Czy pobraną z internetów grafikę można wrzucić na Fejsbóka i się cieszyć?

Czy „znaleziony” w internecie obrazek można pobrać i wrzucić na Fejsbóka? Czy jednak logika podpowiada, że każdy utwór ma jakiegoś autora, więc wypadałoby się zastanowić nad kwestią praw autorskich? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z  29 czerwca 2020 r., I ACa 693/19).


odszkodowanie wykorzystanie grafiki facebooku

Nie mam nic o husarii, więc niechaj będzie inny arcypolski motyw — dwa pokłócone bociany w gnieździe, nawet nie patrzą sobie w dzioby (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Sprawa dotyczyła roszczeń właścicielki autorskich praw majątkowych do grafiki przeciwko partii politycznej, która bez jej zgody wykorzystała obrazek w swej aktywności propagandowej.
Zaczęło się od tego, że kobieta kupiła prawa do grafiki przedstawiającej przedstawiającej husarię od jej twórcy, za co zapłaciła mu 1000 dolarów. Jakiś czas później udzieliła 5-letniej wyłącznej licencji do wykorzystania utworu jako ilustracji (za co zainkasowała 5 tys. złotych), a także uzyskała, w drodze ugody pozasądowej, 15 tys. złotych za bezprawne wykorzystanie jej na okładce książki.
Husaria pojawiła się także na profilu pewnej partii politycznej na Fejsbóku. W tym momencie kobieta wysłała wezwanie do zaniechania naruszania praw autorskich i zapłaty 10 tys. złotych odszkodowania; partia natychmiast obrazek usunęła i odpisała, że obrazek pobrała z „rosyjskiej wyszukiwarki obrazów”, a opublikowała „bez świadomości powstałego naruszenia”, zaś ponieważ wskutek publikacji nie osiągnęła żadnych korzyści, żądana kwota nie jest adekwatna do skali naruszenia, toteż ograniczyła się do zaoferowania przeprosin.
Do sądu trafił pozew o zapłatę 16 tys. złotych odszkodowania.

Sąd przypomniał, iż w przypadku naruszenia autorskich praw osobistych uprawnionemu przysługuje odszkodowanie w wysokości dwukrotności należnego mu wynagrodzenia. Odpowiedzialność nie zależy też od winy naruszyciela — jeśli można przypisać mu winę (zwłaszcza umyślną), co do zasady wykluczone jest zasądzenie odszkodowania niższego niż dwukrotność; brak zawinionego działania (i brak związku z prowadzoną działalnością gospodarczą) pozwala na miarkowanie zryczałtowanego wynagrodzenia do jednokrotności wynagrodzenia. Naruszenia praw autorskich nie usprawiedliwia fakt „znalezienia” fotografii w internecie, ponieważ oznacza to brak staranności w ustaleniu autora dzieła — a przecież logicznym jest, że każdy utwór ma jakiegoś autora. Na odpowiedzialność pozwanej nie ma wpływu to, że utwór „krążył” po sieci już wcześniej — bo wcześniejsze naruszenia, których dopuściły się inne osoby nie umniejszają naruszenia w postaci bezprawnego wstawienia obrazka na Fejsbóka.

Niezależnie od powyższego sąd nie zgodził się z przedstawioną przez powódkę wyceną poniesionej szkody. Owszem, uprawniona zawarła umowy licencyjne, w których jej wynagrodzenie określono na kilka tysięcy złotych, ale pod uwagę należy brać czas trwania naruszenia. Powódka dysponowała dowodem (w postaci protokołu notarialnego) już po 4 dniach od wrzucenia obrazka na partyjny profil, ale samo wezwanie wysłała dopiero po kolejnych 3 tygodniach, zaś pozwana usunęła grafikę niezwłocznie po otrzymaniu wezwania. Liczy się także krąg odbiorców, który pomimo udostępnienia utworu w internecie nie był nieograniczony, albowiem sprowadzał się do obserwujących profil politycznego ugrupowania.

Biorąc zatem pod uwagę wysokość należności uzyskiwanych przez powódkę na podstawie zawieranych umów, ale uwzględniając przy tym, że dotyczą one innych pól eksploatacji oraz prawa korzystania z utworu przez znacznie dłuższy czas, niż niecały miesiąc, sąd uznał, że gdyby partia wystąpiła o licencję, to wynagrodzenie kobiety wynosiłoby 5 tys. złotych — zatem uprawnionej należy się odszkodowanie w tej właśnie wysokości.
(W apelacji pojawił się ciekawy wątek: otóż powódka domagała się podwyższenia kwoty odszkodowania, powołując się m.in. na zawartą już w czasie procesu kolejną licencję, na 8 tys. złotych (a to zgodnie z zasadą orzekania w/g stanu rzeczy z dnia zamknięcia rozprawy). Sąd zwrócił uwagę, że domagając się odszkodowania z odsetkami od określonej daty (daty wymagalności), nie można równocześnie żądać ustalenia wysokości tego odszkodowania według późniejszych parametrów — bo odsetki towarzyszą odszkodowaniu; co więcej skoro „stosownym wynagrodzeniem” w rozumieniu art. 79 ust. 1 pkt 3 pr.aut. jest takie wynagrodzenie, jakie otrzymałby uprawniony, gdyby zawarto z nim umowę o korzystanie z utworu w zakresie dokonanego naruszenia, to niewątpliwie negocjując ew. umowę nikt nie brałby pod uwagę stawek uzyskiwanych 3 lata później.)

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

33 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze