Publikacja tendencyjnego artykułu to brak szczególnej staranności i rzetelności dziennikarskiej (czyli jak to z leśniczówką zdewastowaną przez Cimoszewicza było)

Jednym z fundamentalnych obowiązków prasy jest zachowanie szczególnej staranności i rzetelności w zbieraniu materiałów i przygotowywaniu publikacji, bo w przeciwnym razie wydawca i redakcja ponoszą odpowiedzialność za publikację tendencyjnego artykułu. Ta oczywista oczywistość nadal nie jest dla wszystkich mediów oczywista.


Ot taka oto ściśle tajna utulnia w Masywie Ślęży… (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)

wyrok Sąd Apelacyjnego w Warszawie z 16 czerwca 2021 r. (I ACa 282/21)
Dla oceny spełnienia kryteriów szczególnej staranności i rzetelności działania dziennikarza najistotniejsze znaczenie ma rodzaj i rzetelność źródła informacji (dziennikarz nie powinien opierać się na źródle, którego obiektywizm lub wiarygodność budzi wątpliwości), sprawdzenie zgodności z prawdą uzyskanych informacji przez sięgnięcie do wszystkich innych dostępnych źródeł i upewnienie się co do zgodności informacji z innymi znanymi faktami, a także umożliwienie osobie zainteresowanej ustosunkowania się do uzyskanych informacji. Z kolei na etapie wykorzystania materiałów prasowych istotne jest przede wszystkim wszechstronne, a nie selektywne przekazanie informacji, przedstawienie wszystkich okoliczności i niedziałanie „pod z góry założoną tezę”, a także rozważenie powagi zarzutu, znaczenia informacji z punktu widzenia usprawiedliwionego zainteresowania społeczeństwa oraz potrzeby (pilności) publikacji.

Sprawa zaczęła się od opublikowanego w prasie tekstu, w którym posądzono akuratnie ubiegającego się o mandat w europarlamencie polityka o zdewastowanie mienia publicznego — wynajmowanej od Lasów Państwowych leśniczówki, która po zwrocie „jest ruiną, która nie nadaje się do zamieszkania” a „to, co zrobiono, to totalna demolka”. Tekst zapowiedziano okładką — fotomontażem wizerunku polityka w waciaku, z kilofem, na tle ruin i zgliszcz.
Zdaniem zainteresowanego informacje były nieprawdziwe i naruszały jego dobra osobiste, zatem wniósł stosowne powództwo, żądając przeprosin i zasądzenia kwoty 25 tys. złotych na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. (Pozostawione w teście ciasteczka pozwoliły ustalić, że powodem był Włodzimierz Cimoszewicz, chodzi o artykuł „Cimoszewicz dewastator. TOTALNA RUJNACJA LEŚNICZÓWKI W PUSZCZY BIAŁOWIESKIEJ”; tekst jest za ścianą płacy, ale jego omówkę można znaleźć w serwisie TVRepublika.pl — natomiast pozwanymi byli jego autor, red. Tomasz Sakiewicz oraz wydawca tygodnika „Gazeta Polska”.)

art. 12 ust. 1 pkt 1 ustawy prawo prasowe
Dziennikarz jest obowiązany:
1) zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło,

Sąd przypomniał, że w sprawach o ochronę dóbr osobistych ciężar dowodu rozkłada się nieco inaczej: powód musi wykazać, iż doszło do naruszenia, wówczas pozwany powinien udowodnić, że naruszenie nie miało charakteru bezprawnego — przy czym jedną z okoliczności wyłączających bezprawność jest zachowanie szczególnej staranności i rzetelności dziennikarskiej.

Upublicznienie w prasie informacji, że polityk wykorzystuje mienie państwowe do celów prywatnych, aby następnie je zdewastować oraz okraszenie okładki czasopisma sugestywnym fotomontażem narusza dobra osobiste w postaci czci i dobrego imienia. Prasa może się zwolnić z odpowiedzialności z art. 24 par. 1 kc pod warunkiem wykazania prawdziwości zarzutów lub też wykazania, iż zachował staranność i rzetelność wymaganą na gruncie art. 12 ust. 1 pr.pras.
W toku postępowania wykazano, że w porozumieniu o rozwiązaniu umowy najmu Cimoszewicz zobowiązał się do usunięcia poczynionych przez siebie ulepszeń i nakładów („demontaż urządzeń nastąpił na życzenie właściciela nieruchomości”), a Skarb Państwa nie wnosił z tego tytułu wobec polityka żadnych zastrzeżeń. Jednakże przygotowując artykuł nikt z redakcji nie kontaktował się ani z politykiem, ani z nadleśnictwem — całość publikacji oparto na anonimowych informatorach i otrzymanych od osoby trzeciej zdjęciach, nie weryfikując publikowanych wiadomości i pomijając kluczowe dla oceny stanu faktycznego informacje. Opublikowany w czasie kampanii wyborczej tekst przedstawiał rzeczywistość w sposób selektywny i tendencyjny, wyłącznie w celu wywołania u przeciętnego czytelnika negatywnych skojarzeń — z zamiarem zdyskredytowania powoda jako polityka, który wykorzystuje mienie państwowe do celów prywatnych, aby następnie je zdewastować.

Autor publikacji operował półprawdami, manipulując rzeczywistością. Nie ulega bowiem wątpliwości i w tym zakresie można podzielić stanowisko skarżących, że po opuszczeniu leśniczówki przez powoda nie nadawała się ona bezpośrednio do wynajmu, również wskutek działań powoda. Chociaż ten fakt jest prawdziwy, to jednak autor nie przedstawił rzeczywistych przyczyn tego stanu, a nawet nie zadał sobie trudu, aby zweryfikować informacje w tym zakresie, które dotarły do niego od anonimowych wszak informatorów. Ocenił przekazane mu zdjęcia, również nie ustalając, kiedy i w jakich okolicznościach oraz w jakim czasie po opuszczeniu leśniczówki przez powoda zostały wykonane.

Na ocenę naruszenia dóbr osobistych nie ma wpływu, że inne redakcje pisały o leśniczówce Cimoszewicza w podobny sposób: raz, że „każdy potencjalny naruszyciel odpowiada za własne działanie”, dwa, że temat wywołała właśnie publikacja w „Gazecie Polskiej”, zaś to od powoda zależy czy i kogo zamierza pozwać.

Sumarycznie pozwoliło to sądowi stwierdzić, że pozwani ponoszą odpowiedzialność za publikację tendencyjnego artykułu, którego treść naruszyła dobra osobiste Włodzimierza Cimoszewicza, zatem prawomocnym orzeczeniem zasądzono 25 tys. złotych na cel społeczny (solidarnie), a także nakazano publikację przeprosin.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

6 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
6
0
komentarze są tam :-)x