Rozliczenie konkubinatu — a jego wydatki na jej dom

Rozliczenie poniesionych wydatków po konkubinacie — pieniędzy włożonych w cudzą własność (w dom, w mieszkanie) — to zagwozdka nie lada — ale nie dla sędziów z Wrocławia (wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 20 stycznia 2017 r., sygn. akt I ACa 1515/16).



Spór dotyczył prawa do rozliczenia dokonanych przez konkubenta nakładów na mieszkanie i dom będący własnością konkubiny: mężczyzna mieszkał w mieszkaniu będącym własnością jego dziewczyny i ponosił pewne wydatki związane z jego remontem, a także budową nowego domu (ziemia kupiona za pieniądze od jej rodziców i na jej kredyt — ale raty kredytu częściowo spłacał on, on też, w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, dom budował). A ponieważ po kilku latach się rozstali, wyliczył swoje nakłady na 182 tys. złotych i skierował powództwo do sądu.

Sąd prawomocnie zasądził od konkubiny na rzecz konkubenta zwrot 78 tys. złotych (nakazując spłatę w czterech równych ratach co pół roku, art. 320 kpc).

Sąd podkreślił, iż polskim prawie nie ma wspólności majątkowej niemałżeńskiej, jednak rozliczenie konkubinatu — zależnie od sytuacji — możliwe jest albo w oparciu o odpowiednio stosowane przepisy o wspólności majątkowej małżeńskiej, o zniesieniu współwłasności ułamkowej, o spółce cywilnej, o bezpodstawnym wzbogaceniu, o roszczeniach uzupełniających (art. 224-230 kc).

W stanie faktycznym będącym przedmiotem sporu właściwe są przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu — a dokładnie o świadczeniu nienależnym, które staje się takim ze względu na brak osiągnięcia zamierzonego celu (art. 410 kc). Celem tym było zapewnienie rodzinie (sobie, konkubinie oraz ich dzieciom) odpowiednich warunków mieszkaniowych — skoro związek się rozpadł, osiągnięcie zamierzonego celu świadczenia stało się niemożliwe, przez co jego świadczenie jest nienależne.

Co więcej konkubent — chociaż cały czas miał świadomość, że mimo nakładów nie stanie się współwłaścicielem nieruchomości — był posiadaczem samoistnym w dobrej wierze, zatem może żądać zwrotu nakładów koniecznych o tyle, o ile nie mają pokrycia w uzyskanych korzyściach, zaś zwrotu innych nakładów, jeśli zwiększają wartość rzeczy w chwili wydania współwłaścicielowi (art. 226 par. 1 kc).

Stąd też rozliczenie poniesionych wydatków po konkubinacie obejmuje m.in. zwrot kwot wydanych na budowę domu: na wzniesienie do stanu surowego, na wykonanie części prac wykończeniowych, na zakup materiałów budowlanych. Nie można jednak domagać się zwrotu wartości pracy związanej z remontem wspólnie zamieszkiwanego mieszkania — cechą takiego związku jest m.in. praca partnerów na rzecz tego związku, także związana z dostosowaniem lokalu do własnych potrzeb rodziny. W dodatku remont był dokonany w 2006 r., zatem usprawnienia są już zamortyzowane.

Nieskuteczny jest natomiast zarzut potrącenia wierzytelności z wzajemną wierzytelnością wynikającą z bezumownego korzystania przez mężczyznę z mieszkania. Po pierwsze nie można mówić o bezumownym korzystaniu z lokalu, skoro powód (i ich wspólne dzieci) mieszkali tam za zgodą pozwanej, a po drugie taki zarzut byłby słuszny wyłącznie w sytuacji, gdyby nakłady konkubenta nie były znaczne. Skoro jednak po rozstaniu pozwana nadal będzie mieszkała w swoim własnym domu, w który powód włożył znaczną kwotę własnych pieniędzy, część tych środków musi zostać mu zwrócona.

Q.E.D.

11 comments for “Rozliczenie konkubinatu — a jego wydatki na jej dom

  1. b52t
    19 stycznia 2018 at 07:24

    Trochę mnie zadziwił ten passus: W dodatku remont był dokonany w 2006 r., zatem usprawnienia są już zamortyzowane.
    Jak się ma tutaj „amortyzacja”? (Chyba, że nie jest mowa o księgowo-rachunkowej amortyzacji, a o innym znaczeniu tego pojęcia)

    • 19 stycznia 2018 at 07:59

      Pewnie chodzi o sformułowanie urzędowo-potoczne; tu akurat zaczerpnąłem je z uzasadnienia:

      Jak ustalono, miał on miejsce w roku 2006, a zatem z pewnością nie wpływa on w istotny sposób na zwiększenie wartości mieszkania pozwanej. Także biegły sądowy wskazał, że roboty wówczas wykonane uległy częściowej amortyzacji.

      • b52t
        19 stycznia 2018 at 09:00

        OK, taki fragment w kontekście sprawy jest już (dla mnie) bardziej zrozumiały, bo w omóce jest spory skrót myślowy.

  2. 20 stycznia 2018 at 01:47

    trochę to dziwne… Chcącemu nie dzieje się krzywda.

    • 20 stycznia 2018 at 08:40

      No właśnie, chcącemu, ale raczej chciał czegoś innego. (Może to nie argument, ale gdyby byli małżeństwem, majątek podlegałby podziałowi — dlaczego związek nie-małżeński ma być traktowany inaczej?)

      • 20 stycznia 2018 at 10:18

        bo nie jest małżeństwem.

        • 20 stycznia 2018 at 15:40

          Tylko ze względów na różną sytuację podmiotową mamy różnie oceniać skutki prawne takich rzeczy jak rozstanie po wieloletnim związku (dzieci, etc.)?

          • 20 stycznia 2018 at 22:56

            Jesteś świadom tego, że jesteś konkubentem i jest to świadomy wybór. Zresztą może to być przekonanie jednostronne.

  3. t450
    2 lutego 2018 at 07:53

    „Nie można jednak domagać się zwrotu wartości pracy związanej z remontem
    wspólnie zamieszkiwanego mieszkania — cechą takiego związku jest m.in.
    praca partnerów na rzecz tego związku, także związana z dostosowaniem
    lokalu do własnych potrzeb rodziny. W dodatku remont był dokonany w 2006
    r., zatem usprawnienia są już zamortyzowane.”

    Zaciekawiła mnie ta część uzasadnienia, ponieważ znajduję się w podobnej sytuacji, jednak od ukończenia remontu do rozstania minął mniej więcej rok czasu. W przypadku, gdy w trakcie trwania związku konkubent dokonał zakupu mieszkania, a ja sfinansowałam w przeważającej części remont i wyposażenie tego mieszkania, następnie po około roku nastąpiło rozstanie – czy na podstawie faktur/paragonów/wyciągów bankowych mam prawo ubiegać się o zwrot chociażby nakładów poniesionych w związku z zakupem mebli lub wydania tych rzeczy przez byłego partnera?

    • 2 lutego 2018 at 08:56

      Wiele wskazuje na to, że tak, skoro można przyjąć, że właściciel mieszkania jest nadal wzbogacony.

      Aczkolwiek od razu uprzedzam, że jeden wyrok do drugiego nie musi „mieć zastosowania”, więc mogą być pewne okoliczności, które przeważą inaczej.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.