Zagadnął mnie P.T. Czytelnik czym jest wotum zaufania dla rządu, jak ta instytucja ma się do wotum nieufności — i czy zapowiadane głosowanie nad wyrażeniem dlaczego poparcia dla premiera Tuska może skończyć się zmianą władzy w Polsce?
Dalej będzie w punktach, bo tak prościej:
- zgodnie z ustawą zasadniczą ustrój Rzplitej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej (sprawowanej przez parlament), wykonawczej (Prezydent i Rada Ministrów) oraz sądowniczej (jedynego segmentu władzy niepolitycznej);
- choć polski trójpodział władzy daleki jest od amerykańskiego checks & balances (nad czym szczerze ubolewam, ale też pamiętam, że choć konstytucja U.S.A. się nie zmienia, zmienia się ichnia praktyka, więc z czasem jako dopuszczalne zaczęto traktować rzeczy, które swego czasu były nie do pomyślenia), to jednak podstawowe założenie jest całkiem OK: Prezydent reprezentuje, gwarantuje i stoi na straży, politykę wewnętrzną i zewnętrzną prowadzi Rada Ministrów…
- …a kontrolę nad działalnością rządu sprawuje Izba Poselska (ta, która w ustawie zasadniczej wciąż błędnie jest nazywana „Sejmem”);
art. 95 ust. 2 Konstytucji RP
Sejm sprawuje kontrolę nad działalnością Rady Ministrów w zakresie określonym przepisami Konstytucji i ustaw.
- w ramach tej kontroli przewidziano mieszany sposób powołania rządu: powołany przez głowę państwa Prezes Rady Ministrów musi uzyskać w poselskim głosowaniu wotum zaufania — rząd musi mieć oparcie w parlamencie, a wyraża się on poprzez dysponowanie większością głosów poselskich (por. „Czy rząd odchodzący po wyborach może jeszcze rządzić?”);
- (jakby ktoś pytał: rząd mniejszościowy też jest możliwy, jednak tylko pod warunkiem, że chociaż raz — przy zatwierdzeniu — większością taką dysponował, później już można sobie zandbergizować do woli, najwyżej nic nie będzie przegłosowywane);
- trójpodział władzy nie wyklucza także ponoszenia przez rząd odpowiedzialności za prowadzoną politykę: Sejm może rząd odwołać, równocześnie powołując nowy gabinet (konstruktywne wotum nieufności; odwołać można także każdego ministra z osobna), zaś każdy z członków Rady Ministrów może zostać postawiony przez posłów w stan oskarżenia przed Trybunałem Stanu (odpowiedzialność konstytucyjna);
- (dla przypomnienia: to może dziwić, ale zgodnie z przyjętym modelem głowa państwa nie odpowiada politycznie za swoje decyzje — odpowiedzialność tę przejmuje, w drodze kontrasygnaty, premier);
- i teraz przechodzimy wreszcie do meritum: jeśli premier nie ma pewności czy nadal popiera go większość posłów, może zażądać głosowania nad wotum zaufania (ciekawe, że potwierdzenie inwestytury nie wymaga bezwzględnej większości głosów, lecz tylko takiej, jaka jest konieczna przy powołaniu rządu „prezydenckiego” — dzięki czemu Hołownia śmiało może zapowiadać wstrzymanie się od głosu);
art. 160 Konstytucji RP
Prezes Rady Ministrów może zwrócić się do Sejmu o wyrażenie Radzie Ministrów wotum zaufania. Udzielenie wotum zaufania Radzie Ministrów następuje większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.
art. 162 ust. 2 pkt 1 Konstytucji RP
Prezes Rady Ministrów składa dymisję Rady Ministrów również w razie:
1) nieuchwalenia przez Sejm wotum zaufania dla Rady Ministrów,
- konsekwencją braku uzyskania przez rząd wotum zaufania jest jego dymisja, acz obalony rząd powinien nadal sprawować swe obowiązki do czasu powołania nowej Rady Ministrów, co powinno nastąpić w zwykłym konstytucyjnym trybie: Prezydent desygnuje premiera, powołuje rząd, którego zadaniem jest zdobyć wotum zaufania (na końcu ścieżki wyznaczonej przez art. 154-155 Konstytucji RP są przedterminowe wybory parlamentarne).
Podsumowując: albo premier Tusk dobrze wie, że większość posłów stojących za rządem jest jak ta żaba, którą można pomaluśku gotować, byle dać podstawić nogę do podkucia — albo rzeczywiście ma jakiś mega-plan polityczny, którego początkiem ma być „policzenie szabel”. (Osobiście obstawiam to pierwsze, ponieważ wydaje mi się, że aktualny gabinet można nazwać rządem przetrwania.)