O tym, że projekt „STOP segregacji sanitarnej” to nie tylko uroczy zamordyzm, ale też populistyczne robienie wody sodowej z mózgu

Krótko i na temat, aczkolwiek zadumać się można: do laski marszałkowskiej wpłynął projekt ustawy o nośnym tytule STOP segregacji sanitarnej, przewidujący zakaz wszelkiej dyskryminacji ze względu na „zaszczepienie lub niezaszczepienie się przeciwko COVID-19”.

A dokładnie, podsumowując z grubsza:

  • projekt otwiera preambuła na dwie strony (sic!), która stanowi melanż cytatów z Konstytucji RP (projektodawcy walą z grubej rury — powołują się także na przepis, w myśl którego „Nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody”), Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej („Wszyscy są równi wobec prawa”);
  • po niekrótkim wprowadzeniu przechodzimy do sedna sprawy, którym jest: zakaz wszelkiej dyskryminacji ze względu na przyjęcie szczepionki na koronawirusa, a także zakaz wprowadzania wymogu ujawniania informacji w celu skorzystania z różnorakich dobrodziejstw współczesnego życia oraz zakaz wprowadzania limitów dla osób niezaszczepionych (por. „Czy można żądać okazania potwierdzenia zaszczepienia na COVID-19?”);

art. 1 ust. 1-2 ustawy STOP segregacji sanitarnej (projekt)
1. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym ze względu na zaszczepienie lub niezaszczepienie się przeciwko COVID-19.
2. Zakazuje się wprowadzania wymogu ujawniania informacji o zaszczepieniu lub niezaszczepieniu się przeciwko COVID-19, w celu udziału w jakichkolwiek wydarzeniach kulturalnych, sportowych, edukacyjnych itp., a także uzyskania możliwości wejścia do budynków użyteczności publicznej lub zakupu usług, w szczególności: (…)

  • lista tych dobrodziejstw jest dość obszerna, aczkolwiek już na pierwszy rzut oka widać, że projektodawcy posiłkowali się rządowymi rozporządzeniami w/s zakazów, nakazów i ograniczeń;
  • projekt nie zapomina o dyskryminacji pracowniczej i przewiduje nowelizację kilku przepisów kodeksu pracy;
  • natomiast dość niestandardowym zabiegiem jest ustawowe skreślenie kilku norm rozporządzenia Rady Ministrów w/s koronaobostrzeń;
  • (z obowiązku dodać należy, że ustawa STOP segregacji sanitarnej ma wejść w życie po 7-dniowym vacatio legis, co w świetle najnowszej praktyki prawotwórczej wydaje się wręcz nieskończonością).

Zamiast komentarza: osobiście jestem za, a nawet przeciw — zarówno projektowi, jak i pomysłowi „segregacji” osób, które nie są zaszczepione przeciwko COVID-19. Albowiem gdyż ponieważ:

  • z lubością zwracam uwagę na pewien paradoks: wnioskodawców („niżej podpisanych”, ale nieujawnionych ;-) reprezentuje poseł Artur Dziambor, co podpowiada, że być może chodzi o to samo środowisko polityczne, które było zdania, że drukarz mógł odmówić druku plakatu LGBT, a więc nie można tego traktować jako dyskryminacji (por. „O tym, że to jasne, że sformułowanie „albo umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany” jest nie dość jasne”);
  • dla jasności: ja się z tym poglądem zgadzam, ponieważ w moim liberalnym łebku nie istnieje dyskryminacja pozioma — żeby dyskryminować, dyskryminujący musi mieć jakiegoś rodzaju zwierzchność nad dyskryminowanym (państwo nad obywatelem, chlebodawca nad podwładnym, etc.) — natomiast w świecie idealnie równych szans nie istnieje najmniejsza możliwość dyskryminowania poprzez równą sobie jednostkę;
  • projektodawcy oczywiście bywają liberałami, ale tylko wówczas, gdy jest im to na rękę (jak Fejsbók banować, to źle, jak nasi, to dobrze) — więc w swym uroczo zamordystycznym podejściu chcą zakazać nie tylko dyskryminacji poziomej, ale też prawa do uzyskania — przez ludzi, którzy pracują w sklepie czy tam innej jednostce, a więc mogą mieć swój całkiem dobry (nawet jeśli osadzony a czubku własnego nosa) — informacji o tym czy potencjalny klient niesie większe czy mniejsze ryzyko epidemiczne;

art. 32 Konstytucji RP
1.Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

  • (to troszkę jak z logiką posła Brauna, który kilkanaście miesięcy temu robił raban, że dostał od Izby Poselskiej maseczkę niekompatybilną z zarostem — aby później robić raban, że żadnych maseczek nosić nie będzie…);
  • nieco bardziej na poważnie: inicjatywa STOP segregacji sanitarnej pomija jeden, całkiem istotny element: czy w świetle faktów (które są niepodważalne — możemy dyskutować o ich ocenie, ale nie o faktach) każde zróżnicowanie osób niezaszczepionych i zaszczepionych można traktować jako dyskryminację? no przecież, że nie, bo nie każda nierówność oznacza, że dochodzi do dyskryminacji;
  • trzeba być populistą do sześcianu, by twierdzić, że konstytucyjnie gwarantowana równość wobec prawa oznacza równość idealną — wszyscy jesteśmy równi w prawach, ale to przecież nie oznacza, że całe prawo dotyczy nas po równo i reguluje nasze życie tak samo, a jeśli poseł Dziambor uważa, że jest inaczej, to upraszam o podzielenie się ze mną połową uposażenia poselskiego, które jest mu wypłacane (było nie było jesteśmy równi wobec prawa, nieprawdaż?);
  • (wcale nie na marginesie: czy usługodawcy wolno stosować różne stawki wobec różnych klientów? jednemu pomogę za sto, a drugiemu za pięćset — o ile dobrze rozumiem intencje pomysłodawców nie, ponieważ wszyscy są równi wobec prawa, no i dyskryminacja; czy to, że auta mogą prowadzić wyłącznie osoby, które mają prawo jazdy, nie jest dyskryminacją wobec tych, którzy mogą tylko pomarzyć? czy na studia powinni być przyjmowani wszyscy, jak leci, a wymóg uzyskania świadectwa maturalnego nie jest dyskryminacją?);
  • i jeszcze bardziej na poważnie: czy zatem różnicowanie osób (klientów knajp, widzów w kinach, gości hotelowych, etc.,etc.) ze względu na niechęć do zaszczepienia się przeciwko COVID-19 — w sytuacji, która jaka jest każdy widzi — może być usprawiedliwione? czy jednak usprawiedliwione nie jest, bo to zmyłka i duby smalone?
  • a w ogóle wydaje mi się, że gdyby poseł Dziambor et consortes byli całkiem poważni, to nie ograniczaliby się, jak rasowi populiści, tylko do szczepionek na koronę — ale szli programowo i całościowo; i z pewnością znalazłbym takie sprawy, przy których bym tylko przyklasnął.

Reasumując: STOP segregacji sanitarnej to nic innego jak po prostu populistyczny marketing polityczny i gra pod publiczkę — czyli takie robienie wody sodowej z mózgu.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

27 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
27
0
komentarze są tam :-)x