Komes Porter Bałtycki (leżakowany) — a gdybym był rakietowym, w browarze rakietą szalał…

Kończąc już epopeję z leżakowanym piwem Komes (poczwórny — potrójnypodwójny — start!!!) przyszedł czas na mocne podsumowanie — czyli Komes Porter Bałtycki, którego butelkę „najlepiej spożyć przed / best before 4.10.2017” otworzyłem, a zawartość spożyłem kilka dni temu. 


Komes Porter Bałtycki leżakowany

Komes Porter Bałtycki leżakowany — 15 miesięcy po terminie: po prostu wymaga sporo cierpliwości, a warto, bo to piwo DUŻO zyskuje jak sobie spokojnie kilkanaście miesięcy poczeka… (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Po krótkim wprowadzeniu czas na krótką dygresję: w „Guardianie” pisali niedawno o strato-innowacji dla kawoszy — po co wypalać kawę w jakichś palarniach, skoro można ją wystrzelić w kosmos — kapsuła, opadając grawitacyjnie, rozgrzeje się jak należy, zaś ziarna kawy naturalnie i bezgrawitacyjnie osiągną pożądany stan („Why creating the perfect cup of coffee really is rocket science”). Złośliwcy powiedzą, że to zwykłe naciągactwo (zgodne z duchem startudupizmu, preorder rusza za kilkanaście dni), mnie jednak zawsze chodzi po głowie taka myśl, że przecież do odważnych wszechświat należy.

Ta sama myśl przyświecała mi kiedy wstawiałem do barku tytułową butelkę Portera bałtyckiego; nie dość, że taki rodzaj piwa niespecjalnie mi pasuje (potwierdziło się kilka dni temu, gdy testowo spróbowałem świeżego Komesa — 2/3 butelki poszło do zlewu), to jeszcze ten czas…

Wiele miesięcy i kilkanaście parseków później…

KOMES PORTER to kawał historii, nawiązuje do XVIII-wiecznej tradycji picia porterów w krajach nadbałtyckich. O ich popularności niech świadczy fakt, że w latach świetności stanowiły trzecią część rynku. W Twoje ręce składamy świetnie zrównoważone, ciemne mocne piwo o zdecydowanym smaku. Powolna fermentacja w niskiej temperaturze w otwartych kadziach oraz długie, przynajmniej 3-miesięczne leżakowanie pozwoliły piwu nabrać charakteru i osiągnąć pełnię swej złożonej natury. Bukiet Portera dojrzewa również w butelce. Czas mu sprzyja.
[ze strony browaru]

…okazało się, że nawet jeśli zaparzenie dobrej kawy niekoniecznie wymaga jej wcześniejszego wystrzelenia w kosmos, to pijalny Porter zdecydowanie wymaga od przeciętnego człowieka ponadprzeciętnej cierpliwości. Przetrzymać jedną butelkę dla zabawy można, ale gdyby mi posmakowało? A przecież warto odczekać, bo to piwo zdecydowanie zyskuje z wiekiem: zamiast ciężkiego kocmołucha, po leżakowaniu mamy wyraźnie lżejszy, weselszy, bardziej przyswajalny smak (znów te bąbelkowane cytrusy; mnie już IPA nieco przeszła, ale zawsze to lepiej niż bawarka z posmakiem alkoholu).

Wychodzi na to, że Komes Porter Bałtycki leżakowany jest lepszy niż Komes Porter Bałtycki prosto ze sklepu, więc jest nisza, a skoro tak, browar (w mojej subiektywnej ocenie) najlepiej by zrobił, gdyby produkcję od razu po zabutelkowaniu wysłał w jakąś dłuższą podróż (może rakietą w kosmos, może kontenerowcem dookoła świata) i wprowadzał na rynek dopiero po powrocie do macierzystego portu.

Aczkolwiek najsamprzód należałoby albo zmienić regulacje, albo inaczej określać ową datę przydatności do spożycia — bo strach, kara, sztraf (por. „Sprzedaż żywności po terminie przydatności do spożycia”). Na szczęście w domowym zaciszu wolno podejmować takie ryzykowne eksperymenty (także z serem, polecam Olomoucki syreček, ale zacznijcie od takiego świeżego — przetrzymany zostawcie sobie po oswojeniu się z tym smakiem).

5
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
wojakrob
Gość
wojakrob

Czy Olomoucky syrecek to to samo co tvaryzky i ticinky, czy też coś nowego?

Marek W.
Gość
Marek W.

Pewien znany vlogger próbował 30 letniego porteru, żyje i ma się dobrze ;)
Trzy lata po dacie produkcji to pikuś, choć nie ma chyba co trzymać aż tak długo, wystarczy potrzymać tak do końca terminu przydatności (18-24 miesiące).
Swoją drogą jest to piękny przykład na to, jak traktuje się klientów – sprzedaje się niedoleżakowane piwo, za to takie które przeleżało zgodnie ze sztuką przynajmniej pół roku w browarze uznaje się za coś ekstra (i sprzedaje z ceną esktra^2).

Anonimowo
Gość
Anonimowo

Jest spora różnica między: „należy spożyć przed..” a „należy spożyć do…”. W pierwszej sytuacji jak jest zjadliwe to często nie szkodzi, w drugiej zazwyczaj szkodzi spożycie po terminie… :)