Bitka o Trybunał Konstytucyjny (2026)

Zagadnął mnie P.T. Czytelnik, czy na tutejszych łamach pojawi się jakiś komentarz do niedawnych wydarzeń spod Trybunału Konstytucyjnego i aktualnych intelektualnych przetasowań wokół tego ciała. Nie chce mi się, ale jak widać — muszę, bo mnie uduszą. Oto i jest — „Bitka o Trybunał Konstytucyjny (2026)”.


Zabrodzie
Toaleta publiczna w parku w Zabrodziu, ujęcie czysto ilustracyjne (fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)

Dalej będzie w punktach, bo na komponowanie czegoś bardziej rozbudowanego niż proste równoważniki zdań szkoda czasu i zdrowia:

  • po pierwsze wychodzi na to, że jedenaście lat temu napisałem nieciekawy tekst o proroczym tytule „Bitka o Trybunał Konstytucyjny”; nie potrafiłbym sobie wówczas, w najgorszych snach, wyobrazić, że wszystko może potoczyć się tak fatalnie, jak się potoczyło…
  • …ale nie ma wątpliwości, że Trybunał Konstytucyjny już dawno temu bezpowrotnie utracił cały swój autorytet, a jego „orzeczenia” (dla przypomnienia: nadal niepublikowane w Dzienniku Ustaw) są warte mniej-więcej tyle, co moje elaboraty; gorzej, że wydaje mi się, że próba podźwignięcia go z upadku będzie skazana na niepowodzenie, nawet gdyby jakimś cudem udałoby się osiągnąć kompromis co do personaliów;
  • po drugie bardzo bardzo nie podoba mi się koncepcja wchodzenia do gmachu organu konstytucyjnego (w upadłości) w asyście policji: nawet jeśli ten wieloletni cyrk nie ma nazbyt wiele wspólnego z prawem (co raczej z prawa łamaniem), to jakby na to nie patrzeć Bogdan Święczkowski na pewno nie włamał się do niego, nie może być jednoznacznie uznany za uzurpatora — rozwiązania siłowe są zupełnie nie na miejscu;
  • po trzecie pieruńsko nie podoba mi się zaangażowanie rządu i ministra Żurka i obietnice „odblokowania” Trybunału: uważam, że władza polityczna nie powinna mieć zdania w/s tego rodzaju sporu, a już z całą pewnością władza wykonawcza do rozwikłania takiego sporu nie powinna używać formacji siłowych;
  • niezależnie od tego nieodmienne uważam, że Bogdan Święczkowski myli się twierdząc, że brak złożenia ślubowania „wobec” prezydenta oznacza niemożliwość dopuszczenia sędziego Trybunału Konstytucyjnego do orzekania;

art. 194 ust. 1 Konstytucji RP
Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą. Ponowny wybór do składu Trybunału jest niedopuszczalny.

  • czy to oznacza, że jest „wakat”, albowiem prezes i wiceprezes TK zostali skutecznie odsunięci od wykonywania obowiązków służbowych? nie chce mi się analizować tego łańcuszka przepisów (od ustawy o o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym do prawa o ustroju sądów powszechnych)…

art. 130 § 1 prawa o ustroju sądów powszechnych
Jeżeli sędziego zatrzymano z powodu schwytania na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa umyślnego albo jeżeli ze względu na rodzaj czynu dokonanego przez sędziego powaga sądu lub istotne interesy służby wymagają natychmiastowego odsunięcia go od wykonywania obowiązków służbowych, prezes sądu albo Minister Sprawiedliwości mogą zarządzić natychmiastową przerwę w czynnościach służbowych sędziego aż do czasu wydania uchwały przez sąd dyscyplinarny, nie dłużej niż na miesiąc.

  • …ale z jednej strony wydaje mi się, że ani B. Święczkowski, ani B. Sochański nie zostali złapani na gorącym uczynku, ani też zarządzenie o natychmiastowej przerwie w czynnościach służbowych nie zostało wydane przez ministra Żurka;
  • z dziewiętnastej wszakże strony cóż z tego, że mamy przepisy o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów Trybunału Konstytucyjnego — skoro sam potencjalnie zainteresowany, całkowicie iudex in causa sua, zapiera się, że nie wpuści i nie dopuści?
  • no ale czy ich odsunięcie od gmachu TK naprawdę wymagało asysty policji i SOP?
  • czy autorytet „odzyskanego” TK i Anny Korwin-Piotrowskiej — załóżmy, że cała operacja się powiedzie i ostanie się ona w fotelu prezesowskim — cokolwiek na tym zyska?

Październikowa bitka o Trybunał Konstytucyjny roku 2026 dobitnie wskazuje, że bez — grubego — resetu konstytucyjnego ani rusz. I nie wystarczy, choćby i zgodna, decyzja, że wszyscy odchodzą i wybór, choćby przez aktualną większość parlamentarną, „kompromisowych” kandydatów — moim zdaniem trzeba grubo: zlikwidować Trybunał Konstytucyjny, a kontrolę konstytucyjności przesunąć do zwykłego postępowania sądowego.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

1 Komentarz
Oldest
Newest
1
0
komentarze są tam :-)x