Monitoring toalety: dlaczego OH Kino Wrocław ma problemy ze stosowaniem RODO?

Dziś miała się tu ukazać recenzja filmu „Mission: Impossible — Fallout”, ale niestety, wrocławskie OH Kino nawaliło i wczorajszy przedpremierowy seans się nie odbył (po 20 minutach zapewniania, że już-już, zaproszono do kasy po zwrot pieniędzy za bilety) — grunt jednak umieć wynieść coś ciekawego nawet z cudzych porażek.

Czyli dziś będzie o tym, że OH Kino ma problem z RODO, monitoringiem w toalecie i przetwarzaniem danych rezerwujących bilety.


oh kino wrocław monitoring toalety

Ustawa zakazuje monitorowania pomieszczeń sanitarnych — we wrocławskim OH Kino na monitorowana jest łazienka, a tabliczka „OBIEKT MONITOROWANY” informuje, że wchodzący do szaletu za potrzebą też mogą załapać się na łypiące oko Wiekiego Brata (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Zaczynając od końca: wizja lokalna w toalecie we wrocławskim OH Kino potwierdza najgorsze — chociaż art. 22(2) par. 2 kp (jedyny przepis, na podstawie którego można prowadzić monitoring na terenie zakładu pracy) wprost zakazuje obejmowania monitoringiem „pomieszczeń sanitarnych” (chyba że „stosowanie monitoringu w tych pomieszczeniach jest niezbędne”) — a jednak:

  • szklane oko Wielkiego Brata czujnie łypie na każdego w umywalni (byłem tylko w męskiej, co do damskiej się nie wypowiem);
  • tabliczka „OBIEKT MONITOROWANY” na wewnętrznych drzwiach do szaletu wyraźnie informuje, że śledzeni są także użytkownicy tej części sanitariatów;
  • być może oczywiście kierownictwo kina potrafi jakoś uzasadnić objęcie monitoringiem toalety — jednak nie zmienia to faktu, że przy wejściu do pomieszczenia (czyli w okolicy drzwi wewnętrznych) brakuje informacji o tym, że ten teren podlega monitoringowi (czyli mamy naruszenie art. 22(2) par. 9 kp);
  • nie wspominając już o tym, że stosując monitoring w toalecie OH Kino nie informuje także o tym kto gromadzi i przetwarza pozyskane w ten sposób dane osobowe, jaki jest cel ich przetwarzania, etc. etc. (co stanowi naruszenie art. 22(2) par. 10 kp w zw. z art. 12 i 13 RODO).

To jednak nie jedyna wtopa z przetwarzaniem danych osobowych, którą zaliczyło OH Kino. Otóż na fali „wdrażania RODO” dostałem listela („Informacje o Twoich danych osobowych w OH•KINO Arkady Wrocławskie”), z którego wynika, że moje dane osobowe są przetwarzane, aczkolwiek rzecz jasna „Ochrona Państwa prywatności, w tym danych osobowych jest dla nas jednym  z najważniejszych priorytetów” — plus link do (już zmienionej) polityki prywatności.

No i znów feler, albowiem:

  • jedyną okazją do pozyskania moich danych osobowych była rezerwacja biletu na jakiś film;
  • rezerwując bilet nie wyrażałem rzecz jasna żadnej zgody na przesyłanie informacji handlowych (toteż OH Kino nigdy mi ich nie wysyłało);
  • co oznacza, że w momencie odebrania biletu zrealizowany został cel, dla którego dane osobowe były przetwarzane (zasada ograniczenia przechowywania art. 5 ust. 1 lit. e RODO);
  • słowem: OH Kino nie ma prawa dalszej przetwarzać danych osobowych widza, który zarezerwowany bilet odebrał — z wyjątkiem ewentualnych celów statystycznych, aczkolwiek to dopiero po minimalizacji danych, w tym pseudonimizacji (art. 89 ust. 1 RODO) — ale przecież gdyby środki te zostały zastosowane, raczej nie dostałbym owych „informacji”;
  • (wcale nie na marginesie: po wysłaniu zapytania do ówczesnego ABI o podstawę przetwarzania danych po realizacji rezerwacji uzyskałem lakoniczną odpowiedź „W związku z powyższym usuwamy Pana dane osobowe w tym adres email z naszej bazy” — miło, ale to oznacza, że coś tam nie zagrało, bo zasada adekwatności przetwarzania była znana także ustawie o ochronie danych osobowych z 1997 r.

A na koniec krótka dygresja o prawach konsumenta: część widzów odwołanego seansu filmowego zdążyła kupić jadło i napitki, licząc zapewne na konsumpcję w czasie seansu. Jak oceniać sytuację prawną widza, który owszem, dostaje zwrot należności za bilet — ale przecież nikt nie zwróci mu pieniędzy za zjarany popkorn?

9 comments for “Monitoring toalety: dlaczego OH Kino Wrocław ma problemy ze stosowaniem RODO?

  1. 4 sierpnia 2018 at 19:08

    Będę bardziej brutalny — a śmierdzi tam jak na Głównym za starych, dobrych czasów. Dramat.

    • ema
      4 sierpnia 2018 at 22:15

      To może wyjaśniać, dlaczego „stosowanie monitoringu w tych pomieszczeniach jest niezbędne”. ;-)

      • Olgierd Rudak
        4 sierpnia 2018 at 23:12

        Że ludzie nie spuszczają wody i nie myją rąk po wyjściu z tualety? Czy zgoła pracownicy biorą kasę za sprzątanie — a palcem nie kiwną? ;-)

  2. Koloratka
    4 sierpnia 2018 at 23:14

    Uzasadnienie monitoringu w WC? Może takie w stylu „hehe” –> żeby klient nie wnosił na salę skitranego jedzenia kupionego poza kinem (ewentualnie nie kombinował nic, że wyciąga ze śmietnika pudełko po popcornie i przesypuje tam popcorn domowy, kilkadziesiąt razy tańszy); monitoring wychodzi taniej niż kontrola osobista (nie trzeba zatrudniać ochrony).
    Jaka była przyczyna odwołania seansu?
    Czy ktoś głośno podniósł sprawę zwrotu pieniędzy za popcorn i oni odmówili, czy „tak teoretycznie” się zastanawiasz? Prawnie to chyba należałoby powiedzieć, że mogą nie oddać pieniędzy, bo to odrębna usługa i to pełnowartościowa. To podobnie jak z pytaniem, czy można reklamować sam film (http://sprawnaedukacja.pl/kiedy-oczy-krwawia/). Jednak biorąc pod uwagę, że odwołanie seansu to wyjątkowa sytuacja (osobiście nigdy nie doświadczyłem, a chodzę do kin studyjnych i multipleksów), to może jakiś mądry manager wpadłby na pomysł, żeby „wziąć to na klatę i w koszty”. Gorzej gdyby dotyczyło to premierowej sali na 500 osób z dziećmi w weekend z podwójnymi zestawami popcorn+cola.

    • Olgierd Rudak
      4 sierpnia 2018 at 23:25

      Przyczyna podana nie została, nie pytałem — nie było czasu gadać (obstawiam brak kopii), poleciałem do kasy po zwrot (jakbym mitrężył, pewnie spędziłbym tam równowartość czasu seansu).

      Czy ktoś poprosił o zwrot za „niepotrzebny” popkorn i kolę, nie wiem — to tylko takie moje filozofowanie.

      Też pierwszy raz mi się zdarzyło, przynajmniej po 1989 r. :)

  3. Anonim
    6 sierpnia 2018 at 12:13

    Zobacz ile punktów wymieniłeś, to niezgodne, tamto niezgodne. I co? I nic. Takich przykładów jest wiele. To pokazuje gdzie wiele firm i Polaków mają przepisy i jak naprawdę działa RODO – nijak. Z jednej strony banery na 3/4 strony na pokaz, z drugiej – totalna olewka.

    • Olgierd Rudak
      6 sierpnia 2018 at 12:20

      Nigdy nie twierdziłem, że RODO się przyjmie ;-)

  4. Robs
    13 sierpnia 2018 at 10:53

    Jeżeli ma to poprawić bezpieczeństwo i poziom obsługi klienta to czemu nie? Jedno to ustawa, a drugie to zdrowy rozsądek.

    • Olgierd Rudak
      13 sierpnia 2018 at 19:52

      Ale co ma monitoring w toalecie z obsługą klienta (albo z bezpieczeństwem)? — zwłaszcza taki dość znienacka. Generalnie niech będzie jeśli musi być (kibelek jest dla tych, którzy bilet już mają skasowany), ale informacja powinna być przed wejściem w strefę obserwacji-rejestracji.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.