Sąd stwierdził, że „polskie obozy koncentracyjne” w niemieckiej gazecie naruszają dobra osobiste Polaków — ale powództwo oddalił

„Polskie obozy koncentracyjne” irytują nieziemsko — zwłaszcza jeśli pojawiają się w niemieckich gazetach. Czy jednak takie zdanie oznacza, że doszło do naruszenia dóbr osobistych Polaków? Jak wyglądają szanse procesowe w przypadku ewentualnego wytoczenia powództwa o ochronę dóbr osobistych? (na podstawie wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 31 marca 2016 r., sygn. akt I ACa 971/15).

Wnuk Polaka zamordowanego w hitlerowskim obozie koncentracyjnym pozwał wydawcę niemieckiej gazety po tym jak w 2008 r. napisali w niej o „polskim obozie koncentracyjnym” żądając publikacji przeprosin, zapłaty kwoty pieniężnej na cel społeczny oraz zakazu publikowania takich sformułowań na przyszłość. Podstawą roszczenia stanowiło formułowanie nieprawdziwych twierdzeń w świetle historycznych faktów, o obraża Naród Polski, godząc w poczucie tożsamości narodowej, prawo do poszanowania prawdy historycznej i godności narodowej.

Pozwana gazeta broniła się wskazując na to, że sformułowanie zostało użyte omyłkowo, zarazem w ciągu krótkich dni po publikacji feralnego artykułu zostały opublikowane przeprosiny zarówno w wydaniu papierowym jak i portalu internetowym wydawcy. Jednakże zdaniem powoda przeprosiny były nieszczere, albowiem już w toku procesu (w 2012 r.) w innym piśmie tego wydawcy ukazał się inny tekst, w którym padło sformułowanie „polski obóz zagłady” (pozwany wskazywał, że publikował sprostowanie i wyjaśnienie tego błędu, zaś autorka tekstu wyjaśniła, że przymiotnik „polski” miała oznaczać położenie geograficzne).

Sąd I instancji oddalił powództwo w całości: niezależnie od tego, że wśród dóbr osobistych podlegających ochronie można odnaleźć także tożsamość narodową i godność narodową (w przeciwieństwie do poszanowania prawdy o historii Narodu Polskiego, które jest wartością uniwersalną i kolektywną) — to jednak sformułowanie „polskie obozy koncentracyjne”, zwłaszcza w użyciu przez niemieckie media, mogą budzić sprzeciw, oburzenie czy rozgoryczenie każdej osoby znającej historię nie narusza dóbr osobistych powoda. Ochrony wskazanej w art. 23-24 kc może domagać się wyłącznie osoba bezpośrednio poszkodowana, zatem w przypadku opublikowanego artykułu prasowego — czyli osoba względem której skierowana była publikacja. Tymczasem artykuły, w których pojawiły się te zwroty, nie dotyczą osoby powoda lub jego rodziny. Nie doszło też do naruszenia tożsamości narodowej powoda, albowiem żaden z artykułów nie poddawał w wątpliwość jego tożsamości narodowej.

Ponadto na ocenę sprawy wpłynęło to, że gazeta od razu usuwała nieszczęsny przymiotnik z wydań internetowych oraz publikowała przeprosiny i sprostowania — czyli przyznawała się do błędu. Wyjaśnienie nieprawdziwości sformułowań i wyraźne napisanie, że obozy koncentracyjne były organizowane przez Niemców oznacza, że doszło już do usunięcia skutków naruszeń.

Sąd II instancji oddalił apelację powoda, mimo tego, że nie zgodził się z wszystkimi opiniami Sądu Okręgowego: osoba może czuć się zniesławiona wypowiedzią nie adresowaną bezpośrednio do niej, lecz do zbiorowości, której osoba ta jest częścią. Sformułowanie „polskie obozy koncentracyjne” godzi nie tylko w pamięć o ofiarach hitleryzmu, ale wzbudzają także niepokój jak Polak może być postrzegany przez inne nacje — czy jako członek narodu niosącego brzemię zbrodni, czy też jako ofiara. Taka relacja między jednostką a wspólnotą narodową i jej dziedzictwem uzasadnia przekonanie, że zarzut przedstawiony grupie jako całości godzi w dobra osobiste każdej jednostki, która z grupą tą się utożsamia.

Mimo niekwestionowanego naruszenia dóbr osobistych powoda zaskarżony wyrok odpowiadał prawu — pozwana gazeta już wcześniej przeprosiła, i w wydaniu papierowym, i w internecie, zatem żądanie indywidualnych przeprosin (zwłaszcza w sytuacji gdy tekst nie odnosił się personalnie do powoda) było zbyt daleko idące.

Niezależnie bowiem od tego czy oświadczenie osoby, która dopuściła się naruszenia dóbr osobistych wydane zostaje przed wytoczeniem powództwa czy też później — każde tego typu zachowanie sprawcy prowadzi do usunięcia skutków naruszenia. Wydawca opublikował przecież już oświadczenie, że sformułowanie „polskie obozy koncentracyjne” fałszuje historię, a także, że odpowiedzialność za niemieckie zbrodnie w niemieckich obozach zagłady ponoszą Niemcy.
Nie sposób też podzielić zarzutu, iż przeprosiny były nieszczere, nawet jeśli po nich poszedł następny tekst zawierający ten sam błąd (zwłaszcza, że była to depesza agencyjna, która została udostępniona automatycznie).

Na marginesie warto przypomnieć, że kilka lat temu TK stwierdził niekonstytucyjność przepisu przewidującego kary za pomówienie Narodu Polskiego o zbrodnie komunistyczne (K 5/07); ciekawe, że obecnie autorzy tamtej nowelizacji ustawy o IPN (por. Ku chwale utrwalaczy władzy ludowej) przegłosowali, że jakiś polski kodeks karny mógł przewidywać kary za zbrodnie przeciwko prawom człowieka już 8 listopada 1917 r.
Tak to chyba jest jak się komuś prawo z historią miesza…

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze