René Fülöp-Miller, „Rasputin. Demon i kobiety” — rozpustny celebryta

A teraz coś z całkiem innej beczki, czyli krótka i niewprawna recenzja bardzo nietypowej biografii bardzo nietypowej postaci — czyli René Fülöp-Miller, „Rasputin. Demon i kobiety”.


René Fülöp-Miller Rasputin Demon kobiety recenzja

René Fülöp-Miller, „Rasputin. Demon i kobiety”, (‚Der heilige Teufel Rasputin und die Frauen’), tłum. W. Bernard, wyd. Zona Zero sp. z o.o., na papierze 516 stron


Tytułem wstępu: Grigorij Jefimowicz Rasputin — prawdziwy dworski celebryta schyłkowej epoki Romanowów, realny rządca Rosji pociągający za dość widoczne sznurki, prosty chłop syberyjski, fałszywy mnich, chłyst-rozpustnik, któremu z ręki jadły najpiękniejsze i najdostojniejsze kobiety z najlepszych rodów (w tym caryca Aleksandra Fiodorowna, która święcie wierzyła, że przybysz potrafił uzdrowić z hemofilii carewicza Aleksego — dość rzec, że ta niemiecka księżniczka znakomicie wpasowała się w zabobonną rosyjską duszę, ocierając się wręcz o okultyzm), skorumpowany do cna — łapówki brał za obalanie ministrów i powoływanie premierów — ale rozdający pieniądze biednym i potrzebującym…
Historia sprawiła, że przylgnęła doń łatka tego, który pogrążył carat — sam proroczo wieszczył cesarzowej, że dom Romanowów będzie istniał dopóty, dopóki żył będzie sam Rasputin — jednak z nietypowej biografii pióra René Fülöp-Millera wyłania się postać niecodzienna, z pewnością kontrowersyjna, ale też umykająca jednoznacznym ocenom. Oskarżano go o dawanie carowi złych rad, ale z książki wynika, że jedna z najważniejszych porad — trzymać się jak najdalej od wojny (bo nikt bardziej nie ucierpi od prostego chłopa, wcielonego do armii, dodawał Rasputin) — była bardziej niż trafna. (Tego autor nie dodaje, ale istnieją pewne poszlaki, że zabójców Rasputina — nominalnie książę Feliks Jusupow brał udział w spisku wychodzącym wprost z rządu — inspirował wywiad brytyjski, który bał się wycofania Rosji z wojny już na przeszło rok wcześniej, niż zrobił to Lenin.)

Nie mniej ciekawa od postaci Grzegorza Rasputina jest sama książka, którą René Fülöp-Miller napisał w kilka lat po śmierci bohatera (zaś pierwsze polskie wydanie ukazało się jeszcze przed II wojną) i ten ząb czasu wyraźnie widać. Otóż nie jest to stricte historyczna biografia, a raczej mocno fabularyzowany reportaż (może nawet opowieść?), której autor nie kryje pewnego rodzaju krytycznej fascynacji osobą tego prostego chłopa, któremu udało się omotać cara i carycę, przez kilka lat sprawując rząd (nie tylko dusz) w przedrewolucyjnej Rosji.
Naprawdę warto przeczytać, nawet jeśli ktoś nieszczególnie lubi czytać o historii.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze