Prawo Godwina w debacie o dopuszczalności przerywania ciąży

Pytanie jest proste: czy Prawo Godwina ma zastosowanie w sporach o przekroczenie granic swobody wypowiedzi — nawet w tak istotnych sprawach jak dopuszczalność przerywania ciąży?

wyrok Sądu Najwyższego z 11 marca 2016 r. (I CSK 90/15)
Porównywanie postępowania kobiety zamierzającej zgodnie z ustawą z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży dokonać przerwania ciąży do zbrodni popełnianych przez nazistów, stanowi naruszenie jej dóbr osobistych w postaci czci i godności.

Orzeczenie dotyczy głośnej swego czasu sprawy: matka dwójki dzieci, o poważnej wadzie wzroku (-20 dioptrii), zaszła w trzecią ciążę. Biorąc pod uwagę zagrożenie zdrowia zwróciła się o przeprowadzenie legalnego zabiegu przerwania ciąży, którego lekarz jej odmówił. Sprawa trafiła do ETPCz, który uznał, że doszło do naruszenia art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i przyznał odszkodowanie w wysokości 39 tys. euro (Tysiąc v. Poland — 05410/03).

Proces był szeroko komentowany w mediach (w l. 2008-09) — m.in. w felietonie opublikowanym w serwisie internetowym dziennikarz napisał, iż „zasłanianie tej prostej prawdy słowami o tym, że [kobieta] nie złamała prawa, a jedynie próbowała egzekwować przysługujące jej prawa – jest absurdalne. Adolf Eichmann też nie łamał hitlerowskich praw, czy to znaczy, że nie można go nazwać mordercą (w tym przypadku już niedoszłym, a jak najbardziej doszłym)? Czy od teraz, żeby nie sprawiać przykrości (może już nie jemu samemu) jego dzieciom przestaniemy określać jego działalność, jako zbrodniczą?”, a po kilku miesiącach dodał: „Szanowni prawnicy [kobiety] spieszę was poinformować, że ja także uważam, że robienie kasy na tym, że nie pozwolono komuś zabić dziecka jest obrzydliwe moralnie. I ja także uważam, że aborcja jest zamordowaniem człowieka, a ktoś kto robi na tym kasę niczym szczególnie nie różni się od nazistów”.

Sprawa trafiła do sądu, który prawomocnie nakazał publikację przeprosin: członek kościoła rzymsko-katolickiego ma prawo uznawać zabieg przerywania ciąży za zabójstwo, ale poglądy katolików nie są jednak jedynymi funkcjonującymi w Polsce i są osoby, nie podzielające takiego światopoglądu. Trzeba zatem odróżnić prawo do wyrażenia swojego stanowiska od spersonalizowanych zarzutów usiłowania zabójstwa.

Nieuprawnione były także zarzuty „robienia kasy” na tym, że kobiecie nie pozwolono „zabić własnego dziecka”, a także porównanie zgodnego z prawem działania powódki do zbrodni nazistowskich — możliwe jest w debacie publicznej używanie figury retorycznej w postaci redukcji ad hitlerum, dla unaocznienia pewnych zjawisk na poziomie ogólnym” — ale kierowanie jej do konkretnej osoby może wiązać się z naruszeniem jej dóbr osobistych.

Rozróżnić też należy debatę o dopuszczalności aborcji — w której wolno stosować ostrą, ekspansywną i przejaskrawioną argumentację — od ataków wymierzonych w poszczególne osoby, odnoszące się do ich osobistych przeżyć (nb. nawet sam pozwany w innym tekście o kobiecie oskarżonej o zabicie własnego dziecka pisał, iż „z faktu, iż podejrzewamy kogoś o przestępstwo nie wynika, że wolno nam wobec niego zachować się nieetycznie (…), że wolno nam traktować ludzi jak śmieci i rozjeżdżać ich emocjonalnie. Niezależnie od tego co się wydarzyło ona także zasługuje na minimum szacunku, na traktowanie jej z godnością. Bo jest istotą ludzką i nigdy tej godności nie utraci” — jednak tego minimum szacunku powódce nie okazał).

Oceniając skargę kasacyjną wniesioną przez dziennikarza SN powtórzył zdanie dobrze znane — a mianowicie:

Swoboda wypowiedzi stanowi jeden z zasadniczych filarów społeczeństwa demokratycznego i nie ogranicza się do informacji i poglądów, które są odbierane przychylnie, uważane są, za nieobraźliwe lub neutralne, lecz odnosi się także do tych, które obrażają, oburzają lub wprowadzają niepokój, kwestionując ustalony porządek.

Dodając, iż nawet tak rozumiana wolność słowa nie może być absolutyzowana — nie może zatem prowadzić do naruszenia czci i dobrego imienia innych osób. Tak rozumiana wolność słowa nie zwalnia z odpowiedzialności za skutki naruszenia dóbr osobistych dokonanego w opublikowanym materiale prasowym. Stąd też także opinia wartościująca może być uznana za przekraczającą granice akceptowalnej krytyki — skoro zatem powódka nie otrzymała żadnych gratyfikacji za to, że chciała zabić własne dziecko, to autor felietonu nie dopełnił wymogu zachowania należytej staranności i etyki dziennikarskiej.

Pozwany dziennikarz nie wykazał, że formułowane oceny służyły działaniu w obronie uzasadnionego interesu, a nie poniżeniu kobiety w opinii publicznej, zaś forma wypowiedzi była adekwatna do treści — wolność słowa wiąże się z odpowiedzialnością za słowo, toteż nie można z niej korzystać w sposób wyrządzający krzywdę innym osobom. Krytyka jest działaniem społecznie pożytecznym i pożądanym, pod warunkiem, że ma na celu interes społeczny — ale formułowanie ocen ad personam, w sposób nierzetelny i napastliwy, nie służy żadnemu dobru. Dziennikarz ma obowiązek dostrzegać różnice między dyskursem publicznym — wymianą argumentów — a używaniem wolności słowa w celu artykułowania swojej niechęci do innej osoby.

Nawet wierny kościoła rzymsko-katolickiego musi uwzględnić, że system prawny może rozmijać się z jego oceną etyczną — zaś dopuszczalność aborcji może być nieuniknioną konsekwencją życia w pluralistycznym społeczeństwie, w którym dochodzi do kolizji podstawowych wartości. Odwoływanie się do wartości chrześcijańskich i społecznej nauki kościoła nie może przybrać tak bezrefleksyjnej postaci: w doktrynie kościoła nie można znaleźć podstawy do braku szacunku dla innych ludzi, zwłaszcza, że sama powódka nie posługiwała się takimi sformułowaniami we własnych wypowiedziach.

Bogactwo języka polskiego pozwala prasie użycie takich form ekspresji, które pozwalają na uzewnętrznienie poglądów bez krzywdzenia innych osób — a skoro pozwany nie potrafił sprostać tym powinnościom, zaskarżony wyrok został utrzymany w mocy, a skarga kasacyjna oddalona.

Słowem: prawu Godwina stało się zadość — odwołał się do Hitlera i przegrał…

Q.E.D.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

43 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze