A skoro niedawno było o tym, że przestępstwo patostreamingu polega na rozpowszechnianiu treści prezentujących przestępstwo godzące w dobro osobiste, dziś czas na kilka słów o tym czy dobrem osobistym jest więź z psem? Czy człowiek, który przez czyjś błąd traci bliskie mu zwierzę, może domagać się za to zadośćuczynienia? I, nieco na marginesie: czy zarzut naruszenia dóbr osobistych można oprzeć na tym, że ktoś był zobowiązany do uczynienia czegoś, ale tego nie zrobił? (wyrok Sądu Najwyższego z 25 lutego 2026 r., II CSKP 592/24).
opis stanu faktycznego:
- sprawa zaczęła się od badania dwóch owczarków niemieckich na poziom przeciwciał przeciwko wściekliźnie, w teście wyszło 0,7 lU/ml w przypadku jednego i 0,1 lU/ml w przypadku drugiego psa;
- niecały rok później właściciel — z zawodu weterynarz, świadom, iż warunkim przekroczenia przez psa granicy spoza UE jest przedstawienie wyniku ważnego badania poziomu przeciwciał przeciwko wściekliźnie, którego wartość wyniesie co najmniej 0,5 j.m./ml — wyjechał z psami na Ukrainę; kwartał później, przy powrocie do Polski, został zapytany na granicy o dokumenty, w tym o miareczkowanie;
- ponieważ dokumenty się nie zgadzały, celnicy spytali Powiatowego Lekarza Weterynarii o dalszą ścieżkę postępowania — ten stwierdził, że w tej sytuacji pies nie może być na terytorium UE wpuszczony (alternatywą jest izolacja, przy czym na tym przejściu miejsca na kwarantannę nie było, lub uśpienie);
- w rezultacie mężczyzna zdecydował się na powrót psa na Ukrainę: w tym celu, poprzez znajomego Ukraińca, ustalił, że czworonogiem może odpłatnie zaopiekować się, w tym załatwić badania, osoba mieszkająca w pobliżu; właściciel odwiózł tam psa, ale nie wziął namiarów na opiekuna, ponieważ był pewien, że będzie miał kontakt poprzez znajomego;
- (na marginesie: rozporządzenie nr 576/2013 zostało niedawno uchylone, dziś kwestie te reguluje rozporządzenie nr 2016/429 w/s przenośnych chorób zwierząt oraz zmieniające — ciekawe, że mimo nowelizacji polskiego prawa przy okazji ustawy o zdrowiu zwierząt tego problemu nie zaadresowano);
art. 24b ustawy o wymaganiach weterynaryjnych przy przemieszczaniu w celach niehandlowych zwierząt domowych towarzyszących podróżnym
4. Organ celny w przypadku stwierdzenia niespełniania wymagań przy przemieszczaniu w celach niehandlowych zwierząt domowych towarzyszących podróżnym z państwa trzeciego lub jego terytorium niezwłocznie powiadamia o tym powiatowego lekarza weterynarii właściwego ze względu na miejsce położenia punktu wjazdu podróżnych.
4a. Organ celny, w przypadku gdy kontrola:
1) dokumentacji, o której mowa w art. 34 rozporządzenia nr 576/2013, wykaże braki formalne lub
2) tożsamości wykaże niezgodności w zakresie oznakowania zwierzęcia
— po konsultacji z powiatowym lekarzem weterynarii właściwym ze względu na miejsce położenia punktu wjazdu podróżnych, a jeżeli to konieczne — po wysłuchaniu właściciela lub osoby upoważnionej, wydaje decyzję o zastosowaniu środka, o którym mowa w art. 35 ust. 1 lit. a rozporządzenia nr 576/2013, i nadzoruje wykonanie tej decyzji. […]
4e. Decyzji, o której mowa w ust. 4a, nie wydaje się, jeżeli właściciel albo osoba upoważniona odstąpi od przemieszczenia zwierzęcia na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.
5. Powiatowy lekarz weterynarii w przypadku, o którym mowa w ust. 4, z wyjątkiem ust. 4a i 4e:
1) niezwłocznie udaje się do punktu wjazdu podróżnych;
2) wydaje decyzję o zastosowaniu środków przewidzianych w rozporządzeniu nr 576/2013 oraz nadzoruje wykonanie tej decyzji. […]
6. Zwierzęta domowe towarzyszące podróżnym w przypadku niespełniania wymagań, o których mowa w ust. 4, do czasu zastosowania środków, o których mowa w art. 35 ust. 1 rozporządzenia nr 576/2013, przetrzymuje się pod dozorem organów celnych.
7. Zarządzający punktem wjazdu podróżnych w przypadku stwierdzenia niespełnienia wymagań przy przemieszczaniu w celach niehandlowych zwierząt domowych towarzyszących podróżnym udostępnia nieodpłatnie pomieszczenie przystosowane do przetrzymywania tych zwierząt.
- miesiąc później weterynarz wrócił na Ukrainę po psa — lecz okazało się, że pies zaginął — zatem do sądu trafił pozew o ochronę dóbr osobistych, w którym zażądał od Dyrektora Izby Administracji Skarbowej (statio fisci Skarbu Państwa) i Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii zadośćuczynienia (por. „Więź człowieka z psem może stanowić dobro osobiste — więc można żądać zadośćuczynienia za zagryzionego psa”);
wyrok sądu:
- niezależnie od tego, że więź człowieka z psem może stanowić dobro osobiste, zaś w sprawie niewątpliwie doszło do rozerwania owej więzi — odpowiedzialności za taki skutek nie sposób przypisać stronie pozwanej;
- sęk w tym, że właściciel psa — zwłaszcza weterynarz — powinien znać przepisy o warunkach przekraczania przez zwierzęta domowe granicy UE, w tym obowiązku miareczkowania poziomu przeciwciał przeciwko wściekliźnie;
- nie ma przy tym znaczenia, że Powiatowy Lekarz Weterynarii nie wydał żadnej decyzji, a na przejściu granicznym nie było możliwości pozostawienia psa na kwarantannie — bo przecież zainteresowany w pierwszym rzędzie podjął decyzję o wyjeździe z Polski z psem, który warunków przemieszczania przez granicę nie spełniał, aby następnie, chcąc szybko wrócić do domu, zadecydować o pozostawieniu psa pod opieką nieznanej sobie osoby na Ukrainie;
- choć więc zrozumiałe jest rozgoryczenie po utracie psa — sąd uznał, iż po stronie pozwanej nie doszło do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych w postaci więzi człowieka z psem — zatem powództwo zostało oddalone;
wyrok Sądu Najwyższego:
- dobra osobiste człowieka to „wartości”wartości kształtujące i składające się na jego osobowość”, skuteczne wobec wszystkich (erga omnes); stąd też zasada ochrony dóbr osobistych opiera się na założeniu, iż nikt nie może w sferę tę bezprawnie ingerować (czyli jest zobligowany do bierności, non facere lub pati);
- już z tego względu nietrafny jest argument, iżby do naruszenia dóbr osobistych mogło doprowadzić zaniechanie czynności (w tym przypadku: niezapewnienie możliwości poddania psa kwarantannie na granicy lub nieprzepuszczeniu go przez granicę);
- sęk w tym, że taka koncepcja zakłada, iż uprawnienia wynikające z art. 24 kc mogą wynikać z zobowiązania do czynienia (facere);
- byłoby to wszakże sprzeczne z zasadą, iż dobra osobiste są skuteczne erga omnes — bo wówczas owego działania moglibyśmy żądać od każdej, dowolnej osoby;
art. 23 kodeksu cywilnego
Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.
art. 24 § 1 kc
Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. […]
- (mnie się to nie zgadza, bo jeśli tak, to skoro bezprawnym naruszeniem dóbr osobistych jest pocałowanie nieznanej osoby bez jej zgody, to buziak złożony przez żonę na policzku męża też — tyle, że (choćby domniemana) zgoda beneficjenta lub jakaś tam zażyłość wyłączałyby bezprawność owego naruszenia);
- stąd też w ocenie SN zaniechanie określonych działań nie może posłużyć jako zdarzenie, z którym powód wiąże zarzut naruszenia dóbr osobistych oraz jego bezprawność;
- (zaraz, zaraz: lekarz miał wyleczyć, ale jego zaniedbania doprowadziły do pogorszenia stanu zdrowia lub śmierci pacjenta — czyżby wówczas pokrzywdzonemu lub jego rodzinie nie przysługiwały określone roszczenia?!);
- aczkolwiek teoretyczne rozważania i tak są zbyteczne, albowiem w ocenie SN (w jego składzie zasiadał Kamil Zaradkiewicz) więź człowieka z psem nie stanowi dobra osobistego — zatem jej zerwanie dobra owego nie narusza;
- owszem, katalog dóbr osobistych jest otwarty, zatem jego zawartość może być poszerzana, acz nie bez umiaru — zawsze bowiem chodzi o „wartości odnoszące się do istoty osoby ludzkiej, a nie jej przywiązania do jakichkolwiek dóbr otaczającego świata” (por. „Prawo do życia w czystym środowisku nie jest dobrem osobistym”);
- jasne, człowiek jest w stanie nawiązać więź emocjonalną ze zwierzęciem, w szczególności domowym, „świnką morską, rybkami, gadami czy ptakami”, ale same emocje, pozytywne uczucia i przywiązanie nie mogą być postrzegane w kategoriach dóbr osobistych — ponieważ owe przeżycia mogą być miarą naruszenia dóbr, ale nie można istnienia dobra osobistego wywnioskowywać z faktu, że ktoś cierpi;
- (i znów zapytuję: czym, jeśli nie m.in. przywiązaniem do osoby zmarłej, można tłumaczyć utrwaloną koncepcję, że dobrem osobistym jest kult i pamięć osoby zmarłej? więc bez prostej dychotomii, że co człowiek, to nie pies, tego nie razbieriosz);
- a skoro więź człowieka z psem — jego wieloletnim kumplem, towarzyszem doli i niedoli — nie stanowi dobra osobistego, to oczywiście jakiekolwiek dalsze rozważania nt. bezprawności działania lub odmowy określonego działania przez funkcjonariuszy na granicy jest zbyteczna;
- stwierdzając, iż choć źle uzasadniony, zaskarżony wyrok jest prawidłowy — SN oddalił skargę kasacyjną.
Zamiast komentarza: rozstrzygnięcie SN jest oczywiście prawidłowe, choć uzasadnienie to duby wierutnie smalone.