Książki 2025 (te przeczytane, te porzucone)

Koniec roku oznacza tradycyjne podsumowanie książek, które w ciągu poprzednich dwunastu miesięcy udało mi się przeczytać, acz nie udało „zrecenzować” na tutejszych łamach. Zatem nie gadamy, podsumowujemy!

  • Andrzej Brzeziecki, Małgorzata Nocuń: „Armenia. Karawany śmierci” — jak w tytule, czyli o ludobójstwie Ormian, trudnych relacjach z Azerbejdżanem i nie łatwiejszych wewnętrznych (czego wyrazem nie jest tylko zamach terrorystyczny w parlamencie w 1999 r.), wojnie o Górny Karabach; czyta się świetnie, zwłaszcza jeśli kogoś ta tematyka interesuje, największą wadą tej książki jest to, że rzecz wydano przed dziewięciu laty, a przeczytałem ją dopiero w 2025 r., no a w tzw. międzyczasie dużo się podziało;
  • Max Cutler, Kevin Conley: „Sekty. Uwodziciele tłumów, fanatyczni wyznawcy i mechanizmy manipulacji” — troszkę kryminał, troszkę reportaż, troszkę próba analizy przyczyn i mechanizmów, które nawiedzonym szaleńcom i oszustom pozwalają skupić na sobie uwagę mas — i niejednokrotnie doprowadzić ich do masowej tragedii: Jim Jones, David Koresh, Charles Manson to tylko część nazwisk, których fenomen autorzy próbują rozgryźć;

Crkva svetog Ivanu Krstitelja Krk
Crkva svetog Ivanu Krstitelja, Baška, Krk

  • Richard J. Evans: „Nadejście Trzeciej Rzeszy”, „Trzecia Rzesza u władzy” i „Wojna Trzeciej Rzeszy” — pierwszy tom rewelacyjny: bardzo, ale to naprawdę bardzo ciekawe naświetlenie politycznego i społecznego tła Niemiec epoki Bismarcka i Republiki Weimarskiej (m.in. źródeł poglądów rasistowskich i antysemickich), które autor traktuje jako fundamenty ideologii nazistowskiej; poza tym interesujące detale dotyczące codziennego życia w hitlerowskich Niemczech („Wojna Trzeciej Rzeszy” troszkę za bardzo przez pryzmat Führera, ale jeśli ktoś nie ma za sobą biografii Hitlera, to na pewno będzie zadowolony);

Bayeruth Eremitage
Neues Schloss, Eremitage w Bayeruth

  • Tomáš Forró: „Gorączka złota. Jak upadała Wenezuela” — niedługa i dość przystępnie podana (choć napisana nieco nie po kolei — rozdział o historii kraju dobrze przeczytać na początku, a nie jako podsumowanie) opowieść o upadku państwa i społeczeństwa wenezuelskiego za reżimu Cháveza i Maduro; nadal się zastanawiam czy wolę reportaż „uczestniczący”, w którym autor opisuje także to co go osobiście spotkało, czy jednak wolałbym spojrzenie nieco bardziej ex cathedra… na szczęście osoba narratora nie narzuca się jakoś wyjątkowo mocno;
  • Janine di Giovanni: „Tamtego lata, kiedy po nas przyszli. Depesze z Syrii” — wojna domowa w Syrii chyba się skończyła (w tym sensie, że Baszar al-Asad oddał władzę i czmychnął do Moskwy), co nie zmienia faktu, że nie warto pogłębić wiedzy o niedawnych (smutnych, wstrząsających, strasznych) wydarzeniach w tym kraju. (Prawdę powiedziawszy ja wszystkim ludziom, którzy muszą mieszkać w tych wszystkich Wenezuelach, Syriach, Sudanach i Sudanach Północnych, Irakach, Koreach Północnych, Erytreach czy Libiach naprawdę strasznie, ale to strasznie współczuję…!);
  • Roman Graczyk: „Demiurg. Biografia Adama Michnika” — jak w tytule; myślę, że nawet jeśli ktoś swoje zdanie na temat bohatera ma, to książkę naprawdę warto przeczytać, choćby dla lepszego poznania młodych, formacyjnych lat Michnika;
  • Remigiusz Grzela: „Z kim będzie ci tak źle, jak nie ze mną? Historia Kaliny Jędrusik i Stanisława Dygata” — sięgnięte pod wpływem „SPATiF-u” A. Szarłat… i… i historia życia tego pisarza okazała się na tyle interesująca, że czas chyba wreszcie przeczytać coś z jego repertuaru (a może też przy okazji obejrzałbym jakiś film, w którym wystąpiła Kalina Jędrusik?);

Jezioro Bodeńskie
Jezioro Bodeńskie, widok z Lindau w kierunku północnym


Fragment włoskich umocnień pod przełęczą Colle della Lombarda, dziś na terytorium Francji

  • Ernst Hemingway: „Ruchome święto” — mistrz stylu lekko-gawędziarskiego (przynajmniej tak swego czasu zapamiętałem jego twórczość), tym razem mocno o niczym, ale… czyta się nieźle!
  • Robert D. Kapłan: „Bałkańskie upiory. Podróż przez historię” — w sumie reportaż historyczny lub historia podana na reportażowo, mnóstwo arcyinteresujących detali pokazujących jak wydarzenia schyłku XIX i połowy XX wieku doprowadziły do jugosłowiańskiej erupcji… gdybym przeczytał lata wcześniej, pewnie byłaby recenzja, a tak — tylko wzmianka;
  • Joanna Kuciel-Frydryszczak: „Słonimski. Heretyk na ambonie” — za poezją nie przepadam i jej nie czytam, natomiast biografie wybitnych osób to co innego, zwłaszcza, że osobowość Antoniego Słonimskiego to rzecz niebagatelnego kalibru: cięte pióro, wielka wyobraźnia, niemała odwaga — tacy twórcy przydaliby się nam dziś, bardzo;
  • Przemysław Pawlak: „Witkacy. Biografia” — jeśli ktoś Witkacego postrzega tylko jako wariata (jak ja kiedyś go widziałem — nie czytając prawie nic, ale uwielbiając Gombrowicza), to powinien przeczytać opowieść o jego życiu i twórczości, w tym tej biznesowej („Firma Portretowa S.I. Witkiewicz”); ja się oczywiście nie znam, ale powiedziałbym, że człowiek mocno wyprzedził swoje czasy — dziś (Instagramy, celebrytoza, etc.) mógłby się odnaleźć wyśmienicie (ale granice?);
  • Kinga Piotrkowiak-Junkiert: „Węgry. W objęciach Dunaju” — kolejna fajna książka, pod wpływem której aż chce się wyruszyć w podróż i odwiedzić ten malowniczy kraj, ujrzeć jego zieloną przyrodę, zanurzyć się w jego niebywałym języku, może nawet zwiedzić przepiękną Budę i niepokojący Peszt… może kiedyś? (disklajmer: kupiłem i przeczytałem pod wpływem majowego przejazdu przez kawałek madziarskiej ziemi);

Vasvár
Szent Kereszt felmagasztalása templom, Vasvár

  • Piotr Pytlakowski: „Strefa niepamięci” — o polskich Żydach wymordowanych w czasie wojny — nie tylko przez hitlerowskie Niemcy, ale też przez swoich sąsiadów — i o pamięci polskich Żydów programowo lub oddolnie wymazanej przez polskie władze i społeczeństwo. Bardzo smutne i wstrząsające, choć część konstatacji mocno naciąganych przez publicystyczny nerw autora (przemieszanie kwestii uchodźców na granicy z Holocaustem i porównanie do pograniczników szmalcowników co najmniej niestosowne);
  • Małgorzata Rejmer: „Bukareszt. Kurz i krew” — sporo starszych, niemało nowszych opowiastek, społeczno-historyczno-politycznych, troszkę o Żelaznej Gwardii, trochę o Geniuszu Karpat, w sumie taki bigosik, ale fajny; byłaby pełnoprawna recenzja na tutejszych łamach, gdyby mi wpadła w łapy nieco wcześniej, a tak — szkoda;
  • Paweł Reszka: „Diabeł i tabliczka czekolady” — troszkę przeterminowane, szkoda, że nie przeczytałem tego ileś lat temu: sporo o życiu w małych miasteczkach, o polskiej transformacji, takie tam pierepałki;
  • Aleksandra Szarłat: „SPATiF. Upajający pozór wolności” — plotki i ploteczki, ale fajne i fajnie napisane — dodałbym, że wolałbym, żeby celebrytoza sprowadzała się do takich klimatów, a nie tej całej internetowo-bzdurnej sieczki;
  • Filip Springer: „Miedzianka” — lubię po latach wrócić do lektury, która spodobała mi się bardzo i upewnić się, czy wrażenie wytrzymuje napór czasu. Miedzianka nie wytrzymała — „Miedzianka” jak najbardziej;

Miedzianka
To czysto ilustracyjne ujęcie cyknąłem w Miedziance

  • Marek Szymaniak: „Zapaść. Reportaże z mniejszych miast” — jak w tytule, troszkę się zdziwiłem, że książkę wydano dopiero w 2021, acz i tak nie żałuję, że wpadła mi przed oczy dopiero teraz;
  • Chris van Tulleken: „Ultraprzetworzeni ludzie. Dlaczego wszyscy jemy rzeczy, które nie są jedzeniem… i czemu nie możemy przestać?” — jedna z tych rzeczy, o których najsamprzód myślę „o tak!”, później „ale za bardzo pachnie spiskowymi teoriami…”, a jeszcze po chwili „ale czyj to spisek?”; ogólnie o tym, że ultraprzetworzona żywność (UPF) jest przyczyną całego zła na całym świecie, od otyłości, poprzez dewastację przyrody, tworzenie megakorporacji niszczących uczciwość w biznesie… a później przychodzi mi taka myśl, czy bez tego całego postępu w produkcji żywności udałoby się oderwać ludzkość od strachu przed głodem (i tak, wiem, że nadal mnóstwo ludzi głoduje — ale za to w 100% odpowiedzialna jest polityka, a nie brak możliwości);
  • Dermont Turing: „X Y Z. Prawdziwa historia złamania szyfru Enigmy” — opowieść o współpracy Francji, Anglii i Polski w łamaniu niemieckiej Enigmy, o naukowcach poświęcających swoje umysły dla uzyskania informacji mających olbrzymi wpływ na przebieg II wojny światowej (m.in. o Rejewskim, Różyckim i Zygalskim, ale nie tylko);
  • Uketsu: „Dziwne obrazki” — dziwne, ale ta książka — ni to kryminał, ni to thriller — naprawdę mi się spodobała; nic dodać, nic ująć;
  • Krzysztof Varga: „Czardasz z mangalicą” i „Ostrygi i kamienie” — ta pierwsza o Węgrach i Węgrzech, troszkę pływający styl narracji, za dużo bujania się we własnych obłokach autora — te elementy pominąłem bez żałości — aczkolwiek kilka wtrętów społeczno-historycznych ciekawych (np. o tym, że w sklepach dla turystów można kupić gadżety odnoszące się do smutku po Trianon, a także koszulki z napisem „jestem starszy niż Słowacja”); ta druga — zaskoczenie! (?) — o Normandii i Bretanii; w sumie czytam z przyjemnością, chyba głównie dlatego, że sobie wyobrażam, że gdybym kiedyś sam miał napisać książkę, to wyglądałaby mniej-więcej tak właśnie;

Lángos

Lángos-ka-land czyli buda z Lángosem w Bük w komitacie Vas

  • Ludwika Włodek: „Pra. O rodzinie Iwaszkiewiczów” — „pudelkiem” podszyta opowieść o Iwaszkiewiczach, Lilpopach, Włodkach, et consortes; mnóstwo nieistotnych, insiderskich ploteczek sprzed stu i więcej lat… ale czytało się przednio, choć momentami się gubiłem w tych wszystkich babciach, ciotkach, ślubach i rozwodach ;-) postać Iwaszkiewicza chyba mało kogo już interesuje (mnie: wcale), ale gdyby magazyny plotkarskie były tak pisane — byłbym czytelnikiem zajadłym!!
  • Jakub Żulczyk: „Kandydat” — political-fiction napisane według scenariusza, którego Mróz by się nie powstydził: weź garść aktualności, zamaskuj znane postaci nietrzyznacznymi kryptonimami, dorzuć garść cudacznych wydarzeń… jakoś przebrnąłem;

książki niedoczytane, nieprzebrnięte, porzucone:

  • Michał Bilewicz: „Traumaland. Polacy w cieniu przeszłości” — popularnonaukowa próba wyjaśnienia „zbiorowego PTSD” trapiącego niektóre nacje na tle historycznym; na pewno ciekawe, acz jak dla mnie nieco zbyt naukowe i psychologizujące — a przecież to, że lubię konkretne odniesienia do Dziennika Ustaw, nie oznacza, że lubię też odniesienia do konkretnych badań psychologów;
  • Carl von Clausevitz: „O wojnie. Podręcznik stratega” — może i bym zmłócił do końca, gdyby było krótsze, bo powtarzanie dość oczywistych twierdzeń na kilkuset stronach to nie przelewki;
  • Winston Spencer Churchill: ’The World Crisis: The Aftermath’ — wspaniale byłoby się dowiadywać o historii wprost od jego obserwatora, uczestnika i kreatora (w tym przypadku: o następstwach Wielkiej Wojny) — niestety, zbyt kwiecisty styl WSC potwornie utrudnia lekturę jego książek. Poddałem się z przykrością, acz nie wykluczam, że chętnie sięgnąłbym po jego publikacje napisane po II Wojnie Światowej;

Kriegerdenkmal Eibau
Kriegerdenkmal w Eibau

  • Maciej Czarnecki: „Dla dobra dziecka. Szwedzki socjal i polscy rodzice” — w sumie to nie tyle porzucone, ile momentami poprzelatywane, choć rzecz to na pewno ciekawa i wartościowa, i to nie tylko ze względu na próbę przedstawienia problemów z każdej strony, oczami każdej osoby, która miała do czynienia ze szwedzkim systemem opieki nad dziećmi;
  • Andrzej Dragan: „Kwantechizm 2.0. Czyli klatka na ludzi” — hmm, chyba naprawdę lubię nurt literatury popularnonaukowej, bo z jednej strony można się czegoś dowiedzieć (nawet jeśli niczego się nie rozumie — ja o fizyce ostatni raz miałem pojęcie jakoś na początku szkoły średniej), z drugiej strony… czytając o zakrzywieniu czasoprzestrzeni i teorii względności chciałbym konkretnych dowodów (najlepiej na zdjęciu ;-) bo w przeciwnym razie mam usilne wrażenie, że cały ambaras jest z tego, że autor i czytelnik nie są w jednym punkcie na raz. Ogólnie bardzo ciekawa lektura, ale jak dla mnie podana w stylu zbyt na wiarę, nawet jeśli ta wiara wypływa z głębin rozumu; [edit: w pierwotnej wersji tekstu ta książka była wymieniona wśród przeczytanych… finalnie spadła tutaj; sęk w tym, że w momencie oddawania tekstu do oczu P.T. Czytelników lektura jeszcze trwała i byłem przekonany, że się uda… a jednak się nie udało];
  • Jacek Dubois, Igor Tuleya, Anna Matusiak-Rześniowiecka: „Mogłem milczeć” — pogadanka, momentami ciekawe (dla mnie tylko wątki historyczne dotyczące adwokatury), a poza tym… rzeczywiście, czasem milczenie jest złotem — mogłem nie zaczynać czytać;
  • Bonnie Garbus: „Lekcje chemii” — czytałem nawet z przyjemnością, dopóki… nie dotarło do mnie, że nie czytam biografii, lecz jakąś powieść; a szkoda, bo nawet nieźle się czytało;

Ługowina Maślice
Taka tam lekcja chemii na wrocławskich Maślicach

  • Tadeusz Konwicki: „Iwan Konwicki, z domu Iwaszkiewicz” — sięgnięte pod wpływem „Pra” Ludwiki Włodek (która zresztą popełniła wstęp do tej książki, a w nim jeszcze raz sprzedała tekst 'kak mogu ja znat’ otczestwo sobaki?’ (u siebie podany jako ’kak mogu ja znat’ imja, otczestwo sobaki?’ — a chodziło o odpowiedź na indagację carskiego poborcy podatkowego)), ale później… ja nie mówię, że jak książka jest o kocie, to musi być dla dzieci — ale ta akurat dla mnie nie jest na pewno;
  • Jeff Lindsay: „Demony Dextera” — kryminały służą u mnie do resetu mózgu, w tym przypadku nie udało się i to bardzo, ponieważ książka znudziła mnie dość szybko (dla jasności: serialu nie znam, oprócz „Dexter: Nowa Krew”, który spodobał mi się tak sobie);
  • Benjamin Moser: „Sontag. Życie i twórczość” — książek Susan Sontag nie czytałem, próbowałem przynajmniej zapoznać się z jej biografią… jakoś się nie udało;
  • Ishbel Szatrawska: „Toń” — jeśli po kilkunastu kilobajtach zaczynam się zastanawiać o czym to jest i jaki to rodzaj literatury, to znak, że trzeba ją odłożyć i poszukać czegoś innego. A szkoda, bo zapowiadało się nieźle;
  • Jan Śpiewak: „Patopaństwo. O tym jak elity pustoszą nasz kraj” — miało być odważne piętnowanie, a jest straszne zanudzanie: najpierw elaborat o Rzplitej szlacheckiej przechodzącej w polską inteligencję pracującą, a później… zapomniałem; najlepsze chyba samochwalstwo (to ja wymyśliłem frazę „państwo z kartonu” i „patodeweloperka”!), które jednak nijak książki nie ratuje; ta książka chyba troszkę pustoszy łeb.

I to by było na tyle, na razie — a jeśli dla kogoś było tl;dr, to informuję, że w 2026 roku też przeczytam parę książek ;-)

(wszystkie zdjęcia i opracowane, fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)

subskrybuj
Powiadom o
guest

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

14 komentarzy
Oldest
Newest
14
0
komentarze są tam :-)x