Spacer wokół Raduni — z psem!!

Trzy miesiące po ostatnim wypadzie w góry (w Jastrzębie Góry) — dwa miesiące po TPLO lewego kolana (psiego) — chciałoby się rzec: „we’ll be back!” A skoro mawiają, że nawet najdłuższa wyprawa musi zacząć się od pierwszego kroku — nasza kolejna część wyprawy zaczęła się od spaceru dookoła Raduni z psem!


dookoła Raduni psem

Osiem tygodni po piłowaniu i wierceniu kości piszczelowej, bogatsza o tytanową płytkę w lewym kolanie — Kuata wróciła (powolutku, pomaluśku) na górski szlak. Pierwszy po przerwie wypad — dookoła Raduni z psem! (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Być może Masyw Ślęży nie jest jakimś nieprawdopodobnym wyzwaniem, może nie ma tu ani oszałamiających widoków, ani dzikich szlaków — ale jeśli dobrze spojrzycie na mapę to się okazuje, że w Europie na północ od tego równoleżnika prawie nie ma gór (nie licząc Gór Harzu, no i Skandynawii) — ale te wszystkie dywagacje są nic niewarte, bo najważniejsze jest to, że w tej wędrówce towarzyszyła nam nasza futrzana & łaciata towarzyszka.
Tak, to prawda, 8 tygodni po TPLO (przypomnijmy, że na początku sierpnia psiapsiółka zyskała tytanową płytkę w lewym kolanie) — piłowaniu, wierceniu, etc. — które były momentami radosne, ale momentami niepokojące, wreszcie wyruszyliśmy na szlak.


dookoła Raduni psem

Radocha z tego nieprawdopodobna; pal licho góry i takie tam — ale 38-kilogramowe zwierzę musi chodzić, żeby mieć mięśnie, żeby móc chodzić! (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Pierwszy po trzymiesięcznej przerwie to niedługi spacer wokół Raduni: najpierw żółtym szlakiem z przełęczy Tąpadła, później całkiem stromawe podejście w kierunku pradawnej kopalni, skąd grzbietami Czernicy i Łysej Góry podeszliśmy w pobliże kopuły szczytowej Raduni (nb. ten nieznakowany szlak jest znacznie ciekawszy od samego wierzchołka), aby zejść niebieskim szlakiem… 7 kilometrów może nie brzmi szczególnie imponująco, zwłaszcza jeśli dodam, że zajęło nam to 4 godziny — nie można forsować zwierzaka, trzeba sporo odpoczywać (Kuacie trochę poleciała kondycja, no i trzeba pilnować mięśni…)


dookoła Raduni psem

Siedem kilometrów w prawie cztery godziny (powolutku, pomaluśku) to wynik nie lada — korzystaliśmy z pięknej pogody pełną parą, więc było sporo piknikowania na szlaku (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


To tylko i aż miłe dobrego początki. Mamy już plany na kolejne wypady (do końca roku chcemy się całkiem rozkręcić), których na razie nie ujawniamy, żeby nie zapeszyć. Grunt, że psina trzyma grunt wszystkimi czterema łapami — tak trzymać!


dookoła Raduni psem

Roześmiane gęby, bo naprawdę jest się z czego cieszyć (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Dla chętnych link do serwisu Mapy.cz: dookoła Raduni — przełęcz Tąpadła — żółtym szlakiem na południe — zejście na nieznakowaną ścieżkę w kierunku Czernicy (487 m n.p.m.) — Łysa Góra (494 m n.p.m.) — zejście niebieskim szlakiem na przełęcz Tąpadła

11
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Zibi
Gość

Witam
Gratuluję sympatycznemu psiakowi powrotu do zdrowia..
Jestem pełen uznania dla turystyczno-kynologicznej pasji właścicieli i wiary w potęgę medycyny weterynaryjnej.
Pozdrawiam i życzę wielu udanych i długich spacerów
Zibi

Shu
Gość
Shu

Oprócz Harzu i Skandynawii jest jeszcze Szkocja. Można tam z pieskiem połazić, zanim otworzą Islandię. Nie tak egzotycznie ale dość podobnie.

b52t
Gość
b52t

Dobrze czytać i widzieć, że Kuata ma się już na tyle dobrze, żeby wrócić na szlaki i trakty.