A w sobotni poranek — czas na coś dla działkowców, czyli dwa akapity o czwartkowej uchwale SN dotyczącej skutków wniesienia powództwa o uznanie wypowiedzenia umowy dzierżawy ogródka za bezskuteczne.
uchwała Sądu Najwyższego z dnia 7 kwietnia 2016 r. (III CZP 2/16)
Wniesienie przez działkowca — na podstawie art. 37 ust. 1 ustawy z dnia 13 grudnia 2013 r. o rodzinnych ogrodach działkowych — powództwa o uznanie za bezskuteczne wypowiedzenie umowy dzierżawy działkowej nie ma wpływu na wygaśnięcie prawa do działki z upływem terminu wypowiedzenia (art. 35 pkt 1 wskazanej ustawy).
Uchwałę wydano w odpowiedzi na następujące pytanie:
Czy wystąpienie przez działkowca z powództwem o uznanie wypowiedzenia umowy za bezskuteczne, w terminie określonym w art. 37 ust. 1 ustawy z dnia 13 grudnia 2013 r. o rodzinnych ogrodach działkowych powoduje, iż prawo do działki nie wygasa do czasu prawomocnego oddalenia przez sąd takiego powództwa, a jeśli, pomimo wystąpienia z takim powództwem, prawo do działki wygaśnie wraz z upływem terminu wypowiedzenia i nastąpi to przed zamknięciem rozprawy, to czy sąd uwzględnia taką okoliczność z urzędu?
Zgodnie z art. 37 ust. 1 ustawy o ogródkach działkowych działkowiec, któremu wypowiedziano umowę dzierżawy ogrodu może, w ciągu 30 dni od doręczenia pisma z wypowiedzeniem, odwołać się do sądu z powództwem o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne lub o przywrócenie prawa do działki (to drugie żądanie dotyczy sytuacji, kiedy umowa już się rozwiązała).
Pytający sąd powziął wątpliwość, czy w przypadku zaskarżenia „w toku” wypowiedzenia — czyli kiedy jeszcze nie doszło do rozwiązania umowy — powinno zawieszać bieg wypowiedzenia umowy dzierżawy ogrodu działkowego (koncepcja skądinąd ciekawa, ale nie wiem skąd ona się wzięła ;-)
W omawianej uchwale Sąd Najwyższy stwierdził, że niestety — skoro art. 35 pkt 1 ustawy działkowej mówi, że prawo do działki wygasa z chwilą rozwiązania umowy za zgodą obu stron albo upływu terminu wypowiedzenia — to nie ma przesłanek pozwalających na przyjęcie, iżby wytoczenie powództwa miało oznaczać zachowanie (aż do prawomocnego wyroku) prawa do ogródka. Słowem: jeśli działkowiec wygra sprawę, to sąd nakaże przywrócenie jego praw do działki (która zapewne będzie już wydzierżawiona innej osobie) — czyli być może za czas jakiś sprawa znów wróci na wokandę (bo skoro art. 35 ustawy nie mówi nic o wypowiedzeniu umowy ze względu na konieczność restytucji praw poprzedniego działkowca, to…?)