Brak legitymacji czynnej zwalnia sąd z merytorycznej oceny sporu — czyli dlaczego można przegrać słuszny proces o nieprawdziwy zarzut „kolaboracji” z nazistami?

Czy zagraniczny wydawca medialny może być pozwany przed polskim sądem za naruszenie dóbr osobistych w obcojęzycznym tekście skierowanym do zagranicznego czytelnika? Czy oczywiście nieprawdziwe sformułowanie o „collaboration” Polaków z niemieckim okupantem narusza dobra osobiste? A na deser: czy w takiej sprawie wystarczy mieć rację „ogólną”, czy jednak trzeba mieć też rację „swoją”, bo legitymacja czynna powoda w sprawie o naruszenie dóbr osobistych też się przydaje?


legitymacja czynna naruszenie dóbr osobistych

Ujęcie czysto ilustracyjne (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 29 września 2020 r. (V ACa 823/19)
Legitymacja materialna, a więc posiadanie prawa podmiotowego lub interesu prawnego do wytoczenia powództwa stanowi przesłankę materialną powództwa, a jej brak stoi na przeszkodzie udzieleniu ochrony prawnej. Brak legitymacji materialnej (czynnej lub biernej) skutkuje co do zasady oddaleniem powództwa.

Sprawa zaczęła się od opublikowanego przez BBC artykułu „Beware hate speech, says Auschwitz Holocaust survivor”, w którym padł zarzut kolaboracji z nazistami przez polskich kolejarzy (aktualnie, po zmianie, feralne zdanie brzmi „The Holocaust was not a solely German enterprise. It required the active collaboration of Norwegian civil servants, French police and Ukrainian paramilitaries”, wcześniej byli tam też wzmiankowani „polscy maszyniści” i ich „aktywna” współpraca — więcej informacji tu i tu).
Zdaniem Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce oraz wnuka jednego z kolejarzy zarzut kolaboracji przy obsłudze transportów do Auschwitz naruszał dobra osobiste w postaci czci, godności i dobrego imienia, a także kultu pamięci osoby zmarłej przejawiającej się pod postacią tradycji rodzinnej, zatem w pozwie zażądano przeprosin i zasądzenia 30 tys. złotych na zbożny cel.
W ocenie pozwanego wydawcy roszczenia były o tyle bezzasadne, że opierały się na niezrozumieniu angielskiego wyrazu „collaboration”, które nie powinno być tłumaczone jako „kolaboracja”, albowiem oznacza „współpracę”; co więcej sformułowanie to zostało usunięte, zaś w tekście pojawiło się sprostowanie.

Odnosząc się do sporu sąd stwierdził, iż jest uprawniony do rozpoznania sporu według prawa polskiego. Niezależnie od tego, że pozwanym jest podmiot prawa angielskiego, zaś treść powództwa odnosi się do publikacji w języku angielskim i skierowanej do czytelnika brytyjskiego, powszechna dostępność treści pozwala na przyjęcie, iż do naruszenia dóbr osobistych doszło także na terytorium Polski — toteż  pozew mógł być wytoczony przed sądem polskim, ponieważ sprawa dotyczyła deliktu (art. 7 pkt 2 rozporządzenia nr 1215/2012 z 12 grudnia 2012 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych). Natomiast prawem właściwym w sprawach o ochronę dóbr osobistych osoby fizycznej jest jej prawo ojczyste (analogicznie w przypadku osób prawnych, art. 20 ppm), prawo polskie ma także zastosowanie ze względu na skutki naruszenia.

art. 16 ust. 1-2 ustawy prawo prywatne międzynarodowe 
1. Dobra osobiste osoby fizycznej podlegają jej prawu ojczystemu.
2. Osoba fizyczna, której dobro osobiste jest zagrożone naruszeniem lub zostało naruszone może żądać ochrony na podstawie prawa państwa, na którego terytorium nastąpiło zdarzenie powodujące to zagrożenie naruszenia lub naruszenie, albo prawa państwa, na którego terytorium wystąpiły skutki tego naruszenia.

Nie ma wątpliwości, iż rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o kolaboracji z hitlerowskim okupantem stanowi naruszenie dobra osobistego, stąd też niezaprzeczalnie sformułowanie o „kolaboracji” polskich maszynistów skutkuje naruszeniem dobrego imienia, godności, czci i kultu pamięci zmarłych. Bezskuteczny jest przy tym argument o błędnym zrozumieniu słowa „collaboration” — nie ma znaczenia czy chodzi o kolaborację czy o aktywną „współpracę”, stwierdzenie to ma zawsze wydźwięk pejoratywny — liczy się bowiem kontekst sytuacyjny i odbiór społeczny (wyrok SN z 15 marca 2018 r., III CSK 387/16). Wyłączyć bezprawność naruszenia dóbr osobistych może wykazanie prawdziwości opublikowanej informacji. Owszem, polska konstytucja gwarantuje wolność prasy i wypowiedzi, jednak „rewersem” tego prawa są obowiązki w zakresie rzetelnej informacji (art. 6 ust. 1 pr.pras.) — publikując oczywistą nieprawdę wydawca nie wykazał, by dopełnił dziennikarskiej staranności i rzetelności (art. 12 ust. 1 pr.pras.).

Odnosząc się do sprawy merytorycznie sąd stwierdził, iż powództwo podlegało oddaleniu, a to ze względu na niewykazanie przez powodów legitymacji procesowej — czyli właściwie bez wdawania się w merytoryczną ocenę sporu…
W przypadku wnuka kolejarza podstawą takiego orzeczenia była konstatacja, iż powód nie tylko nie udowodnił naruszenia dóbr osobistych, ale też nie wykazał osobistych związków z pracującym w czasie wojny na kolei dziadkiem. W orzecznictwie istnieje utrwalony pogląd, iż dobro osobiste w postaci kultu zmarłych musi powstać podczas bezpośrednich relacji nawiązanych za życia osoby, na której spuściznę się powołujemy, lub też ze względu na szczególną więź z cechami jej osobowości lub dziełem (wyrok SN z 7 lipca 2017 r., V CSK 609/16).
Tymczasem mężczyzna nie przedstawił dowodów, by jego dziadek był maszynistą kolejowym w czasie niemieckiej okupacji, zaś o tym, że jest wnukiem kolejarza napisał tylko w petitum pozwu (co oznacza, że brak na tę okoliczność nie tylko dowodów, ale też argumentów), ale też nie wykazał istnienia swych więzi z dziadkiem, jego dokonaniami i tradycją. Zdaniem sądu gołosłowne (nieudowodnione) powołanie się na kult pamięci po zmarłym przodku i rodzinną tradycję nie wystarczy do przyjęcia, by opublikowany — obiektywnie nieprawdziwy — tekst naruszał dobra osobiste osoby fizycznej.
Roszczenia podlegały także oddaleniu ze względu na brak dostatecznego zindywidualizowania „polskich maszynistów” z osobą dziadka, by wiązać artykuł z rodziną — dla przyjęcia naruszenia dóbr osobistych jednostki (maszynisty czy też jego wnuka) nie wystarczy samo wykazanie przynależności do określonej grupy (np. „polskich maszynistów”) — (wyrok SN z 21 września 2006 r., I CSK 118/06 nb. wydany w sprawie z powództwa polityka SLD oburzonego wypowiedzią Jarosława Kaczyńskiego, który nazwał to ugrupowanie „organizacją przestępczą”; wyrok SA w Warszawie z 30 listopada 2012 r., VI ACa 729/12 wydany w kolejnej sprawie będącej odpryskiem smoleńskim).

Analogicznie brak legitymacji czynnej uniemożliwił uwzględnienie roszczeń Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce: nie dość bowiem, że dziadek-maszynista nie był jego członkiem, to w dodatku związek powstał dopiero w 1989 r., przeto nie może powoływać się na godzące w jego dobra osobiste zdarzenia mające miejsce przed 1945 r. Byłoby to dopuszczalne gdyby organizacja wykazała, że jest następcą prawną związku funkcjonującego w okresie II RP.

Podkreślając, że legitymacja czynna powoda jest niezbędna dla oceny roszczeń o naruszenie dóbr osobistych — zaś brak jej wykazania uniemożliwia merytoryczną ocenę sporu — sąd prawomocnie oddalił wszystkie żądania powodów.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

15 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze