Jakoś tak wyszło, że sierpniowy wypad przez alpejskie przełęcze nie był naszym ostatnim wakacyjnym epiodem w tym roku. Rzutem na taśmę, jeszcze we wrześniu, wybraliśmy się — znów, tj. trzeci raz w ciągu niespełna dwunastu miesięcy (!) — do Chorwacji, a tym razem naszym celem była wyspa Krk.
Nasz pierwszy rzut oka na wyspę Krk. Choć widać było niewiele, z tego wzgórza wyglądała naprawdę interesująco, a Krčki most wydawał się wrotami do czegoś niesamowitegoTak się składa, że u przeciętnego konsumenta pojęcie „Krk” wiąże się przede wszystkim z wyobrażeniem o morzu, morskiej wodzie, etc. Pozwolę sobie zatem zacząć tę fotograficzną opowiastkę od kilku ujęć tego rodzajuJak już stwierdziliśmy wcześniej: Adriatyk (lokalnie: Jadranskomore) rzeczywiście jest bardzo czystym morzem i rzeczywiście tak bardzo zasolonym, że zanurzone w nim ciało pieruńsko wypiera (ciekawe co na to Archimedes?)Potrafi być też bardzo malownicze, choć w kategoriach urody i atrakcyjności Krk (subiektywnie) zdecydowanie ustępuje nie tylko wyspie Pag, ale też IstriiPewien uszczerbek wizualny Krk nadrabia dostępnością morza: plaże są kamieniste, ale raczej wyłożone obłymi otoczakami, jak np. ta położona w zatoce Uvala Surbova w Starej Bašce Widoki też nie są jakieś szczególnie zachwycające: ogólnie morski horyzont jest dość monotonny, a wyspa Cres nie urozmaica go w nadmierny sposób (ale, ale…!)Północ wyspy to właściwie tylko jakieś zagajniki (bo nawet nie lasy) i ileś tam miejscowości, ciekawiej robi się dopiero w jej południowo-wschodniej części, powiedzmy od szosy łączącej miasto Krk i Vrbnik — tam są nawet góry! Na zdjęciu kemping Škrila, w tle Stara BaškaPołazić jakoś się da, w przypadku czworonoga będzie nawet łatwiej niż na Pagu, bo skały nie kaleczą łap — ale też obrazki są na tyle monotonne, że w pewnym momencie robi się nieco nudnawoWyspa Krk nie jest także idealnym miejscem dla osób szukających historycznych pozostałości (uwaga: to zastrzeżenie nie dotyczy miasta o tej samej nazwie!)Jeśli nie leżenie plackiem na plaży to co? Och, gdzie te czasy, kiedy były tylko góry, góry i jeszcze raz góry. Już chyba kiedyś pisałem, że żałuję, iż tak późno zrozumiałem, że morze nie musi oznaczać tylko bezkresu piachu i wodnistej plaskatowatości… na zdjęciu widok ze szlaku na Obzovą, w oddali fragment wyspy Cres i IstriiA tak wygląda Obzova, czyli najwyższy wierzchołek wyspy Krk. Wysokość 568 m n.p.m. może wrażenia nie robi — ale jak sobie człowiek przypomni, że tu autentycznie da się startować z poziomu morza, już robi się lepiejZ Obzovej widoki są — jak na Krk — wyborne: na południe widać góry Welebit, a także garść wysp, w tym Rab a nawet Pag
Dla szczególnie cierpliwych: krótki filmik nagrany na szczycie ObzovejNiestety, dziesięć kilometrów nawet po niespecjalnie wymagających pagórasach to dla naszej weteranki już nieco zbyt wiele. Wydaje się, że Obzova jest jej ostatecznym pożegnaniem z pofałdowaną powierzchnią terenuInnym niezłym widokowo miejscem są wzgórza nad miastem o dźwięcznej nazwie Baška. W środku kadru bezludna i jakże przykuwająca uwagę wyspa Prvić, po prawej crkva svetog Ivanu Krstitelja (plus cmentarz, z którego są też niezłe obrazki)Sama Baška najlepiej wygląda z pewnej odległości, na przykład z wcinającego się w zatokę morza, niezła jest też dolina prowadząca do miasteczka z północyA skoro to morze, to może czas na jakieś ujęcie marynistyczne? Na pierwszy rzut niechaj idzie port w Bašce……na drugi miasto Krk widziane z Luki Krk i portuStarówka w mieście Krk to ciasno upakowany obszar o powierzchni około 300×400 metrów, od strzegącego wybrzeża Frankopanskiego kaštela (zamku Frankopanów) do kościoła Sv. Franja Asiškoga. Ciasno upakowany sklepikami z pamiątkami i innymi bibelotami, ale coś poza tym zobaczyć można
Na przykład: crkva Majka Božja od Zdravlja…
…crkva sv. Franje Asiškoga…
…które dzieli niewielki placyk……a jak pójdzie się nieco w bok……to zdarzy się crkva Uznesenja Blažene Djevice Marije — czyli katedra (ciężko o dobry kadr, bo ciasno tam i gęsto)W sumie na mnie większe wrażenie zrobił pałac w Lednicach, na który w drodze powrotnej wreszcie udało się rzucić własnym okiem
Podsumowując: Krk okazał się nieco rozczarowujący, aczkolwiek nie wykluczam, że problem tkwi w kolejności zwiedzania — sęk w tym, że niewiele rzeczy jest w stanie przyćmić wrażenie jakie wywarł na nas Pag. Dla zainteresowanych garść odnośników do Mapy.com: