Źle napisana umowa nie przenosi praw autorskich (i co najwyżej oznacza udzielenie licencji na korzystanie z utworu)

Korzystający z utworu ma obowiązek odprowadzić tantiemy na rzecz twórców poprzez organizację zbiorowego zarządzania, chyba że zawarł z twórcą odrębną umowę, na przykład przeniesienia autorskich praw majątkowych. W przypadku sporu kluczem jest oczywiście ustalenie co tak naprawdę strony postanowiły — czyli czy korzystający udzielił takiej zgody bezpośrednio, czy jednak zdecydował się na pośrednictwo ozz. Zawsze jednak warto pamiętać, że w razie niejasności istnieje prawne domniemanie udzielenia licencji na korzystanie z utworów.

wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 13 lipca 2021 r. (V ACa 312/21)
Prawo wyłącznego korzystania z dzieła nie jest tożsame z nabyciem autorskich praw majątkowych do dzieła.

Orzeczenie dotyczyło roszczenia informacyjnego wytoczonego przez ZAiKS przeciwko nadawcy radiowemu — a chodziło o informacje o liczbie emisji jingli radiowych (dla przypomnienia: roszczenie informacyjne służy do uzyskania danych pozwalających ustalić wysokość tantiem przysługujących twórcom za korzystanie z ich utworów).

art. 48 ustawy o zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi i prawami pokrewnymi
W zakresie swojej działalności organizacja zbiorowego zarządzania może się domagać udzielenia informacji oraz udostępnienia dokumentów niezbędnych do określenia wysokości dochodzonych przez nią wynagrodzeń i opłat.

W ocenie pozwanej rozgłośni żądanie było o tyle bezzasadne, że chodziło o utwory skomponowane specjalnie dla radia, prawa do utworów zostały przez nadawcę odkupione, zaś skutkiem nabycia autorskich praw majątkowych jest brak podstaw do żądania tantiem z tytułu licencji (jest to „odrębna umowa” w rozumieniu art. 21 ust. 1 pr.aut.).

Sąd I instancji stwierdził, że utwory zostały skomponowane w 1999 r., na podstawie umowy o dzieło zawartej przez twórcę ze studiem producenckim (twórca był w nim zatrudniony także na etacie, acz na stanowisku „nietwórczym”). Kompozytor przeniósł prawa na producenta, producent nagrał jingle i zawarł z nadawcą umowę (to z niej radio wywodziło swe prawa). Dekadę później twórca zawarł umowę z organizacją zbiorowego zarządzania; przez kilka lat radio owe utworki wykazywało w swych sprawozdaniach dla ZAiKS-u, a później przestało. (W 2019 r. — już po zawiśnięciu sprawy — autor i studio podpisało dodatkowe porozumienie „potwierdzające” przeniesienie praw.)

art. 21 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych
Organizacji radiowej lub telewizyjnej wolno nadawać rozpowszechnione drobne utwory muzyczne, słowne i słowno-muzyczne wyłącznie na podstawie umowy zawartej z właściwą organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, chyba że prawo do nadawania utworów zamówionych przez organizację radiową lub telewizyjną przysługuje jej na podstawie odrębnej umowy.

Istotą autorskiego prawa majątkowego jest wyłączne uprawnienie do decydowania o wykorzystaniu utworu i uzyskiwania wynagrodzenia; prawo to jest zbywalne, czego skutkiem jest przeniesienie majątkowych uprawnień „właścicielskich” na nabywcę.

art. 41 ust. 1 pr.aut.
Umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych lub umowa o korzystanie z utworu, zwana dalej „licencją”, obejmuje pola eksploatacji wyraźnie w niej wymienione.
art. 45 pr.aut.
Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, twórcy przysługuje odrębne wynagrodzenie za korzystanie z utworu na każdym odrębnym polu eksploatacji.

art. 66 ust. 1 pr.aut.
Umowa licencyjna uprawnia do korzystania z utworu w okresie pięciu lat na terytorium państwa, w którym licencjobiorca ma swoją siedzibę, chyba że w umowie postanowiono inaczej.

art. 65 pr.aut.
W braku wyraźnego postanowienia o przeniesieniu prawa, uważa się, że twórca udzielił licencji.

Kluczowe do rozstrzygnięcia sporu jest zatem ustalenie czy strony zwarły umowę przeniesienia autorskich praw majątkowych, czy jednak twórca udzielił radiu wyłącznie licencji na korzystanie z jingli. Oznacza to, iż niezbędne jest dokonanie wykładni umowy, w oparciu o kryteria wskazane w art. 65 par. 2 kc.

Tymczasem w umowie zawartej między kompozytorem a studiem producenckim zawarto sformułowanie o przeniesieniu „prawa do wyłącznego korzystania z dzieła” — przeto wobec braku jednoznacznego stwierdzenia, iż doszło do przeniesienia praw autorskich należy przyjąć, iż twórca udzielił wyłącznie licencji (domniemanie udzielenia licencji na korzystanie z utworów wynika z art. 65 pr.aut.).

Jingle nie stanowiły także utworów pracowniczych — nie dość, że zostały skomponowane na podstawie odrębnej umowy o dzieło i niewątpliwie nie powstały w ramach stosunku pracy — zatem nie zaszedł skutek z art. 12 ust. 1 pr.aut. Co więcej w treści umowy wyraźnie zapisano, że nadawca ma obowiązek zgłosić wszystkie jingle do ZAiKS-u, co uczynił i przez szereg lat wykazywał odtworzenia, co oznacza, że kwestia licencji i tantiem za odtworzenia była jasna — gdyby radiowcy mieli pewność, że prawa nabyli, taka klauzula w umowie by się nie pojawiła.

Istotny okazał się jeszcze jeden argument: umowa o dzieło określała wysokość wynagrodzenia jako całość, nie tylko bez wyodrębnienia wynagrodzenia za poszczególne pola eksploatacji (art. 45 pr.aut.), ale nawet bez wskazania jakiejkolwiek kwoty tytułem udzielonej licencji — co oznacza, że twórca nie otrzymał jako takiego wynagrodzenia twórczego. Logiczne zatem staje się, że nadawca miał przekazywać dane do ZAiKS-u, bo to na tej podstawie strony miały się rozliczać za korzystanie z utworów na podstawie emisji.
Sumarycznie oznacza to, że co do zasady ZAiKS może domagać się od radia żądanych informacji — natomiast w ostatnim akapicie sąd wyraźnie zastrzegł, że powyższe rozważania nie oznaczają, iżby prawomocnie rozstrzygał i charakterze umowy, a tym bardziej o wynagrodzeniu twórcy („powyższe kwestie będą przedmiotem ustaleń i ocen w postępowaniu o zapłatę”).

Zamiast komentarza: wyrok prawidłowy, uzasadnienie chyba nie do końca: otóż z art. 21 ust. 1 pr.aut. nie wynika, iżby umową zwalniającą korzystających z obowiązku odprowadzania tantiem via ozz była tylko umowa o przeniesienie praw autorskich, literalnie bowiem „prawo do nadawania utworów zamówionych” musi wynikać z „odrębnej umowy„. Nie widzę przeszkód, by umową taką była umowa licencyjna (zwłaszcza wyłączna, ale dlaczegóżby nie niewyłączna?). Oznaczałoby to, że gdyby nie wzmianka o przesyłaniu danych do ozz — i logiczny brak postanowień o wynagrodzeniu kompozytora — ocena sporu mogłaby być całkowicie inna, nawet przy przyjęciu, iż nie doszło do skutecznego zawarcia umowy przeniesienia praw autorskich do skomponowanych jingli. (No i bez dwóch zdań ten spór może jeszcze raz wrócić na wokandę, już w sprawie o same tantiemy.)

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
0
komentarze są tam :-)x