Krótko i na temat, bo i tak będzie gorąco, więc do kwestii na pewno będziemy jeszcze wracać: jest nowy projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym oraz projekt ustawy przepisy wprowadzające ustawę o Trybunale Konstytucyjnym — a w nich kilka (nie)zaskakujących i kilka zaskakujących rozwiązań i propozycji.

Omówka na szybko, bez zbędnych detali, bo przecież czym jest (a raczej: miał być z założenia) Trybunał Konstytucyjny każdy (?) wie:
- projekt nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym przewiduje, iż sędziowie TK będą powoływani przez Sejm większością 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby głosów; ciekawe: jak nie uda się „uzbierać” tylu posłów, to sędzia pełni funkcję po upływie swej kadencji, aż do wyboru następcy;
- znaczy się: decyzja o obsadzie stanowisk w TK będzie wymagała parlamentarnego konsensusu — zaś veto średnio-większego ugrupowania oznacza pozostawienie status quo (upraszczając: dzięki temu PiS mógłby rozważać dożywotnie utrzymanie p.p. Przyłębskiej i jej komilitonów, oczywiście pod warunkiem, że będą przychodzić, no i że zachowają 40% mandatów w Izbie Poselskiej).
- natomiast na stanowisko sędziego TK może być wybrany prawnik w wieku od 40 do 70 lat, który posiada kwalifikacje niezbędne do zasiadania w SN lub NSA;
- to też istotna zmiana: kadencja prezesa TK ma trwać 3 lata, zaś projekt przewiduje możliwość sprawowania tej funkcji tylko przez dwie kadencje;
- upolitycznieniu Trybunału ma przeciwdziałać zakaz kandydowania do TK osób, które w ciągu ostatnich 4 lat sprawowały mandat poselski, senatorski, eurodeputowanego, a także wchodziła w skład Rady Ministrów;
art. 17 ust. 2-3 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym (projekt)
2. Osoba, która sprawowała mandat posła, senatora, posła do Parlamentu Europejskiego lub wchodziła w skład Rady Ministrów, może kandydować na stanowisko sędziego Trybunału, jeżeli od wygaśnięcia mandatu lub zakończenia pełnienia funkcji członka Rady Ministrów upłynęły co najmniej 4 lata.
3. Osoba, która była członkiem partii politycznej, może kandydować na stanowisko sędziego Trybunału, jeżeli od zakończenia członkostwa w partii politycznej upłynęły co najmniej 4 lata.
- mało tego: analogiczny 4-letni okres kadencji przewiduje się w przypadku byłych członków partii politycznych! — jest to trójpodział władzy o jakim śnić nie śmiałem!!
- jest też takie założenie, że sędzia TK jest wyłączony — wyłączony ex lege, a nie „może podlegać wyłączeniu” — z udziału w rozpoznawaniu sprawy m.in. jeśli w okresie ostatnich 10 lat uczestniczył, jako poseł lub senator, w wydaniu badanego aktu normatywnego;
- i teraz to, co tygrysy lubią najbardziej, czyli słoń w składzie porcelany, a sprawa polska: projekt ustawy wprowadzającej nowe regulacje zakłada, iż wszystkie „wyroki” TK wydane w składzie, w którym zasiadał „sędzia-dubler” i jego następca — „osoba nieuprawniona do orzekania” — są nieważne i nie wywierają skutków określonych w ustawie zasadniczej– ergo nie są ostateczne, nie mają mocy powszechnie obowiązującej, nawet jeśli zostały ogłoszone w Dzienniku Ustaw;
art. 7 ust. 1, 3 i 4 ustawy przepisy wprowadzające ustawę o Trybunale Konstytucyjnym (projekt)
1. Wyroki Trybunału Konstytucyjnego (…) wydane w składzie orzekającym, w którym zasiadała osoba powołana (…) z naruszeniem Ustawy z 25 czerwca 2015 r. o Trybunale Konstytucyjnym oraz wyroków TK z 3 grudnia 2015 r. o sygn. K 34/15 i z 9 grudnia 2015 r. o sygn K 35/15, a także osoba powołana w jej miejsce, zwana dalej łącznie „osobą nieuprawnioną do orzekania”, są nieważne i nie wywierają skutków prawnych określonych w art. 190 ust. 1 i ust. 3 Konstytucji RP.
3. Wszelkie czynności procesowe dokonane w postępowaniach przed Trybunałem Konstytucyjnym zakończonych orzeczeniami, o których mowa w ust. 1 i 2, wymagają powtórzenia.
4. Orzeczenia sądowe i ostateczne decyzje administracyjne, prawomocne w chwili wejścia w życie niniejszej ustawy, wydane w sprawach indywidualnych na podstawie stanu prawnego ukształtowanego wyrokiem, o którym mowa w ust. 1, pozostają w mocy.
- toteż powtórzenia wymagają wszystkie czynności procesowe dokonane w postępowaniach, które zakończyły się orzeczeniem wydanym przez osobę nieuprawnioną do orzekania;
- w mocy jednak pozostają postanowienia o umorzeniu postępowania oraz postanowień wydanych w ramach przedsądu (przedtrybunału?), aczkolwiek jeśli rozstrzygnięcia te dotyczą skargi konstytucyjnej, skarżący będzie miał 3 miesiące na jej ponowienie;
- ale skutek nieważności nie rozciąga się na orzeczenia sądowe i ostateczne decyzje administracyjne wydane w indywidualnych sprawach;
- listę wyroków i postanowień nieważnych z mocy prawa miałby przygotować i opublikować w Monitorze Polskim sam Trybunał, w terminie 1 miesiąca od wejścia w życie ustawy;
- tłumacząc z prawniczego na ludzkie: wszystkie sprawy rozstrzygnięte przy udziale „sędziów-dublerów” muszą iść do powtórki — aczkolwiek jeśli później na podstawie takiego orzeczenia komuś coś zostało powiedziane / dane / zrobione, to Roma locuta, causa finita;
- to też dobre: każdy aktualny sędzia TK miałby jeden miesiąc na przejście w stan spoczynku — z zastrzeżeniem, że prawo to przysługiwać ma tylko sędziemu, a nie osobie nieuprawnionej do orzekania (a to zgodnie z siódmym przykazaniem: kradzione nie tuczy);
- zmiana zasad funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego ma także oznaczać koniec prezesury p. Przyłębskiej: w momencie wejścia w życie ustawy obowiązki prezesa wykonywać miałby sędzia o najdłuższym stażu sędziowskim w TK, a w ciągu pół roku miałby się rozpocząć wybór nowego prezesa TK.
Zamiast komentarza: pomijając kwestie polityczne, w tym ryzyko, że prezydent (nie)konsekwentnie uzna, że parlament bez Wąsika i Kamińskiego to nie parlament, a prerogatywa prezydencka jest jak rogatywka na głowie ułana — projekt nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym to całkiem sensowna propozycja wyjścia z impasu zafundowanego nam przez osiem lat naporu bezprawia. Za cenę poświęcenia trzech osób, które biorą sowite wynagrodzenia za udawanie, że orzekają (ciekawe czy będą musieli oddawać? ;-) PiS utrzymuje wpływ na obsadę stanowisk sędziowskich — no i jest szansa, że coś się ruszy. (Minusem jest to, że jak się zaprą, trzech wakatów po dublerach nie da się obsadzić, co wprawdzie nie uniemożliwia nawet orzekania w pełnym składzie TK, ale na pewno nie pomoże w jakości prac tego organu.)
(Krytycy będą krytykować, że to projekt poselski, a więc nie ma wymogu publicznych konsultacji, ja jednak dostrzegłbym pewną niestosowność w przygotowywaniu takiego dokumentu przez rząd — a nie dostrzegam przeszkód, by regulamin izby wprowadzał obowiązek konsultowania także w odniesieniu do projektów wychodzących od posłów.)
PS warto też zwrócić uwagę na Poselski projekt uchwały w sprawie usunięcia skutków kryzysu konstytucyjnego lat 2015-2023 w kontekście działalności Trybunału Konstytucyjnego — 12 stron referatu dot. przekrętu w Trybunale i jego skutków.