Prasa może żądać informacji od prywatnej firmy — ale nie w celach związanych z prowadzonymi interesami

Czy prowadzący dziennikarskie śledztwo w sprawie nadużyć i konfliktu interesów redaktor lokalnych mediów może żądać udzielenia niezbędnych informacji przez prywatną spółkę? Czy jednak żądanie udzielenia informacji prasie jest nadużyciem prawa i klasycznym konfliktem interesów — jeśli się okazuje, że redaktor sam by chętnie porobił interesy, zapominając, że działalność biznesowa i dziennikarska powinny być od siebie oddzielone „chińskim murem”? I, troszkę na marginesie: skoro prawo prasowe przewiduje specjalny tryb uzyskiwania informacji przez media, to w jaki sposób dziennikarz powinien wykazać, że jest uprawnionym dziennikarzem? (wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Opolu z 27 lipca 2023 r., II SA/Op 203/23).


Tarczyński Arena Wrocław
Ujęcie czysto ilustracyjne (fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)

Sprawa zaczęła się od szeregu pytań przesłanych listelem (z prywatnej poczty w domenie @gmail.com) przez redaktorkę naczelną koncesjonowanego nadawcy medialnego (tudzież prezeskę stowarzyszenia będącego jego wydawcą — ale też dyrektorki własnej prywatnej firmy prowadzącej działalność gospodarczą w zakresie organizacji imprez) do prywatnej spółki z o.o. Dziennikarkę interesowała organizacja firmowego festynu na miejskim basenie, m.in. dociekała, czy impreza została sfinansowana ze środków z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, poprosiła także o umowy na przygotowanie imprezy przez podmiot zewnętrzny. (Ta okoliczność nie jest szczególnie istotna dla orzeczenia, jednak warto dodać, że festyn przygotowała spółka prowadząca basen, w której pracował miał jeden z rajców miejskich — który miał głosować za wielomilionowymi zwolnieniami podatkowymi dla tej sp. z o.o., co zdaniem kobiety stanowiło konflikt interesów.)

Spółka odpisała, że sprawy finansowe, budżetowe, zasady gospodarowania majątkiem spółki, są nie tylko objęte tajemnicą przedsiębiorcy, ale także nie wchodzą w zakres prowadzonej działalności gospodarczej. Prywatna spółka ma prawo do pewnej sfery prywatności, co wyklucza żądanie udzielenia informacji prasie. Kwestionując także niejasny status pytającej jako dziennikarki i redaktorki spółka odmówiła przekazania danych.

We wniesionej do WSA skardze na odmowę udzielenia informacji zainteresowana podkreśliła, że środki z ZFŚS nie są ani własnością spółki, ani jej udziałowców, lecz stanowią wyodrębniony fundusz pracodawcy — a ponieważ impreza była w pewnym stopniu kontrowersyjna (choćby dlatego, że kosztowała 3 razy więcej, niż 3-dniowy miejski festyn plenerowy) temat nieracjonalnych wydatków i potencjalnych konfliktów interesów należało publicznie wyjaśnić.

z ustawy prawo prasowe

art. 3a
. W zakresie prawa dostępu prasy do informacji publicznej stosuje się przepisy ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej.

art. 4.1. Przedsiębiorcy i podmioty niezaliczone do sektora finansów publicznych oraz niedziałające w celu osiągnięcia zysku są obowiązane do udzielenia prasie informacji o swojej działalności, o ile na podstawie odrębnych przepisów informacja nie jest objęta tajemnicą lub nie narusza prawa do prywatności.
3. W przypadku odmowy udzielenia informacji, na żądanie redaktora naczelnego, odmowę doręcza się zainteresowanej redakcji w formie pisemnej, w terminie trzech dni; odmowa powinna zawierać oznaczenie organu, jednostki organizacyjnej lub osoby, od której pochodzi, datę jej udzielenia, redakcję, której dotyczy, oznaczenie informacji będącej jej przedmiotem oraz powody odmowy.
4. Odmowę, o której mowa w ust. 3, lub niezachowanie wymogów określonych w tym przepisie, można zaskarżyć do sądu administracyjnego w terminie 30 dni; w postępowaniu przed sądem stosuje się odpowiednio przepisy o zaskarżaniu do sądu decyzji administracyjnych.

art. 11 ust. 1. Dziennikarz jest uprawniony do uzyskiwania informacji w zakresie, o którym mowa w art. 4.

(Pozostawione w uzasadnieniu okruszki pozwalają przypuszczać (po krótkim procesie analityczno-dedukcyjnym) że sporną imprezą było 25-lecie firmy All Windows Group (Alsecco) na kąpielisku miejskim „Frajda” w Nysie.)

Wojewódzki Sąd Administracyjny najsamprzód dopytał skarżącą, czy występuje w roli redaktorki naczelnej (jak głosił nagłówek skargi), czy jednak jako prezeska stowarzyszenia (bo tak się pod skargą podpisała) — a następnie skargę oddalił.
Prawo prasowe przewiduje dwa odrębne tryby pozyskiwania informacji przez media: w przypadku określonych spraw i podmiotów będzie to procedura dostępu do informacji publicznej, natomiast specjalny tryb prasowy nakłada obowiązek udzielenia informacji także na prywatne firmy, podmioty niezaliczane do sektora finansów publicznych oraz jednostki niedziałające w celu osiągnięcia zysku. Różnica między trybem prasowym a trybem udip polega też na tym, iż żądanie przekazania informacji przez podmiot prywatny musi pochodzić od prasy (w rozumieniu art. 7 ust. 2 pkt 1 pr.pras.), a osoba powołująca się na fakt, iż jest dziennikarzem, powinna „stosownym dokumentem” udowodnić swój status. Do potwierdzenia statusu dziennikarza nie wystarczy „tylko i nawet” złożenie wniosku na papierze firmowym z logo i nagłówkiem tytułu, ani powołanie się na (niezałączone do wniosku) upoważnienie redaktora naczelnego, jak też okoliczność, iż odmowa została zaskarżona do WSA. (Na marginesie sąd wyraził dość kontrowersyjny pogląd, iż skorzystanie przez dziennikarza z trybu dostępu do informacji publicznej także wymaga wykazania, że jest przedstawicielem prasy.)
Tymczasem wysyłając pytania do spółki skarżąca nie potwierdziła żadnej z tych okoliczności: nie tylko nie wykazała, iż jest dziennikarką i nie udowodniła, że jest redaktorką naczelną tytułu prasowego, ale też pisała z tego samego adresu @gmail.com, z którego nieco wcześniej prowadziła korespondencję w/s złożenia jej firmie zlecenia na organizację kolejnej imprezy… Zatem można powiedzieć, że to po jej stronie zachodzi konflikt interesów, albowiem skarżącej w istocie nie chodziło o uzyskanie od spółki informacji o organizacji festynu, lecz o próbę pozyskania, pod płaszczykiem prowadzenia dziennikarskiego śledztwa, wiadomości stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa, które mogłaby następnie wykorzystać we własnej działalności gospodarczej.

Zamiast komentarza: wyrok zapewne jest prawidłowy, bo wszystko wskazuje na to, że redaktorka-prezeska-biznesłumenka rzeczywiście przegięła — natomiast częściowo jego uzasadnienie na pewno takie nie jest, a chodzi mi o wykazanie statusu dziennikarza / redaktora.
Zwrócę uwagę, że wprawdzie dziennikarzem jest osoba, która redaguje, tworzy lub przygotowuje materiały prasowe na rzecz i „z upoważnienia” redakcji prasowej, to jednak przepis o udzielaniu prasie informacji nic nie mówi o konieczności wykazania swego statusu jakimkolwiek dokumentem, zwłaszcza legitymacją prasową (o której w ustawie także nie ma słowa). Większy problem ma redaktor naczelny, bo w jego gestii leży wystosowanie formalnego żądania (i co dalej? art. 4 pr.pras. nie jest tu szczególnie precyzyjny: żądanie wystosowuje redaktor naczelny, ale już odmowę doręcza się „redakcji” — zaś ową odmowę „można zaskarżyć”, więc być może katalog podmiotów legitymowanych do wniesienia skargi jest szerszy?), bo to jego „powołuje” wydawca — ale w tym zakresie powinien wystarczać dokument powołania, który także może mieć charakter odformalizowany (zwracam uwagę, że akt powołania nie musi być nawet przedstawiany sądowi rejestrowemu, zaś powołania redaktora naczelnego nie można mylić z powołaniem w/g kodeksu pracy).
(Jakbym był złośliwy, to bym w sądzie zapytał: a skąd ja wiem, że osoby zasiadające za stołem sędziowskim są sędziami? czy mam to wnioskować z faktu, że są w gmachu sądu, w sali sądowej i mają na sobie togę i łańcuch?)

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

11 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
11
0
komentarze są tam :-)x