Czy można pozwać muzeum o zwrot eksponatu (po 100 latach)?

A skoro w sobotę było o tym, że być może publikacja zdjęć cudzego przedmiotu narusza prawa właściciela (z czym ja się nie zgadzam), dziś czas na kilka zdań o tym jakie ma szanse powództwo windykacyjne o zwrot eksponatu złożonego do depozytu muzealnego kilka pokoleń wstecz. A przy okazji: czy stare dokumenty mogą być dowodem w procesie sądowym? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 2 lipca 2021 r., I ACa 369/20).

Orzeczenie dotyczyło powództwa o wydanie rzeczy — kanonu witraża, który został złożony przez wdowę po twórcy w 1910 r. w muzealnym depozycie i nigdy nie został zwrócony.

art. 222 par. 1 kodeksu cywilnego
Właściciel może żądać od osoby, która włada faktycznie jego rzeczą, ażeby rzecz została mu wydana, chyba że osobie tej przysługuje skuteczne względem właściciela uprawnienie do władania rzeczą.

W ocenie wnuczki (spadkobierczyni) artysty doszło w ten sposób do naruszenia przysługującego jej prawa własności do dzieła, a zatem do sądu trafił pozew przeciwko przeciwko Skarbowi Państwa (MKiDN) oraz muzeum (pozostawione w uzasadnieniu okruszki pozwalają stwierdzić, że chodzi o sprawę opisaną w tekście „W Krakowie ruszył proces ws. spadku po Stanisławie Wyspiańskim”).

Odnosząc się do żądań sąd ocenił, że stwierdził, że Skarb Państwa nie jest legitymowany biernie w sprawie, ponieważ co do zasady nie ponosi on odpowiedzialności za zobowiązania państwowych osób prawnych (art. 40 par. 1 kc), takich jak np. państwowa instytucja kultury posiadająca osobowość prawną — co oznacza, że te roszczenia podlegały bezwzględnemu oddaleniu.

Odnośnie natomiast meritum sprawy sąd stwierdził, że z powództwem windykacyjnym może wystąpić wyłącznie właściciel rzeczy — zatem obowiązkiem powoda jest każdorazowo udowodnić, iż przysługuje mu własność spornego przedmiotu. Tymczasem powódka nie tylko nie wykazała, iż jest właścicielką rzeczy znajdującej się w posiadaniu muzeum, ale nawet nie przedstawiła kwitu depozytowego uprawniającego do jego zwrotu (nie ma przy tym znaczenia, że jest uprawniona do spadku po artyście). Za to muzeum dysponuje dokumentem, z którego wynika, iż depozyt został wykupiony już po dwóch miesiącach (w stosownej rubryce jest wpis z czerwca 1910 r.: „-wycofane, -kwit dep. zwrócony(…); za dzieło zapłacono „kwotę 400 K.”), co oznacza, że jest pełnoprawnym właścicielem spornego eksponatu. (Przy okazji oceny przedstawionych przez muzeum dowodów strona powodowa próbowała przekonywać, że dokumenty archiwalne powinien ocenić biegły, bo przecież właściwie nie wiadomo czy doszło do skutecznego wykupu dzieła, ale tu sąd odparł, że opinia biegłego nie służy „poszukiwaniu dalszych dowodów ani faktów”, lecz wyłącznie ich ocenie — a skoro muzeum dowody przedstawiło, a powódka nie, to nie sposób opierać się wyłącznie na twierdzeniach pozwu.)
Niezależnie od tego, nawet gdyby nie doszło do wykupienia depozytu, muzeum wykazało fakt samoistnego niezakłóconego posiadania rzeczy ruchomej przez okres wystarczający do zasiedzenia własności — co tak czy inaczej pozwala przyjąć, że jest właścicielem eksponatu.

Warto zapamiętać: nie szczere chęci, lecz słuszny dowód, wygraną w procesie da ci.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

17 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
17
0
komentarze są tam :-)x