Potrącenie rowerzysty na chodniku

Potrącenie rowerzysty na chodniku to chyba dobry asumpt do krótkiego tekstu o odpowiedzialności kierowcy za kolizję z rowerzystą, który naruszył obowiązek z art. 33 ust. 5 pord (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej z 31 marca 2017 r., sygn. akt VII W 2842/16).


potrącenie rowerzysty chodniku

Niniejszy obrazek dedykuję tym, którzy uważają, że pogięte jedno koło w rowerze uniemożliwia dalszą jazdę. Są tacy, którzy nigdy nie widzieli dwóch kółek — i się tym wcale nie przejmują! (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Kierujący samochodem został obwiniony o to, że podczas skrętu w lewo — wjeżdżając pomaluśku na stację paliw — nie zachował należytej ostrożności i nie upewnił się czy ktoś porusza się chodnikiem, przez co potrącił jadącego chodnikiem rowerzystę (art. 86 par. 1 kw). Po zderzeniu poszkodowany (16-latek jadący do szkoły) podniósł się i pomachał, że nic mu się nie stało, ale ze względu na pogięte koło rower musiał dalej prowadzić. Na to wszystko nadjechała (samochodem) matka chłopaka i zażądała zwrotu kosztów naprawy, jednak kierowca odmówił, wskazując, że nie jest winny.

Zdarzenie zgłosił na policję sam kierowca — nawet nie dlatego, że w jego aucie „uszkodzona została przednia lampa (odprysk na szkle), przednia szyba (odprysk na szkle) oraz porysowana została powłoka lakiernicza na przedniej masce, przednim zderzaku i lewym przednim błotniku” — ale dlatego, że nie czuł się winny. (O ile dobrze rozumiem właśnie owo auto-da-fé dało asumpt do wniesienia o ukaranie.)

Sąd uniewinnił obwinionego od zarzutów: biegły wykazał (m.in. na podstawie zapisów z monitoringu), że chociaż samochód poruszał się bardzo powoli, kierowca nie mógł zauważyć roweru jadącego chodnikiem — nie było więc możliwe uniknięcie kolizji. Zachowanie prowadzącego samochód przed zdarzeniem było prawidłowe (art. 22 pord): nie tylko miał on prawo, ale i obowiązek wykonać ten skręt, oczywiście po upewnieniu się, że nie zagraża innym pojazdom, ale nie miał obowiązku zakładać, że jakiś rower będzie poruszał się chodnikiem, na którym nie było drogi dla rowerów (por. „Ustąpienie pierwszeństwa rowerzyście”).

Niezależnie od tego, że w ocenie poszkodowanego gęsty ruch na jezdni usprawiedliwiał jazdę chodnikiem, w rzeczywistości przepisy ruchu drogowego mówią coś innego (por. „Rowerem po chodniku”) — chłopak miał prawo prowadzić rower, ale nie jechać wzdłuż chodnika.

Oznacza to, że feralne potrącenie rowerzysty na chodniku było następstwem nieprawidłowego zachowania samego poszkodowanego, za co obwiniony nie może ponosić odpowiedzialności.

Zamiast komentarza: ucieszonym, że sąd orzekł, że można rozjeżdżać źle przechodzące babcie (tak sobie uproszczę, na potrzeby publicystyki, spotykany czasem w dyskusji pogląd) przypominam, że obowiązuje jeszcze zasada ograniczonego zaufania, zatem czasem może się okazać, że owszem, poszkodowany sam sobie winien, ale to nie oznacza, że przytomny uczestnik ruchu nie powinien był tego przewidzieć — dostrzec — reagować.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

52 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze