„Kłamstwo kompetencyjne” i zrzeczenie się stanowiska sędziowskiego za podważanie statusu neo-sędziego (projekt)

Krótko i na temat, bo choć to jest tak słabe, że aż trudno uwierzyć: oto do laski marszałkowskiej wpłynął projekt prezydenckiej ustawy, której tytuł nijak nie odnosi się do jej treści, treść w znacznej mierze powiela Konstytucję — a chyba największym indywidualnym wyróżnikiem jest przestępstwo „kłamstwa kompetencyjnego” i pomysł, by podważanie statusu neo-sędziego przez innego sędziego oznaczało zrzeczenie się stanowiska sędziowskiego (prezydencki projekt ustawy o przywróceniu prawa do sądu oraz rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki).


park Widawski Wrocław
Projektowana ustawa przywróceniu prawa do sądu jest zakręcona jak słoik (fot. Magdalena Rudak, CC BY-SA 4.0)

A mianowicie, w pewnym skrócie:

  • obszerna preambuła na trzy akapity („w poczuciu odpowiedzialności za wymiar sprawiedliwości… w poszanowaniu wartości demokratycznego państwa prawnego…”) poprzedza akt pełen banałów, truizmów i… absurdów;
  • na przykład: zgodnie z art. 1 projektu „ustawa reguluje prawo do sądu” (pkt 1) i „gwarancje realizacji prawa do bezstronnego i niezależnego sądu” (pkt 2), a już w art. 2 czytamy, że „ustawa ma na celu zapewnienie realizacji prawa do bezstronnego i niezależnego sądu” — a jeszcze dalej, że „sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji i ustawom” (art. 4 par. 1, w jego paragrafie piątym to samo napisano o asesorze);
  • proste pytanie: więcej się nie dało? przecież o prawie do rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd można sobie poczytać w ustawie zasadniczej (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP), tudzież o niezawisłości sędziów, którzy podlegają tylko Konstytucji i ustawom (art. 178 ust. 1 Konstytucji RP) — czy naprawdę potrzebujemy jeszcze jednej ustawy, która przepisuje za Konstytucją?
  • ale dalej jest jeszcze lepiej: projektowana ustawa o przywróceniu prawa do sądu zakazuje sędziom i asesorom „kwestionowania” obowiązywania, pomijania lub odmawiać stosowania Konstytucji i ustaw w zakresie regulującym ustrój sądów i Trybunałów oraz procedurę powołania sędziego, jak też kwestionować istnienia konstytucyjnych organów państwa, podważać ich kompetencji i umocowania, a także kwestionować orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, etc.,etc. — przy czym wszystkie takie orzeczenia, akty i czynności miały by być „nieważne z mocy prawa i pozbawione skutków prawnych” — a to pod rygorem zrzeczenia się stanowiska sędziowskiego;

art. 10 § 1 ustawy o przywróceniu prawa do sądu oraz rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki [projekt]
Umyślna odmowa wykonywania wymiaru sprawiedliwości jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziowskiego.

  • gdzie umyślną odmową wykonywania wymiaru sprawiedliwości ma być odmowa udziału w składzie ze względu na „ustalenie nieistnienia albo ocenę statusu” sędziego (nie wiadomo nieistnienia czego — statusu sędziego?), uchylenie, uznanie za nieistniejące tudzież pominięcie rozstrzygnięcia ze względu na rzekomo wadliwe powołanie sędziego, jak też wyłączenie sędziego ze względu na ocenę, iż okoliczności powołania lub mianowania (przy współudziale neo-KRS) pozwalają polemizować z ich niezawisłością lub bezstronnością (por. „Czy można żądać wyłączenia sędziego SN powołanego przez upolitycznioną KRS, który w podobnej — „politycznej” — sprawie już orzekał?”);
  • tu akurat autorzy projektu ustawy zdobyli się na samodzielność wymyślania dalszej procedury: jeśli sędzia odmówi wykonywania wymiaru sprawiedliwości, to prezes sądu go wzywa do podjęcia wykonywania w terminie 14 dni (informację publikuje w BIP sądu oraz przesyła do prezydenta i KRS), zaś stosunek służbowy sędziego wygasa z mocy prawa, jeśli sędzia się nie zastosuje;
  • znaczy się: sędzia jest niezawisły i niezależny, ale do wezwań prezesa sądu się stosuje;
  • (na marginesie: Konstytucja posługuje się określeniem „sprawowanie” wymiaru sprawiedliwości, więc owo „wykonywanie” należy uznać za dodatkowy element odróżniający myśl prawną kancelarii prezydenta Nawrockiego);
  • mało tego: uporczywe kwestionowanie przez funkcjonariusza publicznego uprawnień prezydenta, TK, TS i KRS lub ich aktów i orzeczeń ma być przestępstwem;

art. 15 § 1 ustawy o przywróceniu prawa do sądu oraz rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki [projekt]
Funkcjonariusz publiczny, który w zakresie swoich obowiązków albo uprawnień zawodowych, uporczywie kwestionuje konstytucyjne lub ustawowe uprawnienia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa oraz Trybunału Stanu lub wydawane przez te organy akty lub orzeczenia lub dokonywane przez te organy inne konstytucyjne lub ustawowe czynności, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 5 lat.

  • jeśli sprawca dopuścił się „kłamstwa kompetencyjnego” w celu osiągnięcia przez sprawcę korzyści majątkowej lub osobistej, zagrożenie rośnie od 1 do 10 lat więzienia — acz przestępstwa nie popełnia sprawca, który działa w ramach swych kompetencji konstytucyjnych lub ustawowych;
  • (czyli jak: będzie wolno rozpatrywać i uwzględniać wnioski o wyłączenie sędziego?);
  • odrębnym przestępstwem ma być natomiast uporczywe kwestionowanie obowiązywania Konstytucji lub ustaw w zakresie regulującym ustrój wymiaru sprawiedliwości i Trybunałów, procedury powołań sędziowskich, jak też dokonywanie ustalania lub oceny zgodności z prawem powołań (art. 16 ustawy, od 6 miesięcy do 5 lat);
  • (więc znów zapytam: czy sędzia, który podlega Konstytucji i pamięta, że jej przepisy stosuje się bezpośrednio — i na tej podstawie formułuje określone oceny, a w swej wykładni jest konsekwentny — uporczywie kwestionuje? czy jednak wykonuje swoje kompetencje?);
  • projekt bzdurny, acz nie w całości, bo przy okazji prezydent Nawrocki proponuje także, by to głowa państwa była uprawniona do ogłaszania konkursów na wolne stanowiska sędziowskie (obwieszczenie to jest „czynnością urzędową Prezydenta… polegającą na podaniu do publicznej wiadomości w sposób autorytarny…” — ki diabeł?) oraz do opracowywania regulaminu urzędowania sądów — i to wcale nie byłoby takie głupie, oczywiście pod warunkiem, że napisze się to mądrze.

Zamiast komentarza: choć nie skrywam się ze swoim sceptycyzmem wobec prezydentury Karola Nawrockiego, doceniam jego poczucie niezbywalnej samodzielności politycznej wobec swojego środowiska (wystarczy porównać do „notariusza” Andrzeja Dudy…). Jednak choć projektowana ustawa nosi dumny tytuł „o przywróceniu prawa do sądu”, nie widzę tu żadnej propozycji realnego rozwiązania problemu, który powstał za rządów PiS i który najwyraźniej temu środowisku służy i się podoba.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

33 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
33
0
komentarze są tam :-)x