Jean-Pierre Langellier, „Mobutu” — jądro ciemności
A skoro tak się tego lata porobiło, że więcej siedzimy, niż łazimy — to nie ma się co dziwić, że czytam więcej książek. Odmóżdżam się przy kryminałach (niestety większość z nich to kiepścizna, gorzej, że nierzadko trafia się totalna grafomania) — a odmóżdżać trzeba, choćby po tym jak przejdzie się przez biografię pewnego afrykańskiego watażki: Jean-Pierre … Dowiedz się więcej