Czy osoba, która dokonała apostazji z Kościoła katolickiego ma prawo do skorzystania z prawa do bycia zapomnianym i sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania jej danych osobowych? Usunięcie danych z księgi chrztów może polegać na dokonaniu na marginesie odpowiedniej adnotacji o wystąpieniu ze wspólnoty religijnej? Czy Kościół ma prawo dalszego przetwarzania danych apostaty — w celach archiwalnych lub historycznych? Na takie i podobne pytania odpowiedzi szukał Rzecznik Generalny TSUE w opublikowanej dziś opinii (opinia Rzecznika Generalnego TSUE z 1 października 2026 r. w/s Bisdom Gent, C-12/25).
Sprawa zaczęła się od wniesionego przez obywatela Belgii, w dzieciństwie ochrzczonego w kościele katolickim, z powołaniem się na RODO, żądania usunięcia jego danych osobowych dotyczących chrztu i przynależności do kościoła. Bisdom Gent (gandawska diecezja) potraktowała wniosek jako akt apostazji, więc uwzględniła jego decyzję o wystąpieniu z Kościoła katolickiego, ale odmówiła usunięcia jego nazwiska z rejestru chrztów.
Mężczyzna, niezadowolony z takiego obrotu sprawy, złożył skargę do świeckiego Gegevensbeschermingsautoriteit / Autorité de protection des données, który nakazał usunięcie danych osobowych także z archiwów.
Diecezja zaskarżyła wydaną decyzję do hof van beroep te Brussel (sądu apelacyjnego w Brukseli), który w trybie prejudycjalnym zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości UE z szeregiem pytań: czy apostazja powinna kończyć się usunięciem wszelkich danych osobowych?
Nawet jeśli rejestr chrztów nie ma postaci cyfrowej, lecz jest księgą o obustronnie zapisanych kartach, a na odwrocie karty z nazwiskiem apostaty są dane innej osoby? Czy ma znaczenie, że księga chrztów jest „artefaktem historycznym” i „unikalnym odzwierciedleniem faktów historycznych”, a więc jako dane archiwalne mogą być podstawą badań historycznych? Czy usunięcie danych z księgi chrztów może polegać na poczynieniu, na jej marginesie, adnotacji o apostazji? A może wolność religii powinna brać górę nad jakimikolwiek aspektami RODO i ew. wolności badań?
art. 89 ust. 1 RODO
Przetwarzanie do celów archiwalnych w interesie publicznym, do celów badań naukowych lub historycznych lub do celów statystycznych podlega odpowiednim zabezpieczeniom dla praw i wolności osoby, której dane dotyczą, zgodnie z niniejszym rozporządzeniem. Zabezpieczenia te polegają na wdrożeniu środków technicznych i organizacyjnych zapewniających poszanowanie zasady minimalizacji danych. Środki te mogą też obejmować pseudonimizację danych, o ile pozwala ona realizować powyższe cele. Jeżeli cele te można zrealizować w drodze dalszego przetwarzania danych, które nie pozwalają albo przestały pozwalać na zidentyfikować osoby, której dane dotyczą, cele należy realizować w ten sposób.
art. 17 ust. 3 lit. d RODO
[„Prawo do bycia zapomnianym”] nie ma zastosowania, w zakresie w jakim przetwarzanie jest niezbędne:
d) do celów archiwalnych w interesie publicznym, do celów badań naukowych lub historycznych lub do celów statystycznych zgodnie z art. 89 ust. 1, o ile prawdopodobne jest, że prawo, o którym mowa w ust. 1, uniemożliwi lub poważnie utrudni realizację celów takiego przetwarzania; […]
art. 21 ust. 6 RODO
Jeżeli dane osobowe są przetwarzane do celów badań naukowych lub historycznych lub do celów statystycznych na mocy art. 89 ust. 1, osoba, której dane dotyczą, ma prawo wnieść sprzeciw – z przyczyn związanych z jej szczególną sytuacją – wobec przetwarzania dotyczących jej danych osobowych, chyba że przetwarzanie jest niezbędne do wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym.
W wydanej dziś opinii Rzecznik Generalny TSUE podkreślił, że rejestr chrztów jest ustrukturyzowanym zbiorem danych osobowych (uporządkowanym w/g kryteriów geograficznych i chronologicznych), zaś ani brak przetwarzania zautomatyzowanego, ani niełatwy dostęp do ksiąg parafialnych, ani autonomia kościołów i związków wyznaniowych nie wyłączają stosowania przepisów RODO. (Nb. wprost wynika to z art. 91 RODO.)
Podstawą skorzystania z prawa do usunięcia danych osobowych jest m.in. sprzeciw osoby wobec dalszego przetwarzania lub brak zgodności przetwarzania z prawem. Przetwarzający może odmówić uwzględnienia sprzeciwu wyłącznie ze względu na prawnie ważną i uzasadnioną podstawę, która jest nadrzędna nad interesami osoby, przy czym art. 21 ust. 1 RODO formułuje „domniemanie na korzyść” korzystającego z prawa do sprzeciwu; nie można też pomijać, iż dane ujawniające przekonania religijne zaliczane są do danych wrażliwych.
Co do zasady organizacja wyznaniowa ma prawo przetwarzania danych szczególnej kategorii, nawet bez bezpośredniej zgody zainteresowanej osoby (art. 9 ust. 2 lit. d RODO). Sprawowanie obrzędów religijnych polegających np. na sakramencie chrztu stanowi prawnie uzasadniony interes w rozumieniu art. 6 ust. 1 lit. f RODO (jest też niezbędne, nie ingeruje nadmiernie prywatność i inne prawa wiernych, etc.,etc.).
W sprawie nie można jednak pomijać, że do chrztu w Kościele katolickim dochodzi w dzieciństwie, a więc generalnie przy braku zgody osoby, zaś ingerencja dotyczy nie tylko prywatności, ale też wolności sumienia i wyznania — ale przecież, biorąc pod uwagę, że taka osoba może się uważać za członka tej wspólnoty, zarzut naruszenia jej praw jest nie do podtrzymania. Ale znów: RODO wprost przewiduje prawo żądania usunięcia danych przetwarzanych na podstawie zgody wyrażonej przez dziecko — a więc tym bardziej jeśli zbieranie danych nastąpiło bez zgody owego dziecka, zarazem nawet jeśli przyjąć, że władza rodzicielska rozciąga się na sferę decyzji o wyborze religii, to przecież nie może być tak, by owa decyzja była nieodwoływalna i niemożliwa do zmiany przez samego zainteresowanego.
Czymś innym jest sprzeciw, który w katolicyzmie ma postać apostazji: na gruncie RODO sprzeciw oznacza zakaz dalszego przetwarzania, chyba że administrator wykaże ową ważną przesłankę — istotniejszą niż w przypadku art. 17 ust. 3 lit. d RODO… a końcu tej układanki jest pytanie, czy usunięcie danych o chrzcie z ksiąg parafialnych ma wpływ na prowadzenie przez Kościół działalności w sferze duchowej? Z punktu widzenia Kościoła sakrament chrztu jest udzielany „raz na całe życie”, a więc jego skutki nie mogą zostać usunięte. Z tej perspektywy adnotacja na marginesie wydaje się wystarczająca (także dlatego, że art. 9 ust. 2 lit. d RODO zezwala także na przetwarzanie danych „byłych” członków). Aczkolwiek nie wydaje się także, by trwałe usunięcie informacji o chrzcie pozbawiało Kościół możliwości realizacji misji duchowej: raz, że powrót apostaty na łono Kościoła, choć prawdopodobny, jest mało realny, po drugie wydaje się, że nawet na gruncie wiary chrześcijańskiej nie istnieje ryzyko dwukrotnego ochrzczenia tej samej osoby (na rozprawie diecezja nie była w stanie wyjaśnić ew. ryzyka).
Na przeciwnym biegunie są takie wartości jak prawo do prywatności, wolność sumienia i religii, ale też np. dobrostan psychiczny (przymus nie jest dobrą ścieżką nawracania); owszem, Kościół zapisów z ksiąg parafialnych nie upublicznia, ale przecież każdy ma prawo do własnego osądu i odczuć, w tym do cierpienia ze względu na to, że ktoś wciąż uważa go za „swojego”.
Czy dalsze przetwarzanie informacji o udzielonym chrzcie jest do obrony jako przetwarzanie w celach archiwalnych w interesie publicznym lub do badań historycznych? Chociaż archiwa to niezwykle istotny element zbiorowej pamięci, a przez to kultury, nie istnieje także prawny wymóg, by prowadzenie archiwum w interesie publicznym wymagało podmiotu publicznego lub sprawującego władzę publiczną — to przecież warunku tego nie spełnia archiwum, które generalnie nie jest dostępne ogółowi. (A już wcześniej zostało powiedziane, że księgi chrztu zasadniczo nie są dostępne dla każdego.)
Co do adnotacji na marginesie o apostazji: całkowicie nieracjonalny jest argument, iż taka wzmianka przy wpisie o chrzcie jest równoznaczna z trwałym, fizycznym usunięciem danych osobowych. Usunięcie to usunięcie, więc jak ktoś powinien dane osobowe usunąć, to musi je skasować; zaś adnotacja może być potraktowana co najwyżej jako sprostowanie danych i nie służy „zapomnieniu” tej osoby. Nie można też powiedzieć, by skorzystanie z prawa do zapomnienia prowadziło do zafałszowania historii, bo przecież usunięcie zapisów nie oznacza, iż opisywane zdarzenie nie miało miejsca. (A jest jeszcze anonimizacja lub pseudonimizacja.)
Biorąc pod uwagą taką wykładnię Rzecznik Generalny zaproponował, by TSUE orzekł, iż:
- osoba ochrzczona w dzieciństwie ma prawo, po osiągnięciu pełnoletności, wystąpić o usunięcie jej danych osobowych z księgi chrztów, zaś Kościół powinien żądanie to uwzględnić, o ile nie wykaże ważnych prawnie uzasadnionych podstaw do odmowy;
- podstawą dalszego przetwarzania może być działanie w celach archiwalnych w interesie publicznym lub do badań historycznych — którą to okoliczność administrator powinien wykazać, podobnie jak to, że wdrożył odpowiednie zabezpieczenia;
- adnotacja o apostazji na marginesie księgi chrztów nie może być interpretowane jako usunięcie danych osobowych w rozumieniu RODO;
- zaś na ocenę nie ma wpływu fakt, że księga chrztów jest dosłownie papierową księgą, jest unikalnym zapisem faktów historycznych — acz nie została przeniesiona do postaci cyfrowej.
Dla przypomnienia: opinia jest ostatnim etapem poprzedzającym wyrok TSUE — acz Trybunał nie musi orzekać w sposób zgodny z opinią.