Res iudicata w sprawie o klauzule niedozwolone

Swego czasu niezły popłoch budziły masowo wytaczane powództwa dotyczące stosowania klauzul abuzywnych przez przedsiębiorców. Przez jakiś czas można było odnieść wrażenie, że sądy sobie mogą nie poradzić z taką falą spraw — jednak z czasem okazało się, że są po temu dobre mechanizmy. Dziś zatem krótkie pytanie: jakie konsekwencje będzie miała reguła res iudicata w przypadku istnienia wcześniejszego prawomocnego wyroku uwzględniającego analogiczne roszczenie przeciwko temu samemu przedsiębiorcy?


res iudicata prawomocny wyrok klauzula niedozwolona

Przedmiotem działalności pozwanego sklepu była sprzedaż hurtowa i detaliczna części i akcesoriów do pojazdów samochodowych z wyłączeniem motocykli, więc tekst zilustruję fotografię sklepu, któremu parę części by się przydało… (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


postanowienie Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 19 października 2017 r. (sygn. akt VII ACa 876/17)
Uprawomocnienie się wyroku zapadłego w sprawie, w której stwierdzono abuzywność omawianego postanowienia wzorca umowy, wyłącza możliwość wydania merytorycznego orzeczenia w sprawie toczącej się przeciwko temu samemu przedsiębiorcy, dotyczącej tego samego postanowienia wzorca umowy.

Do trafił pozew o uznanie za niedozwolone postanowienia wzorca umowy, który łączył zgodę na otrzymywanie informacji handlowych z samym faktem rejestracji w e-sklepie.
Zdaniem powódki umowa zawierana ma charakter adhezyjny (nie można jej negocjować, można co najwyżej do niej przystąpić). Stosowanie takiego postanowienia naruszało art. 385(3) kc.

Użytkownik rejestrując się na sklepie internetowym wyraża zgodę na otrzymywanie informacji handlowych.

Strona pozwana uznała powództwo i wniosła o połączenie sprawy z innymi toczącymi się przed sądem — a skoro powództwo zostało uznane, zażądała zwrotu kosztów procesu — bo powódka wcześniej nie zgłaszała roszczeń, więc uznanie powództwa przy pierwszej czynności ma taki skutek (art. 101 kpc). Powódka nie była stroną żadnej umowy zawartej ze sklepem — jest związana z pewnym stowarzyszeniem, które doszukało się w regulaminie 6 klauzul niedozwolonych, o które łącznie wytoczono 71 odrębnych spraw — a taka multiplikacja pozwów stanowi nadużycie prawa podmiotowego (art. 5 kc).

Sąd I instancji uwzględnił powództwo w całości: zakwestionowany punkt w regulaminie stanowi przykład klauzuli abuzywnej, sklep wprawdzie już zmienił treść wzorca umowy, ale nie minęło 6 miesięcy od tego czasu. Odpowiedzialność pozwanej wynika z samego faktu stosowania regulaminu zawierającego klauzule niedozwolone, powód nie musi być klientem przedsiębiorcy.
Równocześnie sąd zasądził 60 złotych kosztów zastępstwa procesowego, nakazał pobrać 600 złotych opłaty sądowej od pozwu oraz zasądził publikację wyroku w MSiG na koszt pozwanej.

Pozwana spółka wniosła apelację, w której powołała się na zasadę res iudicataskoro stosowanie tej klauzuli abuzywnej było już przedmiotem prawomocnego wyroku, a sporne postanowienie jest wpisane do rejestru prowadzonego przez UOKiK (nr 6363), to sąd nie miał prawa orzekać ponownie w tej samej sprawie.

Sąd II instancji uwzględnił apelację w całości: w świetle uchwały 7 sędziów Sądu Najwyższego z 20 listopada 2015 r. (III CZP 17/15), uprawomocnienie się wcześniejszego wyroku, w którym stwierdzono abuzywność stosowanego przez tego samego przedsiębiorcę tego samego postanowienia, wyłącza możliwość wydania kolejnego merytorycznego orzeczenia w sprawie.

Oznacza to, że wydanie wyroku było niedopuszczalne — w konsekwencji czego wyrok podlega uchyleniu, a postępowanie umorzeniu.
A skoro postępowanie było jednym z wielu dotyczących tych samych klauzul niedozwolonych, wytoczonych przeciwko pozwanej spółce przez szereg osób reprezentowanych przez tego samego pełnomocnika — strona pozwana nie może być obciążona obowiązkiem zwrotu kosztów procesu za I instancję (por. „Wiele pozwów o jedną klauzulę abuzywną — roszczenia oddalone!”) — ale nie stoi na przeszkodzie zasądzeniu od powódki 840 złotych za apelację.

Q.E.D.

2 comments for “Res iudicata w sprawie o klauzule niedozwolone

  1. 13 kwietnia 2018 at 16:35

    Szybko nie znaczy dobrze. Pasowało by przejrzeć tekst przed publikacją, gdyż chochlik pozjadał wyrazy w niektórych zdaniach, przez co ciężko się czyta i ogarnia sens.

    • Olgierd Rudak
      13 kwietnia 2018 at 17:59

      Racja, coś tam się pozjadało (to nie szybkość, lecz nowa klawiatura, która nadal sprawia mi nieco problemów — czasem coś się zaznacza i usuwa, palce muszą przywyknąć).

Dodaj komentarz