Paroháč světlý ležák

A skoro jakiś czas temu na tutejszych łamach było o sikaczu pt. Staročech Original, to dziś czas na kilka akapitów o piwie Paroháč světlý ležák z pivovaru Luční Bouda.


Paroháč

Paroháč světlý ležák z pivovaru Luční Bouda to okazja do napicia się piwa warzonego na wysokości 1410 m n.p.m. Niestety, coraz droższe (za 0,4 litra trzeba już zapłacić 70 korun), a světlý ležák wcale nie jest wart tych pieniędzy. Przyjrzyjcie się logu browaru (fot. Olgierd Rudak, CC-BY 2.0)


Na początek garść suchych faktów: pivovar Luční Bouda położony jest w Krkonošach, na wysokości 1410 m n.p.m.; jak wygląda z zewnątrz można sobie obejrzeć na przykład tutaj; w środku… w środku można dostać piwo Paroháč. Pivní lístek wymienia aktualnie cztery odmiany, obok światłego leżaka jest też polotmavý ležák, tmavý speciál oraz speciál Indian Pale Ale; jeszcze chyba nie widziałem sytuacji, by można było skosztować więcej niż jednego na raz (najprawdopodobniej warzą jedną odmianę na raz), ale ostatnim razem było też nealko (którego na liście brak).
Ile kosztuje piwo Paroháč? Sporo i coraz więcej, dość rzec, że trzy lata temu za 0,4-litrowy kufelek (oidp był to polotmavý ležák lub coś w ten deseń) zapłaciłem okrągłe 50 korun (smakowało); rok temu, już nalane do tekturowego kubeczka (także 0,4 l) kosztowało dychę więcej (było niezłe); podczas ostatniego wypadu w góry za sportretowany kubeczek zapłaciłem 70 korun — przeliczając według kursu Revoluta daje to kwotę prawie 12 złotych…
Czy piwo Paroháč světlý ležák jest warte tych pieniędzy? Ze smutkiem muszę przyznać, że nie. Jak rzadko miałem wrażenie, że dałem się nieźle nabrać, bo rażąco wygórowaną cenę usprawiedliwiać może tylko fakt, że powstaje w górach, natomiast jeśli chodzi o smak, to jest to li tylko taki sobie (ale wcale nie tani) sikacz. Jakby kosztował dwanaście, a niechby i dwadzieścia korun — byłby świetny, ale siedemdziesiąt?

Słowem: w Karkonosze z pewnością wrócimy jeszcze nie raz, ale biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, piwa z pivovaru Luční Bouda będę unikał — szkoda nerw i pieniędzy. (A jeśli ktoś gdzieś tam potrzebuje piwa, to lepsze wrażenie robi Chalupa na Rozcestí, gdzie można napić się kilku odmian piwa z Rychnova nad Kněžnou; z góry uprzedzam, że w tym roku mijaliśmy, ale nie miałem okazji tam przysiąść.) Natomiast Paroháča chyba można sobie podarować, przynajmniej o ile nie wróci do nieco normalniejszej ceny, albo jakość jego wyrobów sięgnie wywindowanego poziomu cen.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze