A skoro prezydent Nawrocki odmówił podpisania ustawy tzw. „łańcuchowej” — m.in. dlatego, że jego zdaniem nowe prawo i tak byłoby niewykonalne (argument chwytliwy, bo przecież absurdalny — złośliwi mówią, że prezydenta zezłościło, że pies mógłby mieć większy kojec od kawalerki pana Jerzego) — to warto zwrócić uwagę, że równocześnie do laski marszałkowskiej wpłynęła własna ustawa „łańcuchowa” prezydenta Nawrockiego (projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt).

A mianowicie, w małym skrócie:
- celem projektowanej nowelizacji jest ukrócenie zwyczaju trzymania psów „na łańcuchu” (cytat za uzasadnieniem projektu), które należy uznać za postępowanie „niehumanitarne”, czyli zwykłe znęcanie się nad zwierzętami;
- stąd też pomysł, by zamiast aktualnego „warunkowego” zakazu przetrzymywania zwierząt domowych na uwięzi wprowadzić generalny zakaz trzymania zwierząt domowych na uwięzi;
art. 9 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt [treść aktualna]
Zabrania się trzymania zwierząt domowych na uwięzi w sposób stały dłużej niż 12 godzin w ciągu doby lub powodujący u nich uszkodzenie ciała lub cierpienie oraz niezapewniający możliwości niezbędnego ruchu. Długość uwięzi nie może być krótsza niż 3 m.
art. 9 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt [projekt]
Zabrania się trzymania zwierząt domowych na uwięzi.
- zakaz nie byłby zakazem bez wyjątków od zakazu: projekt dopuszcza prowadzenie psa na smyczy lub jego uwiązanie na czas (i) transportu zwierzęcia, (ii) udziału w wystawie, pokazie, konkursie, szkoleniu, etc., (iii) przeprowadzania zabiegu weterynaryjnego, pielęgnacyjnego, etc., (iv) „krótkotrwały”, podczas spaceru, acz w sposób niepogarszający dobrostanu zwierzęcia, a także (v) w zakresie niezbędnym do zapobieżeniu stworzenia niebezpieczeństwa lub wyrządzenia szkody — o ile inny środek jest niemożliwy do zastosowania lub „uwięź jest środkiem najlepiej znoszonym” przez czworonoga;
- tłumacząc z prawniczego na ludzkie: generalnie żaden pies na własnym podwórku nie będzie mógł być na sznurku, łańcuchu, etc. (ale już pies rwący się do bitki — poza swoją posesją — będzie mógł zostać zapięty na smycz);
- mało tego: pies utrzymywany w kojcu, pomieszczeniu nieogrzewanym lub na otwartej przestrzeni będzie musiał mieć zapewnioną ciepłą, izolowaną budę, chroniącą przed warunkami atmosferycznymi i dostosowaną do wielkości psa (bez podania parametrów, a zwłaszcza gabarytów owej budy);
- a jeśli psów jest więcej, to każdy z nich powinien mieć swoją budę;
- jest też wyjątek od wyjątku: pies wykorzystywany do celów specjalnych i pies pracujący przy sezonowym wypasie kulturowym nie będzie podlegał w/w ograniczeniom… co w sumie oznacza, że w ich przypadku zakaz trzymania na uwięzi będzie bezwarunkowy (acz oczywiście odrębne przepisy mogą przewidywać nakaz pracy w odpowiednim oprzyrządowaniu…) — ale już pies pasterski „zwykły” jest po prostu psem;
- (jakby ktoś miał wątpliwości czy pies służbowy lub ratowniczy jest zwierzęciem domowym — najwyraźniej prezydent Nawrocki wątpliwości nie ma: tak, jest);
- skoro żaden pies nie może latać po podwórku na sznurku, projekt przewiduje także nakaz stosowania środków ostrożności uniemożliwiających wydostanie się psa poza teren posesji (troszkę nietypowo od strony legislacyjnej: ten obowiązek pojawia się w samej ustawie nowelizacyjnej, a nie w ustawie o ochronie zwierząt);
- a właściciel psa żyjącego na podwórku będzie miał obowiązek dostosować istniejącą budę do nowych warunków (tj. ją ocieplić, odpluskwić, etc.);
- a wszystko to po 12-miesięcznym vacatio legis.
Tytułem komentarza: tłumacząc z Nawrockiego na ludzkie — tak sformułowana ustawa „łańcuchowa” nie powinna być podpisana przez prezydenta, bo przecież nie ma sposobu, by zapewnić wykonanie tych nakazów i zakazów.