George Orwell, „Rok 1984” — WOJNA TO POKÓJ. WOLNOŚĆ TO NIEWOLA

Kontynuując powroty do literackiej przeszłości przyszedł czas na kolejną klasykę klasyk, czyli „Rok 1984” George Orwella. Książkę, którą się zaczytywałem w moim formacyjnym okresie (czyli wówczas, kiedy z pozycji „kto za młodu nie był socjalistą, na starość będzie sukinsynem”, poprzez flirt z nurtem narodowo-buntowniczo-patriotycznym, doszlusowałem gdzieś w okolice konserwatywnego liberalizmu).


Orwell rok 1984 recenzja

George Orwell, „Rok 1984” (‚Nineteen Eighty-Four’), tłum. Tomasz Mirkowicz, wyd. Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A., na papierze 360 stron


Kim był Eric Arthur Blair (piszący pod pseudonimem George Orwell) przypomniałem przy okazji recenzyjki „Folwarku Zwierzęcego”; o czym jest „Rok 1984” — mam nadzieję — nie muszę P.T. Czytelnikom przypominać (wydaje mi się, że to jedna z tych książek, które się zna, nawet jeśli się ich nie czytało — po prostu ze słyszenia). Ale gdyby ktoś chciał odświeżyć sobie pamięć (żeby znać książkę choćby ze słyszenia, trzeba coś o niej usłyszeć)…
„Rok 1984” to fabularyzowane studium reżimu totalitarnego — opartego na permanentnym kłamstwie, które obejmowało zarówno przyszłość, teraźniejszość, jak i przeszłość. Panowanie nad społeczeństwem (wystarczało trzymać kontrolę nad partyjnymi elitami — najniższa warstwa, tzw. prole, mieli zadowalać się masowo fabrykowaną dla nich popkulturą) wymagało nieustannej czujności („Wielki Brat patrzy”), błyskawicznego dopasowania się do nieustannie zmieniającej sytuacji (genialna scena, w której treść przemówienia wojennego zmienia się w ułamku sekundy — bo w tej właśnie chwili nastąpiło odwrócenie przymierzy) oraz benedyktyńskich cierpliwości w przerabianiu tego, co już było („zmienność przeszłości” — każda właściwa decyzja podjęta dziś i każda zmiana wymagała gruntownego przerobienia przeszłości, w tym także przepisania na nowo archiwaliów). Do tego nowomowa, dwójmyślenie, podatność na pompowane do głów hasełka („WOJNA TO POKÓJ. WOLNOŚĆ TO NIEWOLA. IGNORANCJA TO SIŁA”).

Orwell napisał „Rok 1984” w… 1948 r., oczywiście pod wpływem doświadczeń ze stalinizmem (biorąc pod uwagę jego polityczne zapatrywania mam podejrzenia, że zdaniem Wodza Narodu potwierdził w ten sposób podejrzenia co do sekciarstwa tych lewicowych struktur, które nie dały się sterować poprzez Komintern i Kominform). Minęło siedem dekad — i się okazało (wcale nie tak raptem, bo to wiadomo od dłuższego czasu), że w znacznym stopniu można zaliczyć książkę do proroczych: wiele opisanych w niej metod i środków przestało kojarzyć się z totalitaryzmem, doszlusowując do standardowego zestawu zagrywek marketingu politycznego. Szczucie człowiekiem człowieka, odwracanie kota ogonem, wmawianie ludziom, że kłamstwo jest prawdą, a niewola — wolnością — to zabiegi, na których polega praktycznie cała współczesna polityka, nie tylko dyktatur, ale też uznanych demokracji.

Naprawdę warto przeczytać, choćby właśnie dla próby otrzeźwienia umysłowego — wnioski każdy może wyciągnąć sobie sam.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

18 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze