Muzyczne podsumowanie roku 2025 (Planeta Plumbago Nero d’Avola Sicilia Menfi D.O.C. 2021)

A teraz coś z jeszcze innej beczki, czyli — racząc się butelczyną pysznego Planeta Plumbago Nero d’Avola Sicilia Menfi D.O.C. 2021 — odświeżam tematykę muzyczną na tutejszych łamach.


Lago di Como
To nie Cieśnina Mesyńska, to Lago di Como (fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)

Okazją do odświeżyn jest podsumowanie tego, czego słuchałem w serwisie strumieniującym o Tidal (statystyki pojawiły się w aplikacji kilka dni temu i nie uwzględniają grudnia):

  • muzycznie rok 2025 wypadł pod znakiem sfuzzowanego stoner rocka i ikonicznych coverów, ale też ciężkich riffów, desert rocka i klasycznego hard rocka;
  • Tidal podaje, że jestem czwartym co do „słuchalności” (na świecie) fanem Hermano!
  • cóż za koincydencja: w pierwszej dziesiątce najczęściej słuchanych wykonawców jest przecież Fu Manchu (miejsce drugie), Queens of the Stone Age (miejsce trzecie) i Eagles of Death Metal (tuż za podium), jest też Hermano (zaszczytne miejsce szóste) — czyli John Garcia, Josh Homme i Brant Bjork w prawie każdej możliwej konfiguracji (oprócz ikonicznego Kyuss, a także Vista Chino, Unida, etc.,etc ;-)
  • poza tym w dyszce zmieścili się: Mandowar (5), Metallica (7), Violent Femmes (8), Łąki Łan (9), a stawkę zamyka Jack White (myślę, że liczony razem z The White Stripes);
  • do wszystkiego się przyznaję, choć Violent Femmes i Łąki Łan to niezły szok — obstawiałbym, że więcej będzie Motörhead, Black Sabbath i Blendersów, których tryumfalny powrót do przeszłości zachwycił mnie niepomiernie;
  • (natomiast na pewno za dużo daję zarabiać zgredom z Metaliki);
  • na pierwszym miejscu wśród wykonawców… J.B.O. — ich utwory odsłuchałem trzysta osiemdziesiąt osiem razy (z czego w samym maju 235 odtworzeń);

J.B.O. w klasyku klasyków

  • jajcarze starzy jak świat, ale ja ich odkryłem dopiero w tym roku — wiedząc, że solidny kawałek lata znów spędzimy w N.R.D., słuchałem ich dość namiętnie (przetykając Niną Hagen);
  • wracając ad rem: ulubiony album to „Greatestits” Mandowar, na drugim „Violent Femmes” (sic! — czyżby odtwarzacz się zaciął?!), na trzecim „Them Crooked Vultures” (Hermano i „Only a Suggestion” dopiero na dziewiątym);
  • ulubiony utwór to… „Desert Cruiser” Truckfighters (kojarzę, acz niespecjalnie), na drugim „Wires” Red Fang (j/w), na trzecim „Fear of the Dark” Mandowar — swoją drogą niemiecka muzyka naprawdę prezentuje wyższy poziom jajcarstwa (płyta nr 10 to The BossHoss i „Internashville Urban Hymns” — w pierwszej dziesiątce jest jeszcze „Ale of Spades” i „Warriors of the World” Mandowar, zaś Hermano i „The Bottle” dopiero na szóstym;
  • jak zastrzegłem, powyższe zestawienie nie obejmuje grudnia, ale przecież mam odrębne, miesięczne statystyki — i oto w grudniu (nie licząc ostatniego dnia miesiąca) dominują Motörhead, Hermano i QOTSA; na czwartym miejscu The Exploited (!) — w sumie większych przetasowań nie przewiduję;
  • sumarycznie zrobiło się tego 104 tys. minut, co daje średnio 285 minut na dobę… statystyki mogą prowadzić na manowce, bo okazuje się, że Tidala odpalałem tylko przez 289 dni (nie licząc grudnia!), a więc robi się tego 360 minut dziennie…
  • …i teraz chyba jest jasne, dlaczego nie cierpię telewizji.


A wino? Klimatycznie troszkę nie pasuje, już bardziej Mike Patton z ikonicznej płyty „Mondo Cane” ;-) ale piło się świetnie!

(Planeta Plumbago Nero d’Avola Sicilia Menfi D.O.C. 2021; fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)

subskrybuj
Powiadom o
guest

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
0
komentarze są tam :-)x