Rząd, zwłaszcza resort informatyzacji od długiego czasu zapowiadał obciążenie podatkiem cyfrowym największych korporacji cyfrowych, które nie płacą podatków od dochodów uzyskanych w Polsce… W piątek w serwisie intrenetowym RCL pojawił się projekt ustawy wprowadzającej podatek rekompensujący (projekt ustawy o podatku rekompensującym od niektórych usług).
A mianowicie, w pewnym skrócie:
- jest taki problem, piszą autorzy projektu w uzasadnieniu, że globalne korporacje działające na polskim rynku, głównie platformy społecznościowe, uzyskują tu dochody, ale — w przeciwieństwie do polskich podmiotów — nie płacą podatków, co wywiera niekorzystny wpływ na konkurencję na rynku;
- sęk w tym, że to już nie jest transgraniczny handel elektroniczny: „gospodarka platformowa” to nieustanne mieszanie danymi, to pobieranie prowizji od użytkowników przy braku „wkładu własnego”, etc.,etc. — tymczasem stary model opodatkowania działalności gospodarczej nie przystaje do nowoczesnych modeli biznesu cyfrowego;
- czas więc pomyśleć o tym jakie podatki powinny płacić wirtualne byty globalne — w przypadku Polski niechaj będzie to podatek rekompensujący naliczany od dochodów z określonych usług cyfrowych;
art. 3 ust. 1 ustawy o podatku rekompensującym od niektórych usług [projekt]
Opodatkowaniem podatkiem [rekompensującym] objęte są usługi:
1) umieszczania na interfejsie internetowym reklamy ukierunkowanej skierowanej do użytkowników tego interfejsu;
2) udostępniania użytkownikom wielostronnego interfejsu internetowego, który pozwala użytkownikom na wchodzenie w interakcje z innymi użytkownikami lub może ułatwiać dokonywanie leżących u źródła dostaw towarów lub świadczenia usług bezpośrednio między użytkownikami;
3) przekazywania w drodze sprzedaży, licencji lub w innej odpłatnej formie zgromadzonych danych o użytkownikach, zarówno indywidualnych, jak i w ramach pakietów danych, wygenerowanych w wyniku aktywności użytkowników na interfejsach internetowych
– jeżeli są świadczone na terytorium państwa.
- istotne: podatek rekompensujący nie będzie obejmował m.in. działalności polegającej na udostępnianiu interfejsu internetowego, jeśli celem działalności usługodawcy jest dostarczanie treści cyfrowych (własnych lub licencjonowanych), sprzedaży towarów lub usług online, pod warunkiem, że nie działalność nie polega na pośrednictwie, świadczenia finansowych usług regulowanych;
- projektowany podatek rekompensujący nie będzie dotyczył podmiotów medialnych —„których przeważającą działalność stanowi publikowanie materiałów redakcyjnych przygotowanych przez ten podmiot lub na rzecz tego podmiotu” — i tu jest dość zagmatwana wyliczanka przesłanek branych pod uwagę przy określeniu przeważającej działalności podmiotu (a detale i tak będą w rozporządzeniu);
- istotą nowej daniny ma być obciążenie przychodów usługodawców pochodzących z usług wyświadczonych na rzecz polskich użytkowników;
art. 6 ust. 1 ustawy o podatku rekompensującym od niektórych usług [projekt]
Przychody są uzyskane przez podmiot w okresie rozliczeniowym na terytorium państwa, jeżeli użytkownicy powiązani z usługami podlegającymi opodatkowaniu znajdują się w tym okresie rozliczeniowym na terytorium państwa.
- interesujące: podatek cyfrowy będzie należny od wyświadczonych usług, jeśli powiązany użytkownik znajduje się na terytorium Polski, przy czym pod uwagę będzie brany m.in. adres IP i adres MAC urządzenia użytkownika, a także dane pochodzące z sieci telekomunikacyjnej — a także „inne metody” uwzględniające specyfikę działalności podatnika;
- (opis zdarzenia kwalifikowanego jako przebywanie użytkownika na terytorium państwa też prosty nie jest);
- więc jeśli dodam, że okres rozliczeniowy to rok kalendarzowy liczony zgodnie z czasem urzędowym w rozumieniu ustawy o czasie urzędowym, z dokładnością do 1 sekundy… może przydać się astrolabium?
- spieszę jednak ostudzić nerwy i uspokoić: podatek rekompensujący ma obejmować podmioty lub skonsolidowaną grupę, których łączna kwota przychodów w skali światowej przekracza 1 000 000 000 euro oraz łączna kwota podlegających opodatkowaniu przychodów uzyskanych w Polsce w poprzednim roku przekracza 25 mln złotych;
- (tam liczy się 1 sekunda, tu 1 miliard euro… jakiej to tęgiej głowy trzeba było, żeby na to wpaść!);
- korporacje, które jakoś uporają się z tym kąplająsem podatkowym powinny pamiętać, że podatek cyfrowy będzie wynosił 3% podstawy opodatkowania;
art. 12 ustawy o podatku rekompensującym od niektórych usług [projekt]
Stawka podatku wynosi 3%.
- minus podatek CIT, minus koszty uzyskania przychodów poniesionych na działalność badawczo-rozwojową, minus poniesione w Polsce wydatki na nabycie lub wytworzenie aktywów trwałych, ulepszenie istniejących środków trwałych lub pierwsze wyposażenie obiektów budowlanych;
- ważne: jeśli podmiot nie ma siedziby lub stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej w Unii Europejskiej, jego obowiązkiem będzie wyznaczyć przedstawiciela podatkowego w Polsce; do obowiązków przedstawiciela należeć ma m.in. sporządzanie odpowiednich deklaracji, prowadzenie ewidencji i dokumentacji — a także zapłata podatku;
- detale, technikalia: zgodnie z projektem deklaracja na podatek rekompensujący miałaby być składana w terminie 90 dni roboczych (!) od zakończenia okresu rozliczeniowego (tam 1 rok z dokładnością do 1 sekundy, a tu dziewięćdziesiąt dni roboczych…);
- przy czym każdy podatnik lub przedstawiciel grupy lub ustanowiony przedstawiciel podatkowy będzie miał obowiązek zgłosić się do naczelnika urzędu skarbowego najpóźniej w terminie 30 dni od zakończenia pierwszego okresu rozliczeniowego — pod rygorem administracyjnej kary pieniężnej w kwocie nie wyższej niż 500 tys. zł;
- a należna kwota podatku podlega zapłacie najpóźniej 30 dni po upływie terminu na złożenie w/w deklaracji (czyli 90 dni roboczych + 30 dni zwykłych — urocze); stawka karna to 200% kwoty należnego i niewpłaconego podatku cyfrowego;
- a wszystko to już od 1 stycznia 2027 r. (jeśli, jeśli).
Zamiast komentarza: ja rozumiem, że to nie są przepisy dla przeciętnego Polaka-szaraka i całe to moje czytanie bez zrozumienia i tak nie ma większego sensu — ale mimo to chciałbym, by dało się rozumieć nawet ustawę pisaną dla możnowładców i oligarchów cyfrowych. Choćby dlatego, że jak przepis podatkowy dla korporacji zarabiającej na mieszaniu w danych miliard euro rocznie będzie jasny i klarowny, to każdy będzie mógł relatywnie łatwo pojąć co tam się wydziwia i czy aby nie zostało to celowo zakręcone jak słoik z Pandorą.