tylko dlatego, że nie jem mięsa. A tego pożal się biegłego sam wrzuciłbym do reklamówki z wodą i patrzył czy się męczy czy tylko stresuje. Jak już ktoś się upiera do sprzedaży karpia to niech zapewni mu albo w miarę szybką śmierć albo humanitarne warunki transportu, bo torba siatkowa, w której nawrzucają kilka karpii na pewno takimi nie są. Ale mówić to sobie można, pieniądze są najważniejsze i dalej „handlowcy” będą wozić karpie ze stawów i „zabijać” na miejscu waląc nimi o krawężnik.

    • 9 grudnia 2017 at 19:15

      W sumie to jest ciekawe, że gdyby sprzedawano w sklepach żywe kurczaki, prosiaki, etc., podniósłby się nieprawdopodobny raban.

      A ryba — głosu nie ma.

      • Borek
        10 grudnia 2017 at 09:25

        Ryba nie hałasuje, nie narobi na środku sklepu, najwyżej trochę wody rozchlapie. No i z reguły nie łasi się do człowieka (chociaż niektóre nauczone życia w akwarium dają się pogłaskać, ale to nie te „konsumpcyjne”). Czego oczy nie widzą, a uszy nie słyszą tego sercu nie żal. ;)

    • Mike
      10 grudnia 2017 at 09:18

      ” A tego pożal się biegłego sam wrzuciłbym do reklamówki z wodą i patrzył czy się męczy czy tylko stresuje”
      ależ obłuda, jakże typowa dla różnych „obrońców” zwierząt… zwierząt nie tykać, ale ludzi którzy im coś zrobią to jednak obdzierać ze skóry.
      Żenujące.

      • 10 grudnia 2017 at 10:07

        Jestem pewien, że raczej hiperbola ;-)

        • Mike
          10 grudnia 2017 at 19:44

          zapewne, ale dość charakterystyczna imho

      • Mariusz H
        10 grudnia 2017 at 12:55

        Jakoś nie widziałem zwierząt, które zabijają dla przyjemności. A Ty, szanowny Mike’u spotkałeś? Poza tym raczej miałem na myśli „oko za oko”. Przemyśl, bardzo proszę, swój komentarz i następnym razem nie wrzucaj mnie do jednego worka z demagogią. Ludzie mają nie po to głowę, żeby im do szyi nie padało ale po to, żeby używać tego w środku, a tym samym rozumieją (podobno), że nie należy znęcać się na innymi bytami czy to dla przyjemności czy z bezmyślności. Ludzie, zwierzęta, ptaki czy drzewa – obojętnie. A chociażby religia – pierwsza z brzegu – mówi, żeby nie czynić co sobie nie miłe, słyszałeś o tym? To też obłuda?

        • Borek
          10 grudnia 2017 at 13:48

          Delfiny butlonose (i chyba nie tylko te) zabijają dla zabawy, tak samo lisy i hieny. Kotowate (w tym koty domowe) polują dla sportu, bo mogą, bo taka ich natura. Szympansy w ramach walk terytorialnych posuwają się do kanibalizmu…

          Ludzie to zwierzęta i działają jak zwierzęta – po prostu nauczyliśmy się budować znacznie bardziej skomplikowane narzędzia.

          • 10 grudnia 2017 at 16:01

            Psy też potrafią zabić dla zabawy, przynajmniej tak to wygląda :(

          • Mariusz H
            10 grudnia 2017 at 16:08

            Na delfinach się nie znam, kotowate owszem, polują „dla sportu” ale zjadają ofiary. Problem w tym, że ludzie działają celowo i z rozmysłem, nie kieruje nimi instynkt przetrwania. Znałem osobę, która polowanie i zabijanie traktowała jak dobry sposób na odpoczynek po pracy. Jakoś trudno mnie będzie przekonać, że zwierzęta robią tak samo.

            • Borek
              10 grudnia 2017 at 17:50

              Olgierdzie, nie wiem o psach ale wilki podobno owszem. Mariuszu, kotowate jak i psowate nie zawsze zjadają swoje ofiary – jak taki lis w kilka dni ubije kilkadziesiąt sztuk to kiedy on to zje? A znane są takie przypadki. Pomijam już kotki przynoszące swoim ludziom ubite ptaszki czy myszki, wszak to nie sport ani zabawa tylko pomoc naczelnemu co polować nie umie.

              Ale nie zamierzam przekonywać, to wyłącznie Twoja sprawa które fakty akceptujesz.

            • 10 grudnia 2017 at 21:26

              Mój poprzedni pies, co tu kryć, potrafił ubić kotka albo sarenkę — i w tym momencie kompletnie tracił nimi zainteresowanie. Nie gryzł, nie zjadał, nie pastwił się — odchodził. Zdarzyło mu się to łącznie może 5-6 razy…

              Nie wiem czy to była przyjemność, raczej czysty odruch (instynkt), jednak prawda jest taka, że ani się nie pożywiał, ani nie bronił — po prostu zabijał.

        • Mike
          10 grudnia 2017 at 19:50

          Owszem, naocznie, koty znoszące wszelkie zwierzątka na wycieraczkę, nie mówiąc o zabawach z żywymi myszami zanim je zabiją. Moim zdaniem nie różni się to od polowania dla sportu, no może koty bardziej się jednak znęcają niż myśliwi.

          Cóż poradzić. Zabijania karpii o krawężnik nie spotkałem, być może występuje. Ale znaj proporcjum Mocium Panie. Jednak jest różnica między rybą a ssakiem.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.