Czy protest „nawiązujący” do określonej spółki może naruszać jej dobra osobiste?

Czy posłużenie się, podczas manifestacji, nazwą firmy jako „przykładem” oprotestowanego działania, może godzić w jej dobra osobiste? Czy takie działanie może być traktowane jako naruszenie reputacji osoby prawnej — bo nazwa pojawia się w negatywnym świetle — czy jednak liczy się kontekst i rzeczywisty odbiór? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 7 lutego 2020 r., V ACa 602/19).

Spór dotyczył odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych spółki przez uczestnika protestu — zorganizowanej przez związki zawodowe manifestacji polegającej na ciągłym przechodzeniu przez przejście dla pieszych — który trzymał transparent z napisem „Nie pozwolimy by O. zniszczył nas jak C. zniszczył Z.”). Mężczyzna nie był pracownikiem powodowej firmy (czyli „C.”), transparent przygotowali organizatorzy zgromadzenia, zaś lokalne media, relacjonując zdarzenie, pokazały także jego osobę i prezentowane hasło.
Zdaniem spółki treść transparentu była nieprawdziwa (bo „C.” nie zniszczyła „Z.”) i miała na celu wyłącznie zdyskredytowanie w oczach opinii publicznej jej reputacji, zatem w pozwie do sądu zażądano przeprosin w prasie i wpłaty 10 tys. złotych na zbożny cel.
W ocenie pozwanego roszczenia powinny być oddalone: nie znał treści transparentu, bo niósł, co mu dali, manifestacja dotyczyła czegoś zupełnie innego, zaś obrona uzasadnionego interesu społecznego i wolność słowa wyłącza jakąkolwiek odpowiedzialność za ewentualne naruszenie dóbr osobistych.

W pierwszym podejściu sąd prawomocnie stwierdził, że transparent sugerujący przyczynienie się do upadłości innego podmiotu ma ewidentnie negatywny wydźwięk, a przez to obiektywnie oznacza naruszenie reputacji osoby prawnej. Takie działanie naraża spółkę na utratę zaufania kontrahentów (zarówno potencjalnych jak i obecnych), zagrażając także jej interesom majątkowym. Pozwany nie wykazał żadnych okoliczności wyłączających bezprawność naruszenia dóbr osobistych, zaś powołanie się na obronę uzasadnionego interesu społecznego w sytuacji, gdy wypisane na transparencie zarzuty są nieprawdziwe, jest bezskuteczne. Owszem, obywatel ma prawo do udziału w pokojowych zgromadzeniach oraz do swobodnej wypowiedzi, ale wolność ta nie jest absolutna i nie obejmuje wypowiedzi nieprawdziwych. Z tego względu sąd nakazał publikację przeprosin za posługiwanie się transparentem o nieprawdziwej treści podczas publicznego zgromadzenia, ale oddalił roszczenia majątkowe.

Nieco odmiennie rzecz ocenił Sąd Najwyższy: osobie prawnej przysługuje ochrona dóbr osobistych (art. 43 kc) w tym także przed upublicznieniem nieprawdziwych zarzutów, które mogą mieć ujemny wpływ na jej reputację — jednakże warunkiem przyznania ochrony jest wykazanie negatywnej reakcji społeczeństwa. O naruszeniu dóbr osobistych przesądza odbiór określonej, choćby nieprawdziwej, informacji w świadomości ogółu osób rozsądnie myślących, nie zaś subiektywnie odczucie zainteresowanego. Skoro więc spółka wniosła pozew ponad rok po manifestacji (nb. dotyczącej działalności jeszcze innego przedsiębiorstwa), ale w żaden sposób nie uprawdopodobniła nawet, że przez ten czas doznała uszczerbku na reputacji wskutek działania pozwanego, to trudno przyjąć, że w ogóle doszło do jakiegokolwiek naruszenia reputacji (wyrok SN z 18 września 2019 r., IV CSK 297/18).

W drugim podejściu sąd odwoławczy uwzględnił apelację pozwanego: nie można domniemywać naruszenia dóbr osobistych — niezależnie od okoliczności sprawy, to na powodzie spoczywa ciężar dowodu, iż określone działanie miało taki skutek (art. 24 kc). Nie wystarczy do tego wskazanie, iż miało miejsce zdarzenie (tj. że mężczyzna trzymał transparent określonej treści), należy bowiem także wykazać, że obiektywnie, w oczach osób rozsądnych i przeciętnie inteligentnych, działanie to oznaczało naruszenie reputacji czy renomy osoby prawnej. Nie oznacza to obowiązku wykazywania konkretnych następstw rozpowszechniania nieprawdziwych informacji — wystarczające jest wykazanie, że takie zdarzenie w świetle obiektywnych kryteriów może być kwalifikowane jako naruszenie dóbr osobistych.
Stąd też tym razem powódzwo zostało oddalone: prezentowanie transparentu z napisem „Nie pozwolimy by O. zniszczył nas jak C. zniszczył Z.” na niewielkiej, lokalnej demonstracji nie może być traktowane jako naruszenie dóbr osobistych spółki. Celem manifestacji było zwrócenie na prawa pracowników innego podmiotu, nazwa „C.” pojawiła się niejako „przy okazji” — przeto nie sposób doszukiwać się takich skutków dla reputacji osoby prawnej po jednej, niewielkiej pikiecie.
W konsekwencji całość roszczeń spółki została prawomocnie oddalona.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze