Wygląd tablic rejestracyjnych zamontowanych na duńskich samochodach może zaskakiwać, a przynajmniej mnie zaskoczył podczas naszych wojaży po Danii przed dwoma laty. Ten tekst wówczas nie powstał, ale co się odwlecze, to nie uciecze, a że udało mi się wykonać parę ujęć prezentujących duńskie tablice rejestracyjne1 — oto i jest.

Na początek najprostsze: duńskie numery rejestracyjne pojazdów składając się z kombinacji dwóch liter i pięciu cyfr, ściśle rzecz ujmując w układzie AB 12 345 (pamiętając, że spacja w numerze rejestracyjnym się nie liczy). System jest podobny jak w Niderlandach, czyli z literek nie sposób wywnioskować o miejscu zamieszkania właściciela, jednak przed 2012 r. odnosił się do kategorii pojazdu (np. motocykl, ciągnik, ciężarowy, autobus) lub sposób jego wykorzystania (np. taksówka).
Zwykłe tablice rejestracyjne są białe, z czerwoną obwódką, mają czarne napisy. Mogą mieć niebieski euroband z literkami „EU”, ale ten pasek nie jest obowiązkowy.

Czas na małą dygresję: w Danii płaci się bardzo wysoki podatek od rejestracji samochodu z silnikiem spalinowym, liczony od jego wartości: 25% ceny w przypadku aut o wartości do 76 tys. DKK (ok. 44 tys. PLN), 85% wartości pojazdu dla przedziału 76-237 tys. DKK — zaś auta droższe niż 237 tys. DKK (ok. 135 tys. PLN) obciążone są daniną w wysokości 150% wartości2. Prawo przewiduje odliczenia kwotowe, preferujące tańsze marki i modele — ale w sumie staje się jasne, dlaczego logo Audi, BMW czy Mercedes jest w Danii prawie niewidywane (chyba że na niemieckich blachach, a Niemców tu nie brakuje).
Aha, podatek obejmuje także pojazdy używane, co tłumaczy, dlaczego na duńskich drogach widać bardzo dużo starszych i starych, wyraźnie sfatygowanych — i zwykle tańszych — marek.
Podatkowe meandry w istotny sposób przekładają się na to, jak wyglądają duńskie tablice rejestracyjne. Po pierwsze auta w użytku mieszanym, firmowo-prywatnym, mają tablice białe z dodatkowym żółtym paskiem na literach. Tablica „papuzia” (papegøjeplader) ma na celu wyróżnienie pojazdu, od którego wprawdzie odprowadzono podatek VAT, ale na który stosowana jest obniżona stawka podatku rejestracyjnego.
Po drugie pojazdy wykorzystywane wyłącznie w działalności gospodarczej — 0% VAT, 0% podatek rejestracyjny (coś jak nasz VAT-26) — mają tablice żółte z czarnymi napisami. I mogą mieć tylko jeden rząd siedzeń, żeby nie kusiło się wozić „prywatnie”.

A poza tym:
- tablice białe z czerwonymi znakami to trzecia tablica rejestracyjna, stosowana np. na bagażniku rowerowym;
- żółte blachy zobaczyć można także na motorowerach i przyczepach używanych w transporcie;
- czarne tablice z białymi znakami znaleźć można na pojazdach sił zbrojnych; ich dodatkową cechą jest emblemat rodzaju sił zbrojnych (wojska lądowe, lotnictwo, marynarka wojenna, etc.);
- osobne rozwiązania występują w przypadku pojazdów pracujących na lotniskach, należących do Agencji Zarządzania Kryzysowego, limuzyn króla, aut importowanych i eksportowanych, etc.,etc.;
- disklajmer: będzie tylko o tablicach rejestracyjnych widywanych w Danii „kontynentalnej” — nic o Grenlandii i Wyspach Owczych. ↩︎
- dodatkowo płaci się narzut od emisji dwutlenku węgla: od 280 DKK dla silników o emisji do 109 g CO2 / km do 1115 DKK dla silników emitujących powyżej 137 g CO2 / km — za każdy gram! ↩︎
(fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)