Krótko i na temat, bo i tak nie wiadomo jak będzie: oto do laski marszałkowskiej trafił projekt ustawy utrzymującej powszechne prawo wstępu do lasu stanowiącego własność Skarbu Państwa — ale tylko na własną odpowiedzialność jednostki. Zarządcy lasów państwowych zwolnieni mają być z wszelkich ryzyk wynikających z naturalnych zjawisk dziejących się w lesie: upadku drzewa, złamania gałęzi, pogorszenia się pogody (projekt ustawy o zmianie ustawy o lasach oraz ustawy o ochronie przyrody).
W punktach:
- generalnie każdemu wolno wejść do lasu państwowego (literalnie lasy „są udostępniane dla ludności”), wyjątek od tej reguły dotyczy m.in. młodników leśnych, ostoi zwierząt, nadto nadleśniczy może wprowadzić czasowy zakaz wstępu do lasu w przypadku m.in. zagrożenia pożarowego, wycinki lub zagrożenia wywołanego stanem drzewostanu;
- zgodnie z ustawą o lasach „jednostka organizacyjna, osoba fizyczna lub prawna odpowiedzialna za powstanie szkody w lasach” jest obowiązana do jej naprawienia według zasad wynikających z kodeksu cywilnego; ten przepis można rozumieć dwojako: że ponoszę odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną lasom — ale też że właściciel lasu może odpowiadać za szkodę powstałą „w lasach”, po których sobie spaceruję (na przykład jeśli spadnie mi na głowę szyszka albo wystraszę się uciekającego dzika);
- tę niejasność dostrzegli projektodawcy: zgodnie z utrwaloną linią orzeczniczą zarządcy lasów i parków narodowych odpowiadają za zdarzenia losowe (wypadki), co tworzy presję na usuwanie drzew martwych i biocentrycznych, ale też powoduje wieloletnie spory sądowe (karne i cywilne);
- w uzasadnieniu mówi się, że ta odpowiedzialność ma charakter „efektu mrożącego” (sic!) — więc niechaj stanie się jasność: każdy będzie mógł wejść do państwowego lasu, ale tylko na własną odpowiedzialność;
art. 26 ust. 1 ustawy o lasach [projekt]
Lasy stanowiące własność Skarbu Państwa, z zastrzeżeniem [aktualnych wyjątków] są udostępniane dla ludności, z wyłączeniem odpowiedzialności zarządcy lasu wobec osób korzystających z tego udostępnienia za szkody na mieniu, zdrowiu lub życiu, niewynikające z naruszenia obowiązków określonych w art. 26b.
- stąd też każda osoba przebywająca w lesie będzie miała ustawowy obowiązek „zachowania należytej staranności” w celu ochrony życia i zdrowia (własnego i innych ludzi), a w szczególności zapoznania się z zasadami korzystania z terenu, stosować się do zakazów i nakazów, dostosować swe plany wycieczkowe do „własnych umiejętności, kondycji fizycznej, wyposażenia oraz okoliczności” takich jak stan lasu i warunki atmosferyczne (weź pałatkę jak zanosi się na deszcz — ale jeśli będzie burza, lepiej zostań w domu);
- natomiast zarządca lasu będzie miał obowiązek umieszczenia — przy ścieżkach i drogach wjazdowych, przy parkingach leśnych, a także polach biwakowych i kempingach — informacji dotyczących m.in. zasad i ograniczeń w korzystaniu z udostępnionych obszarów leśnych, ryzyka wynikającego z wejścia do lasu (zwłaszcza „związanego z upadkiem drzew lub ich części” — chyba dopiero teraz zaczynam rozumieć widywane w czeskich lasach tabliczki „riziko pádu stromů”) oraz sposobach powiadamiania o wypadkach;
- zaś jakby ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości: nadleśniczy nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek szkody spowodowane przez to, że las jest lasem, a także za warunki atmosferyczne na świeżym powietrzu;
art. 35 ust. 1a ustawy o lasach [projekt]
Odpowiedzialność za stan lasu [nadleśniczego] nie obejmuje odpowiedzialności za szkody na osobie lub mieniu osób trzecich, spowodowane w lesie przez zjawiska i procesy naturalne, w szczególności przez warunki atmosferyczne.
- mnie się wydaje, że skoro nadleśniczy, to właściwie Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe — czyli właściwie Skarb Państwa;
- ale tu jest inne pytanie: czy to zwolnienie miałoby dotyczyć wszystkich szkód? Czy tylko z tych, które zostały opisane na tabliczkach informacyjnych (tych z art. 26b ust. 2 ustawy)? Jeśli ten kwantyfikator miałby być tak szeroki, to właściwie ten cały obowiązek informacyjny można o kant drzewa potłuc;
- zgodnie z projektem analogiczne zasady wyłączenia odpowiedzialności miałyby dotyczyć parków narodowych („z wyłączeniem wypadków przy pracy pracowników Służby Parku Narodowego” — takiego zastrzeżenia w odniesieniu do pracowników Lasów Państwowych brak, więc nie wiem jak to zinterpretować choćby w kontekście ustawy wypadkowej);
- a wszystko to już po 3-miesięcznym vacatio legis, oczywiście nie wiadomo od kiedy (acz wiadomo, że zamrażarki nie będzie — pod projektem podpisał się m.in. Włodzimierz Czarzasty).
Zamiast komentarza: tę jakże liberalną, utrzymaną w duchu volenti non fit iniuria, propozycję zaserwowali… posłowie z Lewicy (sic!). Więc już tylko dodać mogę, że nie rozumiem, dlaczego przepisy o wyłączeniu odpowiedzialności mają dotyczyć tylko lasów państwowych — ale nie lasów prywatnych (choćby i w przypadku naruszenia zakazu wstępu do lasu stanowiącego prywatną własność).