Czy pisanie o błędzie lekarskim jest dozwoloną krytyką — czy naruszeniem dóbr osobistych?

Czy błąd lekarski może uzasadniać publiczną krytykę lekarza — w tym publikację w prasie artykułów, w których omawiane są skutki nieudanych zabiegów — czy też media ryzykują w ten sposób odpowiedzialnością za naruszenie dóbr osobistych (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 12 maja 2016 r., sygn. akt VI ACa 632/15).

Sprawy miały się następująco: w jakimś portalu opisano skutki nieudanej operacji plastycznej jakiej w 2003 r. poddała się Hanna Bakuła. Błąd lekarski, którego miał dopuścić się doktor Adam G. skończył się m.in. serią reportaży, postępowaniem dyscyplinarnym (nagana w I instancji, orzeczenie uchylone przez Naczelny Sąd Lekarski, w końcu sprawa umorzona ze względu na przedawnienie) oraz postępowaniem prokuratorskim (uniewinniony w I instancji, wyrok uchylony, w końcu postępowanie umorzone ze względu na przedawnienie).

Tymczasem w tekstach napisano, że lekarza ukarano naganą, opublikowano też inne — zdaniem powoda nieprawdziwe — informacje o zaniedbaniach podczas operacji. Takie publikacje miały cześć, dobre imię, sławę i renomę chirurga, zatem w powództwie wniesionym przeciwko redakcji portalu oraz hostingodawcy domagał się publikacji przeprosin, solidarnie 100 tys. złotych odszkodowania, po 50 tys. zadośćuczynienia od każdego z pozwanych oraz zasądzenia od każdego z pozwanych po 20 tys. złotych na cel społeczny.

Sąd prawomocnie oddalił powództwo w całości: owszem, przedstawienie w artykule Adama G. jako osoby, wobec której toczyło się postępowanie dyscyplinarne, obiektywnie narusza dobra osobiste lekarza — potencjalnie okoliczności tej nie eliminuje nawet prawdziwość informacji. Jednak odpowiedzialności takiej nie ponosi podmiot będący hostingodawcą, który nie był zobowiązany do sprawdzania treści publikowanych w portalu (art. 14-15 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną). Co więcej powód poinformował pozwaną spółkę o bezprawnym charakterze opublikowanego artykułu dopiero po 3 latach od jego rozpowszechnienia, ale po tym jak spółka poprosiła o uprawdopodobnienie bezprawności działań wydawcy, odpowiedź zajęła powodowi kolejne 2 lata — wówczas serwis i domena były utrzymywane gdzie indziej.

W odniesieniu natomiast odpowiedzialności portalu za opublikowane teksty sąd przypomniał, że obowiązkiem prasy jest publikowanie prawdziwych informacji o istotnych zdarzeniach, zarazem wydawca ponosi odpowiedzialność za brak zachowania staranności dziennikarskiej (art. 12 ust. 1 prawa prasowego). Owszem, w pierwotnej wersji tekstu pojawiły się niepotwierdzone i nieprawdziwe informacje o rzekomych kolejnych skargach wnoszonych przez pacjentów, jednak po otrzymaniu od powoda informacji portal zmienił treść tekstu i usunął tę wiadomość. W pozostałej części artykuły podawały informacje prawdziwe — o wymierzeniu kary nagany, o komplikacjach pooperacyjnych u Hanny Bakuły, o tym, że połączenie operacji nosa z liftingiem twarzy stanowiło błąd lekarski. Źródłem tych informacji był rzecznik prasowy sądu lekarskiego oraz nieprawomocne orzeczenie Okręgowego Sądu Lekarskiego, zatem źródła wiarygodne — oznacza to, że autor tekstu dochował należytej staranności dziennikarskiej.

W konsekwencji sąd przyjął, że nie dochodzi do niezachowania staranności przez dziennikarzy nawet w przypadku posługiwania się nieprofesjonalną terminologią, zwłaszcza jeśli artykuł nie ma charakteru specjalistycznego, jest był adresowany do ogółu czytelników. Brak staranności nie mógł być wywodzony z zacytowanych ostrych wypowiedzi Hanny Bakuły —  które mogły szkodzić dobremu imieniu powoda — ponieważ istotą dziennikarstwa opartego na wywiadzie jest wyraziste i wiarygodne przestawianie emocji ludzkich towarzyszących zjawiskom społecznym.

Skoro zatem głównym celem publikacji było uświadomienie społeczeństwu, iż zabiegom chirurgii plastycznej mogą towarzyszyć powikłania, nie zaś dopieczenie lekarzowi lub rozpowszechnianie o nim plotek, autor tekstów ograniczył się do przedstawienia faktów dotyczących przebiegu postępowania dyscyplinarnego i nie wyrażał własnych ocen — zarazem co do zasady przedstawione informacje były prawdziwe — nie można mówić o naruszeniu dóbr osobistych powoda.

Nie doszło także w ocenie sądu do bezprawnego ujawnienia nazwiska powoda: zgodnie z art. 13 ust. 2 prawa prasowego zakaz podawania tożsamości dotyczy wyłącznie postępowań przygotowawczych i sądowych, ale nie dyscyplinarnych, zaś wykładnia rozszerzająca przepisu naruszałaby swobodę wypowiedzi dziennikarskiej.

Reasumując: dobrym prawem prasy jest pisanie o błędzie lekarskim i jego konsekwencjach — także o postępowaniu dyscyplinarnym lub karnym dotyczącym odpowiedzialnego lekarza — zarazem wydawca prasowy lub dziennikarz nie poniesie odpowiedzialności za opublikowany tekst, jeśli przy jego przygotowaniu została zachowana należyta staranność dziennikarska.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

8 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze