Czy wydruk postów z internetu może być dowodem w sprawie sądowej?

Czy wydruk postów internetowych może być przedstawiony jako dowód w sprawie sądowej? Czy ustalić autora takich wypowiedzi można na podstawie zawartego w poście podpisu (imienia i nazwiska oraz numeru telefonu) oraz tematyki? Na kim, w przypadku sporu o autorstwo, spoczywa ciężar dowodu: na osobie, która się podpisała, a teraz zaprzecza, że posty pochodzą od niej? Czy to jednak powód będzie musiał wykazać, że wypowiedzi pochodzą od tej osoby? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 30 grudnia 2019 r., I ACa 672/19).

Sprawa zaczęła się od biznesowego sporu dwóch przedsiębiorców (dla uproszczenia nazwijmy ich P.D. i R.B.), którego etapem była wyrok, na podstawie którego P.D. miał zapłacić R.B. pewną należność (w 2012 r.). Egzekucja tej należności okazała się niemożliwa, jednak R.B. już w 2010 r. zaczął publikować w internecie negatywne opinie o przedsięwzięciach P.D. Przez pierwsze 5 lat były to okazjonalne posty, jednak w tym czasie retoryka R.B. uległa zaostrzeniu, zaś w wypowiedziach zaczęły pojawiać się sformułowania obraźliwe („oszust grubego formatu”, „mistrz kiwania temidy”, „cwaniak”), padały też m.in. oskarżenia o oszustwo, o nielegalne udaremnianie egzekucji, a także informacje o utracie zaufania u zagranicznego kontrahenta. Wszystkie wpisy były podpisane jedną nazwą użytkownika, każdy z nich kończył się numerem telefonu i prośbą o kontakt ze strony innych osób pokrzywdzonych przez P.D. Z czasem R.B. zaczął wysyłać do P.D. listele, w których groził, że będzie kontaktował się z jego każdym nowym klientem i informował o oszustwach, zaczął także pisać jego do żony i syna.
W tzw. międzyczasie P.D. wezwał R.B. do zapłaty 200 tys. złotych tytułem zadośćuczynienia za opublikowanie oczerniających postów, a nieco później wniósł prywatny akt oskarżenia dotyczący przestępstwa zniesławienia i znieważenia — a do sądu cywilnego trafił pozew o ochronę dóbr osobistych, w którym zażądał 100 tys. złotych zadośćuczynienia, 200 tys. złotych nawiązki, 20 tys. złotych na zbożny cel, usunięcia wszystkich wpisów (także z „historii internetu”), zaniechania i licznych przeprosin.
Zdaniem pozwanego wydruk postów internetowych to nie dowód, iż to właśnie on był autorem komentarzy opublikowanych w internecie, a na pewno dowodem nie mogą być wydruki ze stron internetowych. Tak czy inaczej ewentualną bezprawność naruszenia dóbr osobistych wyłącza działanie w uzasadnionym interesie społecznym — działał on jako społecznik występujący dla dobra innych osób, chcąc je przestrzec przed robieniem biznesów z P.D.

Sąd I instancji co do zasady uznał roszczenia za zasadne: wydruki stron internetowych są wystarczającym dowodem, że to R.B. dopuścił się naruszenia dóbr osobistych: pod każdym wpisem jest jego „imienny podpis” oraz numer telefonu, zaś pozwany miał oczywisty motyw w postaci zadawnionego konfliktu. Początkowe wpisy miały charakter opisowy i odnosiły się do prawdziwych wydarzeń w postaci niemożności ściągnięcia pieniędzy z dłużnika — są to okoliczności wyłączające odpowiedzialność na gruncie art. 23-24 kc (aczkolwiek sąd zauważył, że skoro udało się ściągnąć 22 tys. złotych, to stwierdzenia były zbyt kategoryczne). Jednak w późniejszym okresie charakter postów eskalował, zaś ich treść miała na celu głównie ukazanie powoda jako osoby nieuczciwej w każdej sferze aktywności. Pozwany nie wykazał prawdziwości licznych zarzutów (np. o toczącym się postępowaniu karnym dotyczącym oszustwa czy o rezygnacji ze współpracy przez niemieckiego partnera), co pozwala na przyjęcie, iż informacje te były nieprawdziwe. Sumarycznie pozwala to ocenić, że pozwanym kierowała negatywna moralnie motywacja, zaś mężczyzna działał świadomie (w niektórych postach pisał „wiem, że dotykają cię te wpisy”), zaś swej kampanii nie zaprzestał nawet w czasie trwania procesu.
Z tego względu sąd I instancji zasądził od R.B. na rzecz P.D. 10 tys. złotych tytułem zadośćuczynienia, zobowiązał do publikacji przeprosin i zakazał publikowania oszczerczych, obraźliwych, obelżywych wpisów dotyczących powoda i jego najbliższych — bilans kosztów zastępstwa procesowego był dla P.D. niekorzystny, bo po wzajemnym rozliczeniu musiał dopłacić pozwanemu 10,1 tys. złotych (klasyczne „wygrał ale przegrał”).

W apelacji pozwany zarzucił, że w gruncie rzeczy nie było żadnych dowodów potwierdzających, iż to on był autorem wpisów — bo wydruki z internetu wiarygodne nie są — co oznacza, iż nie można mu przypisać odpowiedzialności z art. 24 kc.

Sąd odwoławczy podzielił ten pogląd: skoro pozwany kwestionuje zgodność wydruków z rzeczywistością — a więc ich moc dowodową — to nie ma podstaw by przyjąć, iż stanowią one wiarygodny dowód potwierdzający fakty będące podstawą roszczeń. Ciężar dowodu w zakresie wskazania osoby, która dopuściła się naruszenia jego dóbr osobistych, spoczywa na powodzie (art. 24 par. 1 kc), jednak przeprowadzenia dowodu nie można wywodzić z domniemania, że autorem wpisów jest R.B., który miał motyw w postaci zaszłości.

art. 245 kpc
Dokument prywatny sporządzony w formie pisemnej albo elektronicznej stanowi dowód tego, że osoba, która go podpisała, złożyła oświadczenie zawarte w dokumencie.

Owszem, wydruk strony internetowej jest dokumentem w rozumieniu prawa cywilnego (art. 77(3) kc), dokumentem takim jest nośnik informacji umożliwiający zapoznanie się z jego treścią (wydruk), przy czym taki dokument nie wymaga podpisu — jednak nie można pomijać, iż dokument (wydruk mający być dowodem w sprawie) został sporządzony przez osobę, która dokonała selekcji informacji — co oznacza, iż to P.D. był jego „wystawcą” (w rozumieniu art. 243(1) kpc).
Jednakże procesowo dokumenty prywatne (art. 245 kpc) nie obejmują dokumentów zawierających oświadczenie, które nie zostało złożone z zachowaniem formy pisemnej (art. 78 kc) lub elektronicznej (art. 78(1) kc). Dokumentem prywatnym nie jest zatem oświadczenie złożone z zachowaniem formy dokumentowej (art. 77(2) kc). Dalszą konsekwencją jest to, iż w odniesieniu do takiego niedopuszczalne jest zastosowanie przepisu przerzucającego ciężar dowodu na osobę zaprzeczającą prawdziwości dokumentu prywatnego (art. 253 kpc)

art. 253 kpc
Jeżeli strona zaprzecza prawdziwości dokumentu prywatnego albo twierdzi, że zawarte w nim oświadczenie osoby, która je podpisała, od niej nie pochodzi, obowiązana jest okoliczności te udowodnić. Jeżeli jednak spór dotyczy dokumentu prywatnego pochodzącego od innej osoby niż strona zaprzeczająca, prawdziwość dokumentu powinna udowodnić strona, która chce z niego skorzystać.

Skoro zatem przedłożone w sprawie wydruki mające potwierdzić posty internetowe pozwanego nie są dokumentem prywatnym, nie korzystają z domniemania autentyczności i domniemania autorstwa — co oznacza, że powód, który na dokumenty się powołuje i przypisuje zawarte oświadczenia konkretnej osobie, w przypadku sporu musi udowodnić, że wydruki zawierają oświadczenie pochodzące od tej osoby.

Sąd zwrócił też uwagę na specyfikę dowodu w postaci wydruku treści ze strony internetowej — wydruk na papierze nie powiela dokumentu oryginalnego, lecz tworzy jego obraz; oryginałem jest plik cyfrowy — i to taki dowód może podlegać badaniu, także na okoliczność jego autentyczności (art. 254 kpc). Wydruk jest tylko dokumentem „wtórnym”, który z oczywistych powodów może być łatwo podrobiony, przekształcony lub sfałszowany, co wcale nie jest dziwne w sytuacji kiedy coraz częściej dochodzi do tzw. kradzieży tożsamości — bo powołanie się na zamieszczenie oświadczenia przez inną osobę na forum internetowym nie jest szczególnie wiarygodne.
Zamiast wydruków z internetu powód powinien był przedłożyć zapis elektroniczny strony internetowej (który jest oryginalnym dokumentem), przy czym może zwrócić się do jego wystawcy (art. 254 par. 2(1) kpc) a nawet do usługodawcy prowadzącego stronę internetową (udostępnienia danych z serwera można żądać na podstawie, art. 248 kpc). Wykorzystanie dowodu w postaci dokumentu wtórnego jest dopuszczalne w sytuacji gdyby dokument elektroniczny już nie istniał, jednakże w takim przypadku należy wziąć pod uwagę podatność na manipulacje (art. 233 par. 1 kpc) — w czym pomóc może np. spotykana praktyka sporządzanie wydruku w obecności notariusza (por. „Kiedy wydruk ze strony internetowej to za mało”).

Dowodu na naruszenie dóbr osobistych nie zastępuje okoliczność, iż R.B. przyznał, że informował w internecie o nierzetelności biznesowej P.D. — skoro zaprzeczył, iżby zakwestionowane posty były jego autorstwa, to reprezentowany przez profesjonalnego pełnomocnika powód powinien był podjąć dalszą aktywność dowodową, zaś rzetelności nie zapewnia poświadczenie dołączonych do pozwu wydruków „za zgodność z oryginałem”.

Finalnie sąd odwoławczy prawomocnie oddalił powództwo — i zasądził pozwanemu od powoda koszty w wysokości 11,5 tys. złotych za pierwszą oraz 5,6 tys. złotych za drugą instancję.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

11 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze