Jak to było z tym kangurem w lesie w Gorzeszowie

Ponieważ doszły mnie słuchy, że niedawny niedługi wypad w pagórasy skończył się małą sezonowo-ogórkową sensacją, toteż niniejszym postanowiłem z pierwszej ręki opisać jak historia znana jako „kangur w lesie w Gorzeszowie”.


kangur lesie Gorzeszowie
To jest ten „słynny” kangur w lesie w Gorzeszowie, a ściśle na drodze leśnej z Gorzeszowa w kierunku Chełmska Śląskiego (fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)

Rzecz miała miejsce rano w niedzielę, 21 czerwca 2026 r., kiedy postanowiłem przemieścić się z Gorzeszowa (ściśle: spod Gorzeszowskich Skałek) w kierunku Chełmska Śląskiego. W nocy padało i wiało, więc ćwierć-terenowa droga prowadząca przez piękne łąki okazała się przegrodzona okazałym dębem… trzeba było nawrócić…
…i oto dokładnie o 7:40, jakieś 300 metrów przed parkingiem Głazy Krasnoludków (kilkadziesiąt metrów przed leśnym duktem odchodzącym na północ od drogi, linkuję do Mapy.com) moim oczom ukazał się… kicający w moją stronę stwór. Który po dokicaniu bliżej okazał się być nie tak dużym, ciemno-szarym, mokrym jak diabli kangurem (najprawdopodobniej torbaczem gatunku Wallabia bagienna). Zwierzak zapozował do kilku zdjęć i niedługiego filmiku (nie bijcie za jakość), po czym oddalił się w kierunku Gorzeszowa i skręcił w las.


Kicający kangur w lesie w Gorzeszowie (Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)

Historia jak z Emilcina ;-) jednak czas działać, toteż przy wsparciu znajomej (dziękuję) udało mi się ustalić namiary na „punkt alarmowo-dyspozycyjny” w Nadleśnictwie Kamienna Góra, a także — cudów nie ma, a żaden kangur w Sudetach nie jest zwierzęciem endemicznym — zoo w Łącznej (to tylko jakieś 3 km przez las, logika podpowiada, że nocna burza wystraszyła zwierzę lub uszkodziła ogrodzenie i spryciarz dał dyla).
Uprzedzając fakty: odpowiedź dyżurnego z Nadleśnictwa to „nie, kangur w lesie nas nie interesuje”, a numer telefonu zoo podany na stronie nie włączył się jakoś do godziny 11.00 (choć to niedziela, tam pracują), w końcu zadzwoniłem pod jakiś inny numer podany na stronie… dość rzec, że zoo do zguby ponoć się nie przyznaje. Mało tego: podobno są ludzie, którzy już trzy tygodnie wcześniej zgłaszali, że widzieli kangura w lesie (w powiecie kamiennogórskim, ofkorz).

Na szczęście mieszkają w pobliżu dobrzy ludzie, którzy na hasło „kangur w lesie w Gorzeszowie” nie wzruszają ramionami, więc po małym szumie odezwał się do mnie reporter TVN i nawet coś tam nakręciliśmy w pobliżu miejsca zdarzenia; większy szum przetoczył się przez internety — no i dziś odebrałem telefon z Nadleśnictwa Kamienna Góra (w tonie: wszyscy coś mówią i coś wiedzą, a Nadleśnictwo nic nie wie… ale „trzeba pisemnie, bo inaczej się nie da”, więc będę pisał). Więc może jakoś uda się kangurowi pomóc — mam nadzieję, że ktoś wie na co ew. zanęcić takie stworzenie.

A jeśli komuś przeszkadza, że jest tak zupełnie offtopicznie: sobie pomyślałem, że furda KROPiK i jakieś gminne programy opieki nad zwierzętami bezdomnymi (przypomnijmy, że ustawowa definicja zwierzęcia bezdomnego to „zwierzęta domowe lub gospodarskie, które uciekły, zabłąkały się lub zostały porzucone przez człowieka, a nie ma możliwości ustalenia ich właściciela lub innej osoby, pod której opieką trwale dotąd pozostawały” — a kangur, Sire?), skoro jest taka znieczulica.
(Uprzedzając zarzuty: nie próbowałem interweniować, bo w aucie suczysko, a nawet nie mam pojęcia czy kangura się nęci na marchewkę, na kokosy czy raczej na rzodkiewkę.)

subskrybuj
Powiadom o
guest

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

1 Komentarz
Oldest
Newest
1
0
komentarze są tam :-)x