Zámecké vinařství Bzenec Cabernet Moravia kabinetní víno 2016 — trzymajmy się faktów

Do tego już doszło, że nazwa wina kupionego w czeskim spożywczaku ledwie mieści się w pojedynczej linijce tutejszego „Czasopisma”! Zresztą przekonajcie się sami: Zámecké vinařství Bzenec Morava Selection Cabernet Moravia kabinetní víno 2016 — i teraz weź to człowieku zapamiętaj, powtórz, przepisz bez błędu…


Zámecké vinařství Bzenec Cabernet Moravia 2016

Zámecké vinařství Bzenec Morava Selection Cabernet Moravia kabinetní víno 2016 (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


No właśnie: moim prywatnym lajkonikiem ostatnich dni jest Claas Relotius, uznany i nagradzany dziennikarz młodego pokolenia, piszący m.in. dla tygodnika „Der Spiegel” — który okazał się rewelacyjnym fabrykantem dez-informacji.
I oto ciekawy tekst o rewelacjach żurnalisty ukazał się w miesięczniku „The Atlantic” („Germany’s Leading Magazine Published Falsehoods About American Life”) — autor zwraca uwagę, że swą reputację zbudował w znacznej mierze na jechaniu po Ameryce. I tak Relotius zmyślił miasteczko, w którym tak kochają Trumpa, że lokalne kino od lat gra tylko „Snajpera”, a wjeżdżających wita napis „Mexicans Keep Out”; kobietę, która podróżuje by zobaczyć różne egzekucje; a nawet mieszkańca Jemenu od 14 lat trzymanego w Guantánamo (cały czas w izolatce, dręczonego piosenką Springsteena „Born In the U.S.A.”). A wszystko to mimo tego, że w „Spieglu” mają największy na świecie dział korekty (który w istocie nie jest korektą tak jak my na to patrzymy — Amerykanie mówią na to fact-checking, i o to właśnie chodzi).
W sumie wstyd i hańba — ale może dla niektórych pocieszające, że nawet największym tytułom może przytrafić się taka wtopa (por. „Spider’s Web przyznaje, że poważne zarzuty w tekście o ITMAGINATION „nie miały uzasadnienia”).

Wracając zatem do faktów, które są następujące: Zámecké vinařství Bzenec Cabernet Moravia 2016 (nazwa skrócona) to kolejne czerwone wytrawne wino z Moraw, które kupiłem podczas jednego z (wielu) ubiegłorocznych pobytów w tym pięknym kraju. Ta butelka kosztowała mnie 149 koron, czyli dwukrotność tego, co czasem płacę za inne świetne wina stamtąd.
A skoro należy oddzielać fakty od opinii: smakowało nieźle, może nie jest to frankovka (odmiana cabernet moravia jest wyraźnie łagodniejsza w smaku), ale naprawdę spożyłem to wino z dużą przyjemnością.

Czego sobie i P.T. Czytelnikom z całego serca życzę — a także niekręcących mediów (oraz polityków, jeśli to możliwe).

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze