O tym, że dla wędrujących z psami przez Karkonosze jasne jest tylko to, że nic nie jest jasne

Jeśli ktoś myśli, że upływający bezlitośnie czas pozwolił na wyjaśnienie lub ustalenie zasad wprowadzania psów na teren Karkonoskiego Parku Narodowego (por. „O planowanym zakazie wejścia z psem na część szlaków w Karkonoszach”, który opublikowałem na tutejszych łamach półtora roku temu) — tkwi w mylnym błędzie.


zasady wprowadzania psów karkonoski park narodowy

W tym roku naliczyłem już 40 dni na górskim szlaku — z czego tylko dwa styczniowe wypady były w polskich górach (nie licząc spacerów w Masywie Ślęży). Szlaki u naszych południowych sąsiadów są pod każdym względem bardziej przyjazne, nie tylko dla turystów wędrujących z psem u nogi (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Moją uwagę na pewien paradoks zwrócił P.T. Czytelnik prowadzący fejsbókowe konto „NIE DLA ZAKAZÓW wędrówek z psem po Karkonoskim Parku Narodowym” — otóż od kilku miesięcy w znaczący sposób ogranicza się możliwość zwiedzania polskiej części tych gór z czworonogiem (zarządzenie dyrektora KPN nr 17/2018 z 6 kwietnia 2018 r. w sprawie udostępniania Karkonoskiego Parku Narodowego do celów turystycznych, rekreacyjnych i sportowych).
W skrócie: wychodzi na to, że jeśli w kolumnie „sposoby udostępniania” nie ma frazy „możliwość wprowadzania psa na smyczy” (załącznik nr 1 do zarządzenia), to nie dla psa kiełbasa — czyli przed wejściem na szlak warto sobie wydrukować te cztery pierwsze strony dokumentu i sprawdzać na mapie (z ciekawostek: z Jagniątkowa niebieskim w górę — wolno, ale czarnym — nie wolno; do schroniska „Nad Łomniczką” (i wyżej) — nie wolno; Ścieżka pod Reglami, najpiękniejszy szlak w polskich Karkonoszach — nie wolno; etc. etc.).

Paradoks zaczyna się tam, gdzie jest rajcowanie na Fejsbóku, a mianowicie (cytuję za postem na profilu):

  • na pytanie turystki czy to oznacza, że szlaki te są zamknięte dla turystów z psami — KPN odpowiada, że nie ma zakazu wejścia z psami w Karkonosze, bo nowy plan ochrony jest opracowywany w Ministerstwie Środowiska (nb. chyba nie jest to do końca prawdą — bo serwis internetowy RCL milczy na ten temat);
  • równocześnie KPN na swoim Fejsbókowym profilu pokazuje posta hiszpańskiej turystki, która wędrowała przez Karkonsze z uroczym łaciatym psiakiem o imieniu Morrison (nb. zabrany ze schroniska — zabierajcie psy ze schronisk, one zabiorą Was na fajne wycieczki!);
  • wracając na ten padół łez zwany ziemią: bodajże przyciśnięty niewygodnymi pytaniami (także o organizowanie polowań w parku narodowym) KPN zgłosił kąśliwego posta do zablokowania (na Fejsbóku się nie znam, powtarzam co mi napisano) — bo przecież rację miał Lech Wałęsa, mówiąc „stłucz pan termometr, nie będziesz miał gorączki!”

Tyle na ten temat, ale przecież nie byłbym sobą, gdybym nie podpowiedział rozwiązania: dokładnie po przeciwnej stronie granicy są góry nie tylko bardziej przyjazne psim turystom, ale po prostu w ogólności — mniej zadeptane, czystsze, w których nie płaci się za wstęp — a nawet można napić się świetnego piwa. Dotyczy to nie tylko Karkonoszy, ale większości pogranicznych pasm — od nieszczęsnych Tatr i Pienin, ale nawet najpiękniejszych na świecie Gór Stołowych, które — jeśli zwać je Broumovskimi stěnami — też są jakby ciekawsze…

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.