Nie byłbym sobą gdybym z wojaży w Saskiej Szwajcarii nie przywiózł jakiegoś taniego wina do spróbowania. Padło na — trudno nazwać to wyborem, bo na decyzję naprawdę wiele czasu nie było — wino Rheinhessen Dornfelder 2016.

Są wina dobre (i bardzo dobre) są wina bardzo złe; są takie, które muszą chwilkę poczekać (lidlowy Mezquiriz Tempranillo). Rheinhessen Dornfelder 2016 należy do tych ostatnich: wypiłem bez żadnych emocji — nie było ani świetnie, ani beznadziejnie. Gładkie, niewyraźne, na początku nieco nieprzyjemnie pachnące, wcale nie takie słabe (12,5%). Internet podpowiada, że odmiana dornfelder jest bardzo popularna w Niemczech, stąd pewnie znam ją z niektórych wyrobów dostępnych w naszym handlu.
Tę butelkę kupiłem w spożywczaku w Sebnitz za 1,99 euro co może nie jest ceną wygórowaną, ale w tym przypadku można powiedzieć, że pieniądze poszły w błoto.
Następnym razem postaram się wybrać coś lepszego.