Nieuzasadniona odmowa wykonania usługi (art. 138 kw)

Tego tekstu miało nie być — właściwie wszystko co mogłem napisać, napisałem w tekście o nieuzasadnionej odmowie sprzedaży towaru (art. 135 kw) — ale skoro środowiska LGBT protestują przeciwko niepodpisanemu elaboratowi opublikowanemu na stronie resortu sprawiedliwości w sprawie ukarania pracownika drukarni za odmowę wykonania usługi — zagadnienie zasługuje na odrębny tekścik.


odmowa wykonania usługi wykroczenie

Zawodowo świadczącym usługi może być także wyprowadzacz psów. Biada temu, kto niezasadnie odmówi wykonania usługi wysikania psa (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


art. 138 kw
Kto, zajmując się zawodowo świadczeniem usług, żąda i pobiera za świadczenie zapłatę wyższą od obowiązującej albo umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany,
podlega karze grzywny.

Przepis art. 138 kw penalizuje niektóre zachowania przedsiębiorcy prowadzące do naruszenia praw konsumentów, a mianowicie:

  • zawyżanie wynagrodzenia za wyświadczoną usługę: czyli pobieranie zapłaty „wyższej od obowiązującej” — czyli właściwie jakiej? na pewno nie chodzi tu o zwykłe oszustwo (do 100 złotych jest to tylko wykroczenie, art. 134 par. 1 kw), zatem „zapłatą wyższą niż obowiązująca” będzie raczej tylko naruszenie przepisów o cenach sztywnych, regulowanych, etc.;
  • nieuzasadnioną odmowę wyświadczenia usługi: i tu wątpliwości mam jeszcze więcej — skoro umyślna i bez uzasadnionej przyczyny odmowa ma dotyczyć świadczenia, do którego przedsiębiorca „jest obowiązany” — to czy owo obowiązany można wywodzić z tego, że mam firmę i generalnie coś w niej robię? Czy też jednak obowiązek powinien także wynikać z przepisu prawa, a zatem odmowa dotykałaby nie tyle kwestii swobody umów (no właśnie…), ale jakiegoś przepisu, który w tej konkretnej sytuacji nakazuje przyjęcie zlecenia?

I nieco na marginesie, bo przecież dzień bez regulacji jest dniem straconym:

A to czy Ministerstwu Sprawiedliwości przystoi polemizowanie z wyrokami sądowymi w formie wypowiedzi publicystycznej — czy też raczej powinien po prostu korzystać z uprawnień proceduralnych — to już jest inna para kaloszy.

76
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
69 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Krzysztof Świeczkowski
Gość

Może trzeba byłoby cały problem rozważać na gruncie oferty? Skoro firma oferuje swoje usługi drukarskie to każdy może przyjść i powiedzieć: widziałem waszą ofertę, wydrukujcie mi to czy tamto. Wtedy będzie wystarczające zobowiązanie do wykonania usługi? Poza tym drukarnia zrobiła się taka jawnie światopoglądowa dopiero kiedy ktoś przyszedł. Nic nie wiadomo na temat tego by wcześniej określała się jako katolicka, anty LGBT, anty cyklistyczna itd. Uważam, że jeśli ktoś prowadzi jakaś działalność gospodarczą, oferuje określone usługi, to każdy może przyjść i powiedzieć: wykonaj to lub tamto. Jeśli mieści się to w obszarze działania przedsiębiorcy to nie ma podstaw do odmowy… Czytaj więcej »

b52t
Gość
b52t

Z całym szacunkiem, polemizowałbym, inteligentny w czasach nadmiernego dbania o samopoczucie innych powie: mam listę zleceń zapełnioną do 31 lutego 2222 r., czy po prostu – nie mam mocy przerobowych, gadanie, że nie, bo gej, lesbijka, jest zwyczajnie głupie.

Mike
Gość
Mike

Być może głupie, ale szczere. W obecnych czasach zwyczajnie zmusza się ludzi do kłamstw i ukrywania swoich nieprawomyślnych poglądów pod płaszczykiem nomen omen tolerancji. (sic!)

O ironio! Widać, że propagatorzy tolerancji nawet nie wiedzą co to słowo oznacza. Albo umyślnie zmieniają znaczenie.

b52t
Gość
b52t

C’est la vie. Trzeba przeczekać chwilę, wierząc, że po okresie powrotu do romantyzmu (czemu wspomaga Internet [z siedzibą w Warszawie]) wrócimy mocniej do rozumu.

Krzysztof Świeczkowski
Gość

Widocznie ta osoba nie spełniała tych kryteriów, albo chciała coś głupio zamanifestować. Przecież drukarnia mogła się od razu zdeklarować, że np. wykonuje wydruki tylko pozostające w zgodzie z religią katolicką, określonymi poglądami czy innymi zabobonami (można wstawić własne)

b52t
Gość
b52t

takie (znów) czasy, że każdy lubi obnosić się ze swoimi poglądami, wystawiać je z hasłem: oto ja! Są na to dwa teksty, a, że oba odwołują się do okolic środkowej partii ludzkiego ciała, to ich nie wspomnę.

Olgierd Rudak
Gość

Czyli wystarczałoby napisać „nur fur straight”? Wszakże drukarz nie odmówił obsługi gejów — odmówił przyjęcia konkretnego zlecenia z racji jego treści.

Są lokale gastronomiczne, do których nie wpuszczą w szortach (albo w trampkach). Są knajpy, do których wejdzie ponoć tylko ten, kto się spodoba „selekcjonerowi”.
Wystarczałoby napisać w ofercie, że „nie dla każdego — tylko dla tych, którzy…”?

Krzysztof Świeczkowski
Gość

Byłoby jasne. Chociaż wtedy zaraz pojawiłyby się skojarzenia z „tylko dla białych” czy „Nur für Deutsche”. Skojarzenie niestosowne? Ale do tego prowadzi segregowanie ludzi według poglądów, zachowań czy czegokolwiek innego, także przez pracownika drukarni.

Olgierd Rudak
Gość

Ale przecież nie mamy pewności czy odmowa wynikała z tego *kim był* zamawiający — czy jednak *jaka była treść* zamówienia?

Być może ja z takim zleceniem też dostałbym odmowę — czy byłaby to dyskryminacja LGBT? ;-)

Mike
Gość
Mike

A może zwyczajnie pozwolić przedsiębiorcom nie brać zleceń niezależnie od przyczyny? Jeden na tym nie zarobi, a konkurent skorzysta.

Taką mam koncepcję :-)

Krzysztof Świeczkowski
Gość

Jak uchylą art. 138 kw to nie ma problemu. Chociaż nie, będzie nadal problem. Pozostaje bowiem kwestia wystawienia oferty na widok publiczny i kwestie związane z jej przyjęciem i obowiązkiem realizacji świadczenia.

Mike
Gość
Mike

Dlaczego mamy to uważać za problem? Jeśli delikwent będzie systematycznie odmawiał temu czy owemu, to ów pójdzie tam gdzie mu nie odmówią, co więcej ludzie się dowiedzą, że taki odmawia, więc nie będą u niego zamawiać. A odmawiający będzie sobie we własnym grajdołku egzystował.
Czemu to komuś miałoby przeszkadzać?

maho
Gość
maho

niby racja, ale jakbym miał drukarnię i ktoś przyszedłby mi na przykład drukować materiały promujące pedofilię dziecięcą, czy inne obrzydliwości będące na granicy prawa, to bym odmówił – nie chciałbym przykładać ręki do czegoś takiego.

I uważam że paranoją byłoby gdybym miał być zmuszany do drukowania tego typu obrzydliwości.

Olgierd Rudak
Gość

Argument o tyle nietrafny, że materiały naruszające prawo to jedno, a robota zgodna z prawem ale niezgodna z moim światopoglądem to coś innego.

maho
Gość
maho

ale ja mówię o materiałach zgodnych z prawem. Czyli na przykład (pojawiający się np. na usenecie w postaci LeoTara) lobbying za obniżeniem wieku kiedy stosunki seksualne sa karalne do bodajże (za w/w) 9 lat. Czy erotyczne zdjęcia młodo wyglądających dorosłych aktorów udających dzieci, w erotycznych pozach, lub pedofilskie akty narysowane bądź wyrenderowane w 3d (te dzisiaj są chyba już nielegalne, ale jeszcze niedawno były *chyba* legalne). Chodzi mi o to, że ogólnie zasada że nie dyskryminujemy, nie wnikamy, robimy co nasze i nie mieszamy moralności do biznesu jest ok, tyle że każdy ma gdzieś swoją granicę kiedy ta zasada przestaje… Czytaj więcej »

Olgierd Rudak
Gość

A, to rozumiem — lobbying za zniesieniem karalności, choćby i przy użyciu zdjęć udających dzieci. Racja.

b52t
Gość
b52t

Tak mnię się zdaję, że ta cena odnosi się do tzw. cen maksymalnych, cen ustalonych w odpowiednich aktach, np. taks notarialnych (tylko czy to aby na pewno cena?). Co do obowiązku świadczeni, to chyba tylko zawarta umowa, albo znów jakieś obligo ustawowe. Bo, to, że świadczę generalnie usługi na wolnym rynku nie oznacza, że jestem zmuszony świadczyć każdemu, kto przyjdzie i będzie chciał skorzystać z moich usług, czego przykładem są usługi prawnicze, świadczone przez profesjonalnych pełnomocników (r. pr., adw.).

Olgierd Rudak
Gość

No właśnie o zawodach prawniczych pomyślałem w pierwszym rzędzie — w kodeksie etyki adwokata nie ma chyba niczego, co wprost pozwala na odmowę przyjęcia sprawy „bo się na tym nie znam”?

b52t
Gość
b52t

No tak, ale właśnie powie: zarobiony jestem, a przez to nie będę mógł świadczyć usług na odpowiednim poziomie; albo: pińcet ełro za każdą rozpoczętą godzinę.

Krzysztof Świeczkowski
Gość

W przypadku adwokatów w Prawie o Adwokaturze jest wyraźna podstawa do odmowy świadczenia pomocy prawnej. „Art. 28. 1. Adwokat może odmówić udzielenia pomocy prawnej tylko z ważnych powodów, o których informuje zainteresowanego. Wątpliwości co do udzielenia lub odmowy udzielenia pomocy prawnej rozstrzyga okręgowa rada adwokacka, a w wypadkach niecierpiących zwłoki – dziekan.”.

Majowy Wirus
Gość
Majowy Wirus

Kurczę, ktoś, kto prowadzi działalność gospodarczą, musi się liczyć z tym, że przyjdzie do niego ktoś, kto będzie mu poglądami wstrętny i albo to akceptuje albo niech nie zakłada działalności i wykonuje wydruki prywatnie i okazjonalnie. Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka.

Nie bardzo widzę podstawy, żeby wolność sumienia pozwalała na podważanie zakazu dyskryminacji, który to zakaz jest również w treści Konstytucji, bo przecież w takim wypadku zakaz dyskryminacji byłby pustą normą.

Czymże w ogóle byłby zakaz dyskryminacji, gdyby go ograniczyć w dzisiejszym świecie do relacji państwo-obywatel?

Poza tym polecam:

http://www.wuj.pl/page,produkt,prodid,2404,strona,Horyzontalny_wymiar_praw_konstytucyjnych,katid,45.html

Olgierd Rudak
Gość

Ale czym jest zatem poszanowanie poglądów innej osoby — także takich poglądów, że nie chcę mieć nic wspólnego z innymi poglądami — skoro można tak łatwo stłamsić człowieka, który ma swoje poglądy? Przy czym nie krzyczy, nie awanturuje się — po prostu mówi, że ręki do tego nie przyłoży, a pieniędzy też nie weźmie?

Zamiast po prostu dyskutować o tej dyskryminacji — jeśli to faktycznie dyskryminacja — napuścić policję i przywalić art. 138 kw?

Majowy Wirus
Gość
Majowy Wirus

To przecież nie kara za poglądy, tylko za moment manifestowania. Jak ktoś ma takie poglądy, to niech je wyraża prywatnie, na zgromadzeniach, w działalności jakiegoś stowarzyszenia czy partii politycznej. Po prostu, prowadzenie działalności gospodarczej nie wydaje mi się właściwą platformą do wyrażania poglądów. Ostatecznie, działalność prowadzi się, żeby zarabiać pieniądze.

Olgierd Rudak
Gość

Czyli światopogląd należy oddzielać od codzienności? Czy to ma działać w każdą stronę, czy jednak wyłącznie wobec takich niedzisiejszych i nietutejszych? ;-)

działalność prowadzi się, żeby zarabiać pieniądze

I tak to ta wzorcowo liberalna zasada służyć może nawet dość nieliberalnemu celowi :)

Majowy Wirus
Gość
Majowy Wirus

„Czyli światopogląd należy oddzielać od codzienności?”

Ludzka aktywność jest bardzo zróżnicowana i nie zawsze wszystko wypada. A w pewnych wypadkach prawo powinno mówić, że nawet nie wolno.

„Czy to ma działać w każdą stronę, czy jednak wyłącznie wobec takich niedzisiejszych i nietutejszych? ;-)”

Pochwaliłbym również ukaranie lewackiego drukarza odmawiającego wydrukowania gazetki parafialnej.

„I tak to ta wzorcowo liberalna zasada służyć może nawet dość nieliberalnemu celowi”

Tylko o ile uznać, że istnieje jakieś ogólne prawo do dyskryminacji i że jest to wyraz liberalnych idei.

Olgierd Rudak
Gość

No właśnie nadal nie mam pewności czy pojęcie dyskryminacji istnieje w stosunkach horyzontalnych (równy-z-równym). Wszakże nie ma zakazu drukowania różnych treści (tj. różnych jest ;-), ów drukarz nie mógł się przeciwstawić wydrukowaniu ulotki, organizacja nie miała przeszkód by pójść do innego przedsiębiorcy.

A liberalizm, w mojej ocenie, oznacza to, że mam prawo odmówić komuś racji i włos z głowy mi za to nie spadnie. Liberalne państwo nie dyskryminuje (gejów, hipsterów, klerykałów, etc.), ale liberalne państwo nie ściga też osób, które w jakiś tam — nienarzucający się, nieagresywny, nieszkodliwy — sposób manifestują swoje poglądy.

b52t
Gość
b52t

A rozpatrzmy sprawę z innego punktu widzenia: czy podanie w Internetach (z siedzibą w Warszawie) informacji, że tan przedsiębiorca, świadczący takie usługi, z siedzibą tam właśnie, odmawia świadczenie usług konkretnym grupom będzie naruszać dobre imię przedsiębiorcy? Czy ten będzie mógł tę organizację, czy innego delikwenta ścigać po sądach? Bo przecież taka informacja może trafić nie tylko do ludzi o tych czy innych poglądach, preferencja, gustach, ale też do innych, którzy z uwagi na swoje poglądy a priori wszczną bojkot konsumencki i być może będą puszczać taką informację dalej (tutaj kłania się publiczny bojkot pewnego piwa, które jest produkowane przez browar… Czytaj więcej »

Olgierd Rudak
Gość

Jeśli informacja będzie prawdziwa, będzie podana w sposób nieurągający jego godności, nie oznacza piętnowania — nie widzę problemu. Nie dotyczy jego życia prywatnego, jest prawdziwa, taka informacja służy może nawet interesowi społecznemu.

(Przykład z browarem o tyle niezły, że z wyrokiem się nie zgadzam ;-)

Przy czym nie wydaje mi się, by można było powiedzieć, że przedsiębiorca *nie obsługuje* jakiejś grupy — o ile rozumiem odmówił wyświadczenia *konkretnej usługi*.
Więc szeroki kwantyfikator może naruszać dobra osobiste: „ja nie dyskryminuję LGBT, po prostu nie drukuję rzeczy, które uważam za drastyczne — także ulotek antyaborcyjnych”.

b52t
Gość
b52t

W gruncie rzeczy to rozmowa ta przypomina tę o klauzuli sumienia dla lekarzy. Czy, w ogólności, mogą? Mogą. Ale (i) po co to, skoro mają być świadczone jakieś usługi; (ii) a jeśli tak bardzo nie chcą, to niech podadzą choćby ogólną informację czego robić nie zamierzają. A, że dzielenie ewentualnych klientów z uwagi na poglądy przedsiębiorcy kojarzy się zwyczajnie ohydnie, to już inna sprawa (i w ogóle nie nawiązuję do nur fur Deutsche, bo przecież w Ameryce biją murzynów) .

Olgierd Rudak
Gość

No właśnie to nie ma wiele wspólnego z klauzulą — druk ulotki nie jest sytuacją krytyczną. Jasne, gdyby świadkowie Jehowy opanowali zawody medyczne, byłoby słabo — ale skoro mogą być koszerne rzeźnie, to czemu nie koszerni lekarze?

PS „Murzynów” piszemy dużą literą ;-) to też jest dyskryminacja! ;-)

b52t
Gość
b52t

Ma, ale na poziomie ogólnym: nie, bo moje poglądy. Co do szczegółu zgadzam się- sytuacje są różne.

b52t
Gość
b52t

No tak, miałem letki dilema z tymi M/m-urzynami. Zapomniałem, że rasy to jak nacje. Ale nie dyskryminuję ze względu na rasę, płeć czy wyznanie, nie lubię wszystkich.

i.pokeme.com/meme/img/00qk.jpg

sjs
Gość

To jest wielowymiarowa sytuacja, w której nie umiem opowiedzieć się po jednej ze stron. Po pierwsze wyrok jest nakazowy, czyli praktycznie sąd nie mógł wydać innego. Po drugie przepis ma pewnie swój rodowód w czasach słusznie minionych. Po trzecie reakcja prokuratora generalnego byłaby pewnie inna gdyby chodziło o wydrukowanie ulotek jego partii. Rzeczywiście jest wolność zawierania umów i jeśli ktoś czegoś nie chce zrobić to państwo nie powinno go do tego zmuszać. Tylko co zrobić w sytuacjach gdy: – świadczący usługę jest monopolistą na danym rynku? – firm, które nie będą chciały się podjąć wykonania usługi będzie dużo – mogą… Czytaj więcej »

b52t
Gość
b52t

Jest wielowymiarowa, bo nie jest niczym trudnym wyobrazić sobie sytuację, gdy NOP czy ONR albo RN idzie do drukarni, żeby wyświadczono im usługę wydrukowania plakatów i tej czy innej treści czy nawet i tylko zapraszających na pochód pod tą czy inną przyczyną. Stałbym w rozkroku, bo z uwagi na moje poglądy, które są drastycznie różne o ONR i NOP, czy nawet RN, byłoby to dobre, bo właśnie może powiedzieć: zarobiony jestem, nie mam czasu, a w ogóle to twierdzących, że kochają Polskę do krwi wybranych innych nie obsługuję, a z drugiej strony: zdecydowałeś się prowadzić powszechną usługę, to rób jak… Czytaj więcej »

Olgierd Rudak
Gość

Ale działalność gospodarcza to nie pańszczyzna ani nawet służba strażacka — księdzu ugaszę, ale aptekarzowi, który sprzedaje prezerwatywy, niech się spali.

„Rób jak chce klient” — klient może chcieć rzeczy kompletnie niemożliwych, także technicznie (sito, font, papier), ale i w ujęciu „mojego wewnętrznego ja”.

Temat łatwy nie jest, ale uważam, że niełatwe tematy najlepiej załatwiać najłatwiej — najmniej krzywdzić. Dziś na pewno mamy skrzywdzonego drukarza, który mógłby stanąć na czele jakiejś krucjaty społecznej czy sam już nie wiem czego…

b52t
Gość
b52t

Się wie, że rób jak chce klient nie odnosi się do niemożliwych, nieznanych metod, ale to takich jak ta sytuacja – działasz, ktoś chce wydruk robisz.
Żyjąc w takim świecie zabawa z etykę, mądralność, przy prowadzeniu biznesu, w prasie dobrze się sprzedaje, ale rozumiem plemienność ludzi – nie wystarczą naklejki na zderzaku, czy t-shirty, trzeba być bardziej ekstremalnym – prowadzę biznes według swoich zasad, nie dla wszystkich.

Olgierd Rudak
Gość

Przypuśćmy, że ONR zleci mi przygotowanie odwołania od decyzji odmawiającej zgody na jakąś manifę — MUSZĘ TO PRZYJĄĆ, bo się ogłosiłem, że robię i wystawiam faktury?

b52t
Gość
b52t

Powtórzę, jeśli nie podoba się, to można powiedzieć miljon ełro, ale i tak nic nie podpiszę. Zarobiony jestem. Mię chodzi przede wszystkim to o wypychanie swojego światopoglądu. Światopogląd to może mieć czasopismo i może go pchać na pierwszą stronę.

Olgierd Rudak
Gość

No to jednak cenię sobie szczerość — nie chodzi o kasę ani o pobieranie „zapłaty wyższej niż obowiązująca” (bo za milion euro też mi przywalą art. 138 kw, zwłaszcza, że w ustawowo wymaganym cenniku nie mam takiej pozycji) — chodzi o to, że klienta bez krawata nie obsługuję…

b52t
Gość
b52t

Szczerość brzmi fajnie, szczerość brzmi cool. Prawda, o! to hasło jest jeszcze bardziej seksi.

sjs
Gość

Jak powiesz milion euro za coś co jest warte znacznie mniej to podpadniesz pod ten sam artykuł. Swoją drogą to wolność nie powinna polegać na tym, że jak czegoś nie chcę zrobić to muszę kłamać, że nie mogę, tylko na tym, że mogę powiedzieć, że nie chcę. Możliwe, że głównym problemem jest tu to, że drukarz powiedział dlaczego nie chce.

Olgierd Rudak
Gość

ktoś kto chce daną usługę zamówić może chcieć czegoś jeszcze nie karalnego, ale już mocno kontrowersyjnego.

Zresztą w ogóle to jest sfera etyki, ja zaś nie przepadam za przekładaniem etyki na przepis prawa (por. https://czasopismo.legeartis.org/2016/04/etyka-prawo-moralnosc.html)

Zatem w obronie prawa do wydrukowania ulotki jednej grupy nie uszanowaliśmy prawa do działania zgodnego z własną etyką innego przedsiębiorcy.
I to mi się nie podoba.

Monopolista… to rzadko będzie osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą, a już różne telekomy, korporacje, spółki akcyjne etc. raczej nie mają „etyki i moralności” — moralność dotyczy ludzi (i tu raczej nie należy utożsamiać z zarządami korporacji).

Olgierd Rudak
Gość

PS nawet wniosek o ukaranie w trybie nakazowym nie oznacza, że sąd musi przyklepnąć…

~
Gość
~

„działalność prowadzi się, żeby zarabiać pieniądze”

Czyli odmowa świadczenia usługi jako działanie na szkodę pracodawcy? Ciekawe, ciekawe…

Z rednaczem w sprawie „wolnoć Tomku w swoim domku” się przewrotnie zgodzę. O ile w swoim prywatnym domu mogę sobie decydować, czy sąsiadowi nieodpłatnie coś wydrukuję, czy nie, o tyle jeśli mam cennik i świadczę usługi – zrezygnowałem z tego prawa. Tak, jak w sklepie – ponieważ państwo dało mi możliwość i warunki prowadzenia sklepu, państwo ma prawo powiedzieć, że każdy może w sklepie kupować.
Samo to, że działalność jest dla pieniędzy, sprawy nie rozwiąże, koniec i kontynuacja republiki Weimarskiej może służyć za przykład.

Olgierd Rudak
Gość

państwo dało mi możliwość i warunki prowadzenia sklepu

Ekchem ;-)

Pomijam, że drukarz zapewne był u siebie — pomijając też, że oczywiście uważam, że dyktat pieniądza jest jedynym (?) akceptowalnym dyktatem — to jednak uważam też, że przedsiębiorca ma prawo odmówić osiągnięcia przychodu „bo tak” (albo „bo nie”).

~
Gość
~

Szanowny rednaczu – prawo stanowione jest częścią państwa. Skoro tak, to państwo dało możliwość prowadzenia sklepu, bo bez prawa prowadzenie sklepu byłoby ździebko utrudnione, czyż nie? To zresztą dotyczy każdego biznesu – bez ochrony państwa nie mógłby działać.
Ale być może czegoś nie rozumiem – dlatego bardzo proszę o wyjaśnienie rednaczowego „Ekchem” :).

„Dyktat pieniądza jedynym akceptowalnym” – też nie widzę problemu. Przy odpowiednio skonstruowanej tabeli podatkowej prowadzenie sklepu, w którym kupować może każdy, będzie bardziej opłacalne, niż prowadzenie klubu dla wybranych.

Olgierd Rudak
Gość

„Ekchem” odnosi się do tego uwielbienia (?) dla państwa, które (łaskawie?) „dało możliwość i warunki” prowadzenia biznesu.

Prawo stanowione… to, że przepis jest (w tym przypadku art. 138 kw), nie oznacza, że automatycznie jest on prawidłowo stosowany. Może się okazać, że norma jest OK, ale jego wykładnia (czasem) nie jest OK.

Nie wiem natomiast w jaki sposób stawki podatku mają skłaniać nas ku większemu egalitaryzmowi. No chyba że chodzi o inne widełki dla „klubów środowiskowych” (coś jak wyższy podatek za handel w niedzielę, co jednak nie przeszło).

~
Gość
~

Przepraszam, ale rednacz spudłował – to nie uwielbienie, a wynik eksperymentu myślowego „co by się stało ze sklepem, gdyby państwa – jego prawa i środków wymuszania przestrzegania tegoż – zabrakło”. To, że akurat państwo rednacza nie budzi sympatii, świadczy bardziej o państwie rednacza i tworzących go obywatelach niż o państwie jako takim. (czyt. „starajcie się bardziej”).

„w jaki sposób stawki podatku mają skłaniać nas ku większemu egalitaryzmowi” – a w jaki sposób państwo zarabia więcej na kasynie niż na sklepie osiedlowym?

Mike
Gość
Mike

W Kaliforni istnieje sobie klub, gdzie wstęp postronnym jest wzbroniony, a członkiem klubu można zostać tylko z polecenia, a kobiety w ogóle nie mogą zostać klubowiczkami. O zgrozo! ;-)

b52t
Gość
b52t

w USA są country cluby, gdzie zaproszenie zależy nie tylko od zasobności portfela (relatywnie spora roczna opłata), ale też od wyrażenia zgody i uprzedniego zaproszenia przez obecnego członka. w USA, żeby móc zamieszkać w niektórych ruchomościach, mieszkańcy danego bloku muszą się zgodzić. Podobnie działa w niektórych stanach prawo do tego jak będzie wyglądało dom, który ktoś chce sobie wybudować, bo jak wybuduje coś o kontrowersyjnej formie, to ceny nieruchomości mogą spaść, czyli może ingerować w czyjeś prawo.
W USA łatwiej o można kupić broń automatyczną niż o leki.

Olgierd Rudak
Gość

w USA, żeby móc zamieszkać w niektórych ruchomościach, mieszkańcy danego bloku muszą się zgodzić

http://www.huffingtonpost.com/greg-jacobs/coop-vs-condo-what-you-ne_b_3460551.html

Olgierd Rudak
Gość

Państwo tylko i aż tworzy system ochrony prawnej — poza tym nie uważam, żeby było coś takiego jak „prawo handlowania”, „prawo pracowania” lub „prawo zarabiania”, które nie istniałyby bez ingerencji państwa.

To, że władza tworzy różne ramy i regulacje odnoszące się do tej sfery życia ludzkiego (czasem potrzebne, czasem niepotrzebne), nie oznacza, że bez tych regulacji nie dałoby się handlować, pracować, zarabiać.

Mike
Gość
Mike

Zaprawdę ludzie tak myślą(?)! Zgroza!

Panie, liberalizm polega między innymi na tym, że mogę komuś odmówić wykonania usługi z jakiegokolwiek powodu! To ja na tym nie zarabiam w końcu. Co komu do tego?

Ale skoro państwo nadal nakazuje, tzn. że mamy system nakazowo-rozdzielczy i nic się nie zmienilo poza wystrojem, sceną i aktorami.
Cóż, lud tak chce… tfu!

Olgierd Rudak
Gość

W sumie mógłby się jeszcze doczepić urząd skarbowy — zarobek = podatek, zatem nieuzasadniona odmowa przyjęcia zlecenia = obniżenie wpływów fiskalnych!

b52t
Gość
b52t

Lud jest od tego, żeby co cztery lata dał sobie wciskać dowolny kit, sprzedawany w jakichkolwiek barwach. Lud mógł nawet nie wiedzieć, że ten przepis istnieje. Bo w gruncie rzeczy widzą o nim nieliczni, zapoznają się z nim studenci prawa (jeśli mają prawo wykroczeń) i prawnicy przygotowujący się na egzamin wstępny na aplikacje prawnicze.

Mike
Gość
Mike

Ależ ja sobie zdaję sprawę, vide scena, wystrój, aktorzy.
Ale, że lud w swojej większości tak chce, to widzę rozmawiając ze zwykłymi ludźmi. Post, na który odpowiadam, również to potwierdza.

b52t
Gość
b52t

Nie palę do rewolucji. Krew oddaję w PCK.

~
Gość
~

„Panie, liberalizm polega między innymi na tym” że nie jest ograniczony tylko do kwestii ekonomicznych. Inaczej dochodzimy do wniosku, że „Żydom wstęp wzbroniony” jest jak najbardziej liberalne, bo przecież „mogę komuś odmówić wykonania usługi z jakiegokolwiek powodu”.

„Co komu do tego?” – na swojej bezludnej wyspie możesz robić naprawdę co chcesz. Jeśli jednak chcesz być częścią większej organizacji – jak państwo – Twoja nieskrępowana wolność przestaje być nieskrępowana.

Państwo nakazuje? Oczywiście! Np:
– jeździć samochodem po prawej stronie,
– używać odp. izolacji w instalacji 230V,
– budować tak, by się nie zawalało,
– sprawdzać, czy np. sprzedawane leki są bezpieczne,

Czy naprawdę wolałbyś, żeby przestało?

b52t
Gość
b52t

Pewnie tak, bo przecież rynek sam wyreguluje. Bo ludzie są uczciwy, a ci nieuczciwy, o tych, to rynek wyeliminuje.

Mike
Gość
Mike

Państwo nie robi tego ani szybciej ani skuteczniej niż rynek, więc ….

Mike
Gość
Mike

Zasadniczo większość ludzi nie chce sobie robić krzywdy, więc generalnie regulacje uważam za zbędne. Tym bardziej, że nie robią na końcu różnicy. Jak ktoś odwali fuszerkę czy oszuka innych to nic tu żaden przepis nie pomoże. Acz absolutnie nie twierdzę, że nie należy delikwenta posadzić za spowodowanie szkody/krzywdy, wręcz przeciwnie. Ale na to nie trzeba specjalnych szczegółowych przepisów dotyczących niemal już wszystkiego dzisiaj.

Ludzie budowali żeby się nie zawalało i bez tego… to się nazywa zdrowy rozsądek. :-)

Nawiasem mówiąc człowiek ma niedużo do powiedzenia czy chce uczestniczyć w owym państwie i na jakich zasadach.

elgiebetede
Gość
elgiebetede

Niektóre organizacje LGBT (co to za nazwa?) też prowadzą działalność. Niech np. ONR zwróci się do nich o wykonanie jakiejś usługi i zobaczymy jak to jest z tym równouprawnieniem :)

Olgierd Rudak
Gość

Np. nadruki na koszulkach albo kampania w mediach społecznościowych? ;-)

Mike
Gość
Mike

hyhyhy już to widzę :-)

co oczywiście oznacza, że nie chodzi o żadne dyskryminacje czy równouprawnienia, a li tylko o propagowanie jednakich prawomyślnych poglądów i zachowań.

A wszystko w imię „tolerancji”….

Jedyne co, to mogę podziwiać perfidię tego pomysłu na hodowlę nowego homo sovieticusa (a może homo politicus correctus?). W najgorszym razie przyjdą muzułmanie i zrobią porządek. Ale takie eksperymenty muszą mieć przykre konsekwencje… w końcu.

b52t
Gość
b52t

Taki tam durnowaty komentarz rysunkowy do tematu:
wyborcza.pl/andrzejrysuje/177246602/Andrzej+Rysuje+Klauzula+sumienia+drukarzy/p

b52t
Gość
b52t

nadprokurator Z „Z” zajmuje stanowisko w sprawie.
wiadomosci.onet.pl/lodz/zbigniew-ziobro-pisze-do-bodnara-ws-drukarza-z-lodzi/ejtr7b

Olgierd Rudak
Gość

A na stronie MS i RPO ani widu ani słychu…

b52t
Gość
b52t

ms.gov.pl/pl/informacje/news,8513,odpowiedz-ministra-sprawiedliwosci-prokuratora.html

Olgierd Rudak
Gość

I ja się tym razem ze Zbigniewem Ziobro zgadzam (i dobrze, że dokument się pojawił na stronie MS).

b52t
Gość
b52t

nie wiedzieć czemu nie zdziwiło mnie to.

sjs
Gość

Jakby naprawdę chciał coś sensownego zrobić dla eliminacji takich spraw to powinien złożyć projekt zmiany Kodeksu wykroczeń wykreślający ten przepis.

b52t
Gość
b52t

przecież nie chodzi o to, żeby coś zrobić, tylko ustalić i przypomnieć pozycje ideologiczne. Dla elektoratu. Dla głosów. Dla populizmu.

Olgierd Rudak
Gość

Mógłby pewnie zacząć od zaskarżenia wyroku :) jako Ober-Prokurator powinien mieć taką kompetencję.

sjs
Gość
Olgierd Rudak
Gość

Chyba strona usunięta…

sjs
Gość

Nie tyle strona co post, ale to dobrze.