Jak liczyć 8-letni termin na uzyskanie habilitacji w przypadku adiunktów zatrudnionych przed 1 października 2013 r.?

A skoro jutro zaczyna się rok akademicki, a przez ostatnie dwa dni poszło troszkę tekstów odnoszących się do retroakcyjności prawa (w kontekście psów, nazistów oraz RSPnTS) — to dziś czas na kilka akapitów o tym czy już dziś dopuszczalne jest wypowiedzenie umowy adiunktowi bez habilitacji, który nie uzyskał tytułu naukowego w ciągu 8 lat — czy jednak w przypadku adiunkta zatrudnionego przed 1 października 2013 r. licznik czasu został ustawowo „zresetowany”. A przy okazji: jak należy rozumieć zasadę lex retro non agit w odniesieniu do ciągłych stosunków prawnych?

wyrok Sądu Najwyższego z 14 maja 2019 r. (III PK 62/18)
Norma zawarta w art. 32 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej nie może służyć do zwalczania każdej regulacji ustawowej (a zatem oddziałującej powszechnie), która w sferze umownej wprowadza pewne modyfikacje skutkujące tym, że niektórzy pracownicy „zyskają” na korzystnych zmianach, a inni (zatrudnieni później) nie stracą, gdyż będą ich obowiązywać odmienne niż poprzednio standardy.

Orzeczenie wydano w sprawie o przywrócenie do pracy nauczycielki akademickiej — adiunkta posiadającego stopień naukowy doktora — zatrudnionej na czas nieokreślony od 2006 r. W podpisanej w 2011 r. umowie o pracę pojawiło się postanowienie, że okres zatrudnienia na stanowisku adiunkta bez stopnia naukowego doktora habilitowanego nie powinien przekroczyć 8 lat; w tamtym czasie obowiązywały jeszcze przepisy dające uczelni dowolność w decydowaniu o okresie, w jakim pracownik mógł starać się o habilitację (art. 120 ust. 1 psw), ale już uchwalono nowelizację, która limitowała ten okres do 8 lat (zmiana wchodziła w życie po blisko 1,5-rocznym vacatio legis).

art. 120 prawa o szkolnictwie wyższym z 2005 r. (w brzmieniu z 2011 r.)
Okres zatrudnienia na stanowisku asystenta osoby nieposiadającej stopnia naukowego doktora oraz okres zatrudnienia na stanowisku adiunkta osoby nieposiadającej stopnia naukowego doktora habilitowanego, a także warunki skracania i przedłużania oraz zawieszania tych okresów określa statut.

W tzw. międzyczasie uczelnia zmieniła statut, wskazując, że zatrudnienie adiunkta bez habilitacji nie może być dłuższe niż 8 lat, jednak dokument w żaden sposób nie odnosił się do sposobu liczenia tego terminu dla osób, które już pracowały. W 2014 r. kobieta zawarła umowę z inną uczelnią (na 1 rok), zaś ze swoją macierzystą jednostką podpisała aneks, w którym stwierdzono, że zatrudnienie adiunkta bez tytułu dr hab. nie może przekroczyć 9 lat, przy czym okres ten liczono od 2006 r…. Termin ten minął w 2015 r., zatem szkoła wypowiedziała umowę o pracę jako przyczynę wskazując bezskuteczny upływ 9-letniego terminu na uzyskanie habilitacji przez pracownicę zatrudnioną na stanowisku adiunkta.

art. 120 ustawy (w brzmieniu od 1.10.2013 r.)
Okres zatrudnienia na stanowisku asystenta osoby nieposiadającej stopnia naukowego doktora oraz okres zatrudnienia na stanowisku adiunkta osoby nieposiadającej stopnia naukowego doktora habilitowanego, a także warunki skracania i przedłużania oraz zawieszania tych okresów określa statut, z tym że zatrudnienie na każdym z tych stanowisk osoby nieposiadającej stopnia naukowego doktora lub doktora habilitowanego nie może trwać dłużej niż osiem lat.

Sąd pracy prawomocnie uwzględnił powództwo i przywrócił kobietę do pracy: wprowadzony nowelizacją prawa o szkolnictwie wyższym, która weszła w życie 1 października 2013 r. 8-letni termin na uzyskanie stopnia naukowego doktora habilitowanego dotyczy wszystkich, w tym także wcześniej zatrudnionych pracowników, co oznacza, że w przypadku powódki termin ten uległ „wyzerowaniu”. Z zasady lex retro non agit (art. 3 kc) wynika, że nowego prawa nie stosuje się do oceny zdarzeń prawnych i skutków, które miały miejsce i skończyły się pod rządami starszego prawa (a ew. wyjątek musi wynikać z samej ustawy).
Oznacza to, że powódka miała 8 lat na habilitację licząc od 1 października 2013 r. (nie wlicza się wcześniejszych okresów zatrudnienia), zatem uczelnia naruszyła prawo zwalniając ją z pracy.

Bezskuteczna okazała się skarga kasacyjna wniesiona przez pozwanego pracodawcę: ustanawiając jednolity, 8-letni termin na uzyskanie habilitacji, ustawodawca zrównał szanse wszystkich pracowników naukowych; taka nowelizacja prawa jest korzystna dla adiunktów wcześniej zatrudnionych, a przecież prawodawca ma prawo wprowadzać zmiany korzystniejsze dla pracowników. Zarzut nierówności adiunktów wobec prawa — zdaniem uczelni nie można, wydłużając czas na uzyskanie stopnia naukowego, preferować części z nich (zaś preferencja taka jest sprzeczna z art. 32 ust. 1 Konstytucji RP) — jest o tyle nieprzekonujący, że do jakiejś „nierówności” doszłoby w każdym wypadku. (Skądinąd SN podkreślił, iż przepis ustawy zasadniczej nie może być sam w sobie podstawą skargi kasacyjnej, a sąd może stosować konstytucję bezpośrednio tylko wówczas, jeśli jej przepis „przewiduje normę zupełną” — czyli konstytucja reguluje jakąś materię od A do Z.).
Co więcej w ocenie SN zdecydowanie sprzeczne z zasadą równości wobec prawa byłaby taka jego interpretacja, która nakazywałaby gorsze traktowanie pracownika o dłuższym stażu pracy.

Nietrafny okazał się także argument, iż liczenie 8-letniego terminu od 1 października 2013 r. naruszył zasadę nieretroakcji prawa, a to dlatego, że zakaz wstecznego działania ustawy dotyczy wyłącznie stanów faktycznych, które nastąpiły w przeszłości — natomiast przepis, który odnosi się do zdarzeń powstałych wcześniej i nadal trwających po wejściu w życie nowego prawa, norma modyfikująca skutek na przyszłość nie ma charakteru retroaktywnego.
Skoro zatem powódka była zatrudniona na podstawie umowy, która zakładała uzyskanie habilitacji w ciągu 8 lat, zaś późniejsza nowelizacja art. 120 psw ustanowiła jednolity, 8-letni termin na osiągnięcie tego celu (przy braku przepisów regulujących kwestie intertemporalne), to oznacza, że skutkiem nowelizacji prawa był zakaz stosowania tego rygoru wstecz, a zatem miał on zastosowanie tylko na przyszłość. Uczelnie wyższe mogły, w okresie vacatio legis (od 18 marca 2011 r. do 30 września 2013 r.), podjąć stosowną decyzję (zmieniając statut) i uregulować te kwestie odmiennie (np. ustalić okres maksymalnego zatrudnienia z uwzględnieniem wcześniejszego stażu pracy, co uniemożliwiałoby liczenie terminu na habilitację od nowa) — ale skoro strona pozwana nie skorzystała z takiej możliwości, to licznik się „zresetował”, zatem uniwersytet nie miał prawa wypowiedzieć powódce umowy o pracę.

Reasumując: jest dopuszczalne wypowiedzenie umowy adiunktowi bez habilitacji, jednak pod warunkiem, że upłynął — bezskutecznie — wyznaczony okres na uzyskanie tytułu naukowego doktora habilitowanego, którego jednak uczelni nie wolno liczyć całkowicie dowolnie.

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o