Podpisanie umowy na telefon przy spieszącym się kurierze nie zawsze stanowi agresywną praktykę rynkową (wyrok TSUE C‑628/17)

Krótko i na temat: w wydanym wczoraj wyroku Trybunał Sprawiedliwości EU stwierdził, że stosowany powszechnie w branży telekomunikacyjnej model zawierania umów na odległość — przychodzi kurier do klienta i nie daje mu czasu na poczytanie i zrozumienie treści podpisywanej umowy — nie stanowi wywierania bezprawnego nacisku na konsumenta, o ile abonent mógł wcześniej zapoznać się z treścią dokumentów.

wyrok TSUE z 12 czerwca 2019 r. w sprawie UOKiK vs. Orange Polska (C‑628/17)
(…) stosowanie przez przedsiębiorcę sposobu zawarcia lub zmiany umów o świadczenie usług telekomunikacyjnych, takiego jak rozpatrywany w postępowaniu głównym, polegającego na tym, że konsument musi podjąć ostateczną decyzję dotyczącą transakcji w obecności kuriera doręczającego wzorzec umowy, bez możliwości swobodnego zapoznania się z jego treścią w obecności tego kuriera:
– nie w każdych okolicznościach stanowi agresywną praktykę handlową;
– nie stanowi agresywnej praktyki handlowej poprzez wywieranie bezprawnego nacisku jedynie ze względu na niewysłanie konsumentowi z wyprzedzeniem i w zindywidualizowany sposób, w szczególności pocztą elektroniczną lub na adres domowy, kompletu wzorców umów, jeżeli konsument przed wizytą kuriera miał możliwość zapoznania się z ich treścią, oraz
– stanowi agresywną praktykę handlową poprzez wywieranie bezprawnego nacisku w szczególności w przypadku, gdy przedsiębiorca lub jego kurier podejmują nieuczciwe działania skutkujące wywieraniem presji na konsumenta w taki sposób, że jego swoboda wyboru zostaje w znaczny sposób ograniczona, takie jak zachowania uciążliwe dla konsumenta lub zakłócające jego namysł nad podejmowaną decyzją dotyczącą transakcji.

Dla przypomnienia (temat był omawiany przy okazji wydania opinii przez rzecznika generalnego, por. „Czy podpisanie umowy abonenckiej przy spieszącym się kurierze jest agresywną praktyką rynkową?”) sprawa dotyczyła uznania przez UOKiK stosowanego przez Orange Polska S.A. modelu sprzedaży, w którym na abonenta jest wywierana presja przez spieszącego się kuriera za nieuczciwą praktykę rynkową (art. 8 ust. 1 upnpr). Decyzja została prawomocnie uchylona przez sąd, a sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który postanowił zwrócić się do TSUE z pewnymi wątpliwościami — bo przecież inna jest sytuacja klienta, który wcześniej dostał projekt dokumentów, więc mógł sobie je na spokojnie poczytać, a inna, jeśli przedsiębiorca „zaskakuje” konsumenta warunkami umownymi — a przecież kurier ani nie ma czasu, ani nie umie rozwiać wątpliwości.

W wydanym orzeczeniu zwyciężył zdrowy rozsądek, ponieważ TSUE logicznie ocenił, że:

  • stosowany przez Orange model zawierania umów nie może być uznany za nieuczciwą (agresywną) praktykę rynkową, nawet jeśli konsument nie może wcześniej otrzymać zindywidualizowanego projektu umowy na listel lub pocztą do domu — o ile jednak mógł przed wizytą kuriera zapoznać się ze wzorcami dokumentów (np. na stronie internetowej operatora);
  • taki schemat postępowania może być zakwalifikowany jako niedopuszczalna presja i ograniczenie swobody podjęcia decyzji — jeśli abonent nie ma szans na poznanie choćby wzorca umowy przed przybyciem kuriera z jego dokumentami.

W uzasadnieniu wyroku TSUE podkreślił, że przykładem agresywnej praktyki byłoby także naleganie przez kuriera na konieczność podpisania przywiezionej umowy — takie działanie może być traktowane jako uciążliwe, a przez to zakłócające możliwość namyślenia się nad decyzją (nawet jeśli kurier informuje klienta, że za odmowę dostanie reprymendę od swojego szefostwa).

I to jest słuszna koncepcja, moim zdaniem, z którą teraz będzie musiał zmierzyć się SN.

4
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Keiran
Gość
Keiran

Na pierwszy rzut oka wydaje się ok, ale diabeł jak to zawsze w szczegółach. Przecież jaka jest pewność że umowa która przywiózł kurier to ta sama która widnieje na stronie usługodawcy?

Borek
Gość
Borek

Dlatego nie należy ulegać presji – kurier wie co wiezie, jeżeli zakłada że klient podpisze bez czytania to jego własny problem. Ja mam prawo (i wręcz logiczny obowiązek) przeczytać dokument ze zrozumieniem zanim go podpiszę, jak kurier będzie mi stał nad głową i jęczał że nie ma czasu to go poproszę żeby poczekał za drzwiami.
Gdyby ludzie zachowywali się rozsądnie w takich sytuacjach, to by się „problem” rozwiązał sam.

Rafał
Gość
Rafał

Czy mógłby Pan napisać coś o sprawie kawalerki na Freta (http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,24897298,oszustwo-doskonale-kto-sprzedal-cudze-mieszkanie-na-freta.html)? Internauci w komentarzach chcą licytować majątek notariusza za niewykrycie podróby dowodu osobistego i twierdzą, że delegalizacja „kolekcjonerek” zapobiegłaby oszustwu. Bardziej interesujące są kwestie cywilne. Czy rękojmia ksiąg wieczystych spowoduje, że własność nieruchomości Olgierda Rudaka przejdzie na Jana Kowalskiego, jeśli sprzedawcą będę JA podszywający się pod Olgierda Rudaka? To chyba świeży temat, bo nie znalazłem żadnych artykułów prawniczych.