Najwyższe nie zawsze oznacza najpiękniejsze. Przekonaliśmy się o tym, skądinąd nie pierwszy raz, podczas naszej sierpniowej przejażdżki poprzez najwyższe utwardzone drogi w Alpach. Tak czy inaczej dziś czas zabrać P.T. Czytelników na krótki wypad przez alpejskie przełęcze — te, na których położono asfalt ;-)
Faux col de Restefond (2638 m n.p.m.)
Col de Restefond to klasyczny wypełniacz tekstu, którego można nie zauważyć, bo albo lecąc z północy, z Jausiers, myśli się o prawdziwej atrakcji, a jadąc od południa wciąż przeżywa lepsze atrakcje. Szeroka, płaska, mało wyrazista, w dodatku autem nie da się osiągnąć samej przełęczy Restefond, lecz co najwyżej Faux col de Restefond (samo siodło przełęczy wypada kilkadziesiąt metrów od asfaltu).
Podjazd na przełęcz Restefond z północy urozmaicają ruiny Fortin du Restefond, fragment Linii Maginota strzegącej alpejskiej części granicy Francji z Italią (Faux) Col de Restefond widziana od południa: płaska, szeroka, szosa przecina ją jak ostrze skalpela. Widoki przednie — ale przecież w Alpach Nadmorskich takich widoków nie brakujeBunkry, umocnienia, fortyfikacje, stanowiska artyleryjskie, korytarze… Myśląc dziś o relacjach francusko-włoskich trudno uwierzyć, że jeszcze niecałe sto lat temu między tymi państwami były takie napięcia
Col de la Bonette (2715 m n.p.m.)
Uwagę od przełęczy Restefond odwraca położona kilkaset metrów na południe Col de la Bonette: wyższa, ciekawsza, bardziej emocjonująca także dla kierowców.
Przełęcz Bonette nie jest łatwa do sfotografowania: dokładnie na niej wypada bardzo ostry zakręt szosy Route de la Bonette (czyli odcinka drogi M 2025), w dodatku jest tam paskudnie wąsko, więc trzeba bardzo uważaćZatrzymać się można dopiero jakieś dwieście metrów dalej — skądinąd przy kolejnych bunkrach Linii Maginota strzegących tego przejścia w alpejskie dolinyNa tej wysokości potrafi być już chłodno i wietrznie, więc słoneczko, które swymi promykami smaga wierzchołek Cime de la Bonette, ożywia nie tylko krajobrazy, ale też pozwala lepiej kontemplować urodę Alpes maritimes
Col Agnel / Colle dell Agnello (2744 m n.p.m)
Pierwsza (i ostatnia) w tym zestawieniu przełęcz graniczna. Wysokością sięgająca prawie poziomu Col d’Iseran, w urodzie znacznie lepsza od Gotarda… zobaczcie sami.
Opowieść o Col Agnel można zacząć od małego detour do Maljasset w gminie Saint-Paul-Sur-Ubaye……którego ozdobą jest kościółek église Saint-Antoine-du-Désert de Maurin. W ogóle te podgórskie miejscowości mają nieprawdopodobnie dużo uroku, a francuska dolina Vallée de l’Ubaye w tej kategorii przodujeI już podjazd na przełęcz Agnel od strony francuskiej, drogą D 205t — tak wyglądają najwyższe utwardzone drogi w AlpachPrzez przełęcz Col Agnel / Colle dell Agnello wytyczono najwyższe przejście drogowe pomiędzy Francją i WłochamiNa niewielkiej i niezbyt urokliwej przełęczy Agnel zmieściło się nawet małe rondko, okupowane przez włoski straganik i wszechobecnych motocyklistów. Najbliższy parking jest kilka minut spacerem w kierunku FrancjiI rzut oka w kierunku Italii — z tej opcji nie skorzystaliśmy, z przełęczy Agnel zjechaliśmy z powrotem na stronę francuską i pomknęliśmy dalej urokliwą szosą Route des Grandes AlpesMoże Col Agnel / Colle dell Agnello nie jest najpiękniejsza, ale widokom rozpościerającym się z wysokości 2744 m n.p.m. zarzucić nic nie można
Dla wytrwałych: krótki filmik ;-)
Col de la Cime de la Bonette (2802 m n.p.m.)
Nie Col d’Iseran i nie przełęcz Stelvio: najwyższej położonym utwardzoną drogą w Alpach jest jednokierunkowa, dwukilometrowa pętla prowadząca od przełęczy Bonette wokół szczytu Cime de la Bonette. Na miejscu jest znak troszkę wprowadzający w błąd (napis brzmi „Cime de la Bonette 2802 m”), a przecież na cimę trzeba się pofatygować z buta. Niektóre źródła nazywają to miejsce Col de la Cime de la Bonette i tego się trzymajmy.
Już chyba pisałem, że Alpy Nadmorskie przypadły mi do gustu w szczególny sposób. Widoki z Col de la Cime de la Bonette tezę tę potwierdzają w całej okazałości Na parkingu na przełęczy Cime de la Bonette panował spory tłok (podaruję sobie wstawianie zdjęcia), więc zaparkowaliśmy nieco wcześniejCo jak co, ale na Col de la Cime de la Bonette z pewnością warto się zatrzymać: to wciąż Alpy Nadmorskie i wciąż park narodowy Mercantour, więc niech ten jeden obrazek posłuży za tysiąc słów
A na deser — małe obrazkowe podsumowanie wakacyjnej przejażdżki na dystansie… 4800 kilometrów (!).
Przełęcz Simplon
Przełęcz Spluga
Przełęcz Gotarda
Col de la Platriére
Col de la Lombarde / Colla della Lombarda
Przełęcz d’Izoard
Przełęcz Furka
Wielka Przełęcz Świętego Bernarda
Col Agnel
Col de la Cime de la Bonete
I to by było na tyle, na razie — a dla chętnych garść odnośników do Mapy.com: