O tym jakie zdanie Sąd Najwyższy ma o jakości legislacji serwowanej przez parlament

Cóż za koincydencja: ledwie co media podały, iż „3 godziny i 37 minut codziennie — tyle czasu musielibyśmy poświęcić, żeby przeczytać nowe akty prawne. To aż 27 118 stron” („Fabryka papieru przy Wiejskiej”, Money.pl), a swoje 0,03 PLN dorzucił Sąd Najwyższy, w którego Biuletynie Izby Cywilnej nr 2/2018 trzeźwo zauważono, iż:

Ubiegły rok potwierdza formułowaną od wielu lat ocenę, że zasadniczą przyczyną powstawania zagadnień prawnych w sprawach cywilnych jest zły i stale pogarszający się stan legislacji. Przejawia się on nie tylko swoistą „nadregulacją”, a więc uchwalaniem przepisów zbędnych i zbyt szczegółowych, ale także wyraźnym obniżeniem jakości legislacyjnej tworzonych ustaw. Mnożą się akty nowelizacyjne, niezsynchronizowane nie tylko ze zmienianą ustawą, ale także z całym stanem normatywnym. Nowele mają często charakter prowizoryczny i doraźny, a prawodawca wprowadza je bez dostatecznej refleksji i bez konsultacji, w wyniku fałszywych impulsów oraz bezkrytycznego przekonania, że jedynym remedium na nieprawidłowości występujące w stosowaniu prawa, często jednostkowe, ale uzyskujące rozgłos medialny, jest jego natychmiastowa zmiana. Jednym z najsłabszych punktów współczesnej legislacji jest bardzo niski poziom unormowań międzyczasowych, a niejednokrotnie ich brak.
Wady działalności legislacyjnej stają się szczególnie widoczne w przypadku kodeksów, a zwłaszcza kodeksu postępowania cywilnego, który sukcesywnie traci czytelność i spójność, stając się zlepkiem niejednokrotnie przypadkowych, niepoddających się systematyzacji unormowań, sprawiających coraz więcej problemów interpretacyjnych i praktycznych.

Dla tych, dla których jest to klasyczne TL;DR, tłumaczenie na proste slogany co Sąd Najwyższy myśli o jakości legislacji w Polsce:

  • władza polityczna zbyt łatwo używa prawa do reagowania na głośne medialnie historie;
  • prowizorka legislacyjna powoduje chaos w porządku prawnym;
  • projekty nowelizacji rzadko sprawdzają co jest na „drugim końcu kija” — a przecież zmiana „tego” ma także wpływ na realizację „tamtego”;
  • sądy tylko i wyłącznie stosują prawo — jeśli jakaś przepis jest zły, sąd nie może go sam z siebie zmienić.

Q.E.D.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.