Katastrofa to wypadek obejmujący „wiele” osób — czyli ile?

Aby wypadek drogowy był traktowany jako katastrofa w ruchu lądowym, zagrożenie życia lub zdrowia musi dotyczyć „wiele” osób. „Wiele” — czyli ile? A ile byłoby, gdyby przepis mówił o „kilku” osobach? Czy zarzut sprowadzenia katastrofy wymaga, by „wiele” osób poniosło śmierć lub poważne obrażenia? I, przy okazji: czy każda osoba, która przyczyniła się do wypadku jest jego współsprawcą?

wyrok Sądu Okręgowego w Siedlcach z 25 czerwca 2021 r. (II Ka 235/21)
Pod pojęciem katastrofy zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób należy przyjąć, iż „wiele osób” to nie mniej jak dziesięć osób.

Sprawa dotyczyła kobiety, która prowadząc pojazd prostym odcinkiem drogi zjechała na środek jezdni i zderzyła się z nadjeżdżającym z naprzeciwka busem, którym jechało 18 osób, co potraktowano jako nieumyślne spowodowanie wypadku i katastrofy w ruchu lądowym (art. 173 par. 2 kk w zbiegu rzeczywistym z art. 177 par. 1 kk).

art. 177 par. 1 kodeksu karnego
Kto sprowadza katastrofę w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym zagrażającą życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach,
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

W apelacji od wyroku obrońca oskarżonej zwrócił uwagę, iż równie dobrze kierowcy busa można przypisać współsprawstwo wypadku, który — skoro kobieta pojawiła się na jego pasie ok. 86 metrów przed jego maską — powinien był reagować (hamować, wymijać, użyć klaksonu, może nawet zjechać na pobocze). Brak reakcji kierowcy miał powód w stanie zdrowia mężczyzny: był stary i schorowany, i na pewno zasłabł za kierownicą; co więcej jego pojazd był nieprzystosowany do przewozu pasażerów (miał nieprawidłowo zamocowane siedzenia), a sami pasażerowie nie mieli też zapiętych pasów bezpieczeństwa. Co więcej skoro rany odniosło tylko czterech pasażerów, to nie można zdarzenia kwalifikować jako sprowadzenia katastrofy w ruchu drogowym — bo cztery to nie „wiele”.

Oddalając apelację sąd odwoławczy przypomniał, że w orzecznictwie przyjęto, iż katastrofą w ruchu lądowym jest swoisty „wielki” wypadek komunikacyjny, którego zakres wykracza poza zwykły wypadek (art. 177 kk).

Zarzut przestępstwa sprowadzenia katastrofy wymaga ustalenia, że wskutek wypadku zagrożone było życie i zdrowie wielu osób — dla przypisania sprawcy odpowiedzialności nie jest wymagane spowodowanie śmierci lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu tych osób (istotna jest liczba potencjalnych, nie rzeczywistych ofiar). Ile osób musi brać udział w wypadku, by był on kwalifikowany jako katastrofa ruchu lądowym? Początkowo przyjmowano, iż liczbą tą jest liczba 6 (wyrok SN z 20 czerwca 1972 r., V KRN 209/72), natomiast w późniejszym czasie przeważył pogląd, iż racjonalny ustawodawca taką liczbę określiłby jako „kilka”, zaś „wiele osób” to nie mniej niż dziesięć osób.
Oznacza to, że skoro busem podróżowało 18 osób, a wskutek wywołanego przez oskarżoną zdarzenia doszło do zagrożenia ich życia i zdrowia, to kwalifikacja wypadku jako katastrofy w ruchu lądowym jest prawidłowa, niezależnie od tego, że obrażenia poniosły tylko czterech ludzi.

Odnosząc się natomiast do potraktowania prowadzącego bus jako współsprawcy, stwierdził, że samo przyczynienie się innej osoby do powstania skutku nie jest wystarczająca do przypisania odpowiedzialności jako współsprawcy przestępstwa. Jeśli wypadek jest następstwem działań kilku osób, z których każda narusza reguły ostrożności, wówczas należy ustalić, czy porównywalny był charakter obu naruszeń. Rzecz jasna chwilowa i niezawiniona utrata świadomości sprawcy wypadku odgrywa rolę dla oceny jego odpowiedzialności, pod warunkiem, że cierpiał on na jakieś schorzenie lub dolegliwość, o której nie wiedział wcześniej (albowiem tylko wówczas niekontrolowane zaśnięcie lub zasłabnięcie znajduje się poza możliwością i powinnością przewidywania, por. „Czy chory na padaczkę może odpowiadać za wypadek — spowodowany napadem jego choroby?”).
Tyle teoria, ale przecież liczy się praktyka — w tym zeznania świadków (pasażerów busa), którzy potwierdzili, że na widok zjeżdżającego na jego pas auta kierowca „siarczyście zaklął” i podjął manewry obronne (są ślady hamowania) — a skoro tak, to na pewno był przytomny i świadom rozgrywających się wydarzeń — a skoro reagował, to nie można go obciążać współodpowiedzialnością.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
0
komentarze są tam :-)x