Czy ważność umowy, na podstawie której nabywca odkupił prawa autorskie do utworu, jest istotna w sporze o „jumanie” przez osobę trzecią? Ponieważ brak ważnej umowy oznacza brak skutecznego przeniesienia praw, a więc brak możliwości wytaczania powództwa? Czy jednak delikt to delikt i kropka? I, wcale nie na marginesie: czy może się zdarzyć, że w procesu o naruszenie praw autorskich będzie inna właściwość prawa w odniesieniu do samego sporu — a inna jeśli chodzi o ważność umowy?
wyrok TSUE z 24 września 2026 r. w/s Steizer (C‑176/25)
W ramach powództwa o naruszenie przez osobę trzecią wyłącznych praw do korzystania z utworu chronionego prawem autorskim, które mają przysługiwać danej osobie, kwestię ważności ze względu na formę umowy o przeniesienie zawartej między tą osobą a twórcą utworu jako przenoszącym te prawa należy przyporządkować do spraw dotyczących umowy, w związku z czym prawo właściwe dla tej kwestii należy ustalić na podstawie przepisów przewidzianych w rozporządzeniu Rzym I.
opis stanu faktycznego:
- sprawa dotyczyła szeregu zamówień, przez niemieckiego przedsiębiorcę (nazwijmy go „Ä”) sprzedającego na eBayu akcesoria samochodowe, u polskiego fotografa, zdjęć prezentujących owe wyroby;
- każde zlecenie miało charakter ustny, nie było podparte jakimkolwiek pisemkiem, a wieńczyło je po prostu dostarczenie prac na nośniku cyfrowym; wcale nie na marginesie: skoro umowy nie sporządzono, to też i nie wskazano w niej prawa właściwego;
- po pewnym czasie na tej samej platformie handlowej pojawiły się oferty takich samych akcesoriów, zilustrowane tymi samymi zdjęciami, acz wystawione przez innego sprzedającego (nazwijmy go „Ë”);
- zatem Ä pozwał Ë o naruszenie praw autorskich do fotografii;
- sąd I instancji powództwo uwzględnił, jednakże w apelacji Ë argumentował, iż nie chodzi o właściwość prawa w sprawie o naruszenie praw autorskich, lecz o ważność umowy — a przecież polskie prawo uzależnia ważność przeniesienia autorskich praw majątkowych od sporządzenia umowy w formie pisemnej (art. 53 pr.aut.)…
- …a skoro takiego pisma nie było, to Ä praw nie nabył, a skoro prawa autorskie mu nie przysługują, to nie może pozywać o ich naruszenie;
- zatem do TSUE trafiło pytanie: czy, biorąc pod uwagę, że roszczenia dotyczą zobowiązania pozaumownego (deliktu), a nie naruszenia umowy, należy zastosować wyłącznie prawo państwa, w którym proces się toczy (jak w/g rozporządzenia Rzym II)? — co by oznaczało, że racja jest po stronie Ä;
art. 53 ustawy o prawie autorskim
Umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych wymaga zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności.
art. 4 ust. 1 lit. a rozporządzenia 593/2008 w/s prawa właściwego dla zobowiązań umownych (Rzym I)
Prawo właściwe w przypadku braku wyboru prawa
W zakresie, w jakim nie dokonano wyboru prawa właściwego dla umowy […] prawo właściwe dla umowy ustala się następująco:
a) umowa sprzedaży towarów podlega prawu państwu, w którym sprzedawca ma miejsce zwykłego pobytu;
art. 11 ust. 2 rozporządzenia Rzym I
Ważność ze względu na formę
Umowa zawarta między osobami, które – lub których przedstawiciele – znajdują się w różnych państwach w chwili jej zawarcia, jest ważna ze względu na formę, jeżeli spełnia wymagania co do formy określone przez prawo właściwe dla umowy zgodnie z niniejszym rozporządzeniem lub prawo państwa, w którym w chwili zawarcia umowy znajduje się którakolwiek ze stron lub jej przedstawiciel, lub prawo państwa, w którym którakolwiek ze stron miała w tym czasie miejsce zwykłego pobytu.
art. 8 ust. 1 rozporządzenia 864/2007 dotyczącego prawa właściwego dla zobowiązań pozaumownych (Rzym II)
Naruszenie praw własności intelektualnej
Prawem właściwym dla zobowiązań pozaumownych wynikających z naruszenia prawa własności intelektualnej jest prawo państwa, na podstawie którego dochodzi się ochrony.
- a może jest to zobowiązanie umowne, więc istotna jest skuteczność samej czynności prawnej, oceniana w/g prawa właściwego dla umowy, toteż zastosowanie ma rozporządzenie Rzym I? — przez co słuszne byłyby argumenty Ë?
wyrok TSUE:
- w ogólnej ogólności w przypadku gdy strony umowy podlegają prawu różnych państw, prawem właściwym dla zobowiązań wynikających z umów jest prawo „dającego” (sprzedającego, czyniącego, etc.);
- dla odmiany w przypadku zobowiązań pozaumownych (np. szkody wynikającej z czynu niedozwolonego, bezpodstawnego wzbogacenia, prowadzenia cudzych spraw bez zlecenia i culpa in contrahendo) jest państwo prawa, w którym powstała szkoda;
- stąd też postępowanie dotyczące naruszenia przez osobę trzecią praw autorskich do utworu, w której poszkodowanym jest ich nabywca podlega prawu kraju, w którym uprawniony dochodzi ochrony (lex loci protectionis);
- aczkolwiek sprawa nie jest tak prosta, ponieważ spór dotyczy także ważności samej umowy, na podstawie której strona powodowa miała nabyć owe prawa;
- w ocenie TSUE kwestia prawa właściwego do oceny wymogów formalnych czynności prawnej — pośrednio związanej z deliktem będącym podstawą odpowiedzialności pozwanego — dotyka bezpośrednio samej umowy, a więc należy je oceniać według przepisów rozporządzenia Rzym I;
- istotą regulacji jest wszakże nie tylko wprowadzenie norm kolizyjnych, ale też zagwarantowanie ważności i skuteczności zawartej umowy — każdej umowy, nie tylko odnoszącej się do praw własności intelektualnej (wszakże nigdy nie wiadomo, do którego sądu trafi ewentualny pozew);
- bądź co bądź pozwany kwestionuje ważność umowy — istnienie stosunku prawnego pomiędzy twórcą zdjęć a ich nabywcą — ze względu na jej formę, a nie podważa samej istoty prawa autorskiego (np. nie argumentuje, że fotografia typu packshot nie jest utworem podlegającym ochronie czy też np. autorstwa);
- tymczasem rozporządzenie Rzym I wprost mówi, iż kwestię oceny ważności umowy należy oceniać według jego przepisów — i nie ma znaczenia, iż same roszczenia powstały na gruncie czynu niedozwolonego.
Tłumacząc z prawniczego na ludzkie:
- gdyby spór dotyczył sumarycznie tylko odpowiedzialności za naruszenie praw autorskich nabywcy — właściwość prawa należałoby oceniać według przepisów niemieckich;
- ale ponieważ „po drodze” istotna jest kwestia ważności umowy o przeniesienie tych praw — zastosowanie ma rozporządzenie Rzym I — ergo kluczowe będzie to, że na gruncie prawa polskiego strona powodowa nie jest ich nabywcą, a więc żadne roszczenia mu nie przysługują;
- (dośpiewać tylko można, że brak pisemnej umowy oznacza, że jest doszło do udzielenia licencji niewyłącznej — zaś jako taki licencjobiorca nie jest może dochodzić roszczeń z tytułu jej naruszenia (art. 67 ust. 4 pr.aut.)…
- …i znów: skoro chodzi o naruszenie praw autorskich, to właściwość prawa polskiego wciąż będzie istotna dla rozstrzygnięcia.